Polubicie się z tym chińskim autem. Test Omoda 7 Super Hybrid
Na tydzień do mojego garażu zawitała Omoda 7 Super Hybrid, a ja już wiem, czy warto ją wybrać. Musiałem odpowiadać na liczne pytania, co tylko potwierdza, że chińskie auta należy traktować poważnie.

Omoda 7 Super Hybrid ma w ręku wszystkie atuty, żeby stać się chętnie wybieranym samochodem przez Polaków, ale co ja wam będę opowiadał marketingowe gadki. To zostawmy profesjonalistom od nawijania makaronu na uszy, a ja skupię się na odczuciach, które towarzyszyły mi podczas testu tego samochodu.
Porzućcie wszystkie stereotypy o samochodach z Chin, no może poza jednym, ale o nim za chwilę. Ten samochód sprawia, że Toyota RAV4 zaczyna się pocić.
Omoda 7 Super Hybrid - co to jest?
Samochód. Dziękuję za uwagę, możemy przejść dalej. A na poważnie - SUV o długości 4,66 m, szerokości 1,87 m, wysokości 1,67 m i rozstawie osi wynoszącym 2,72 m. Mamy tutaj wręcz podręcznikowego przedstawiciela segmentu D SUV. Omoda 7 na pewno wyróżnia się designem.
Mamy mocno pochylone światła, bezramkowy grill z mnóstwem otworów i fikuśne wcięcie przed maską. Wygląda dobrze, w czerni kojarzył mi się z Darth Vaderem. Trudno pomylić to auto z jakimś innym modelem klasycznych marek.
Martwi mnie jednak, że Omoda nie próbuje wypracować sobie jednolitego stylu w obrębie swoich modeli. Jeszcze od biedy znajdę podobieństwa pomiędzy Omodą 5 a Omodą 9, ale Omoda 7 to jak brat z innej matki. Niektórzy mówią, że samochód bardzo przypomina Lexusa RX i coś w tym jest.

Sylwetka jest poprawna. Ani nie zachwyca, ani nie odrzuca. Ot zwykła bryła nowoczesnego SUV-a.

Znacznie więcej dzieje się z tyłu tego samochodu. Bardzo lubię wężowy wzór świateł, wygląda świeżo i jak raz zobaczycie taką Omodę, to będziecie ją pamiętali. W tej dachowej lotce ukryto wycieraczkę tylnej szyby, ale jest mikroskopijna, więc i tak macie wrażenie, że patrzycie przez wizjer czołgu.

Na szczęście Omoda 7 Super Hybrid jest wyposażona w system kamer 540 stopni, przy skręcie włącza się widok z bocznej kamery, podczas parkowania też macie cały przegląd otoczenia, wraz z podawaniem odległości do przeszkody w centymetrach. Parkowanie tym samochodem jest dziecinnie proste i wygodne.
Powiem więcej - Omoda 7 jest znacznie bardziej zwinna, niż wydawałoby się po jej gabarytach. Chińczycy dobrze odrobili lekcję w tym zakresie, ale o tym później.

W środku jest nowocześnie, a ekran jeździ sobie od lewej do prawej
Zanim jednak do tego dojdziemy parę danych ze specyfikacji. Ekran kierowcy ma 9 cali, środkowy aż 15,6, a do tego mamy dwuramienną kierownicę, ładowarkę indukcyjną, która nie działa zbyt dobrze, ale za to nagrzewa telefon do chorych temperatur i masę, ale to masę detali.

Ekran centralny jest świetnej jakości, treści są żywe, piękne, a samo działanie jest płynne. Możecie zmieniać sobie tapetę, ale nie wiem, czy z tej opcji ktoś korzysta nagminnie.





Hitem jest możliwość zabawy w kapitana Kirka i oddanie sterów pierwszemu oficerowi. Otóż klikacie w głównym ekranie jedną opcję i ten wędruje przy akompaniamencie dźwięków do pasażera. Teraz to on zarządza tym statkiem. Może ustawiać muzykę, nawigację, a w przyszłości sparować pada i grać w gry, które będą instalowane z poziomu menu.
Oczywiście nie ma róży bez kolców i przesuwany ekran okupiony jest brakiem schowka pasażera. Zapewne większość z was wolałaby jednak schowek, ale musiał zostać poświęcony na ołtarzu nowoczesności. Trudno, ale poza tym jest dobrze.
Miejsca na nogi zarówno z przodu, jak i z tyłu jest więcej niż nadto, a pasażerowie z tyłu ucieszą się na widok płaskiej podłogi.







Bagażnik nie jest królem przestronności, trudno żeby był, skoro to hybryda plug-in. Ma pojemność 401 l, a 95 cm głębokości, 97 cm szerokości i 38 cm wysokości do rolety. Na wyjazd wakacyjny wystarczy w zupełności.
Sama jakość wykończenia stoi na wysokim poziomie. Nie ma tu irytujących plastików, które nic nie robią, tylko trzeszczą, jest miękko, przyjemnie, a fotele mimo mocnego wyprofilowania są wygodne. W mojej wersji były dodatkowo wentylowane i podgrzewane, ale z racji panujących temperatur korzystałem tylko z chłodzenia.
Jednej rzeczy nie rozumiem - systemu nagłośnienia. W teorii powinien miażdżyć żebra i powodować pękanie uszu przy maksymalnej głośności, ale tak się nie dzieje. Jest za cichy, nawet przy ustawieniu maksymalnym da się normalnie rozmawiać w kabinie.

Czas na jazdę. Omoda 7 Super Hybrid - jak to się porusza?
Jest jedna rzecz, która mi przeszkadzała - w tym SUV-ie siedzi się strasznie wysoko. Zaczynałem odczuwać lęk wysokości. Nie lubię takiej pozycji za kierownicą, czuję się z nią niekomfortowo, ale są klienci, którzy to docenią. Moja żona była zadowolona, bo dzięki temu widziała więcej i łatwiej jej było reagować na zachowania innych kierowców.
Pod maską mamy dobrze znany w koncernie Chery, do którego należy Omoda, układ składający się z silnika 1.5 T-GDI, który współpracuje z przekładnią DHT, dwoma silnikami elektrycznymi i baterią o pojemności 18,4 kWh. Omoda określa to mianem Super Hybrid System.
W zależności od obciążenia, prędkości i trybu jazdy, samochód działa jako elektryk, hybryda szeregowa i hybryda równoległa. A na polski - silnik spalinowy może być wyłączony, może służyć jako generator mocy dla silnika elektrycznego lub może napędzać koła bezpośrednio. Nad prawidłowością działania czuwają algorytmy, które bez problemu wykonują swoją rolę.

Łączna moc układu to 279 KM, które trafiają na przednie koła. Na samym prądzie auto ma przejeżdżać do 90 km, ale nie udało mi się pokonać tej granicy, mój wynik oscylował w okolicach 80 km, co i tak jest niezłym wyczynem, patrząc na mój styl jazdy.
Do setki auto ma około 8 s, a według zapewnień łączny zasięg ma wynosić do 1100 km. Może tak być, bo Omoda 7 SH jest zaskakująco oszczędna. Owszem, to nie jest poziom hybrydy Toyoty, której dajesz do powąchania szmatkę nasączoną benzyną i ta pokonuje 100 km bez żadnego wysiłku, ale jest wyraźnie lepiej na tle chińskiej konkurencji.
Omoda 7 zaskakuje wyciszeniem. Na początku jest cicho, bo samochód pracuje w trybie elektrycznym, ale gdy odpala się silnik spalinowy, to nadal jest cicho.
Byłem w szoku, ale dowiedziałem się, że to nie jest magia, tylko technologia podobna do aktywnej redukcji szumów, której używa się w słuchawkach. Niweluje do minimum dźwięki silnika, więc nawet na wysokich obrotach w kabinie jest przyjemnie cicho.











Co do prowadzenia, to mam jeden wniosek - to jest zaskakująco europejski samochód i już tłumaczę dlaczego. Większość chińskich aut nie prowadzi się za dobrze, mają tendencję do zrywania przyczepności, zawieszenie jest gumowe, a kierownicą można kręcić jak w poczciwym Ursusie C-360.
To jest efekt tego, że w Chinach motoryzacja dopiero się rozwija, więc tamtejsi klienci nie mają rozwiniętej kultury samochodowej i nie wiedzą, że samochód może prowadzić się bardziej sportowo, przewidywalnie, ostrzej. Chińczycy od lat kładą nacisk na komfort, przez co czasem dochodzi do przedziwnie zestrojonych układów kierowniczych.
Na szczęście w Omodzie 7 tego nie ma. Samochód jest do bólu przewidywalny, przód nie próbuje wylecieć na każdym zakręcie, a mimo, że cała moc układu trafia na przednie koła, to auto nie ma tendencji do zrywania przyczepności.
Można powiedzieć, że to poziom Skody czy Renault, czyli jest bardzo dobrze, ale nadal brakuje do ideałów spod znaku BMW czy Mercedesa. Sam komfort jazdy po nierównościach jest bardzo wysoki i to mimo 20-calowych kół.
Czy są SUV-y, które prowadzą się lepiej? Oczywiście. Czy są prowadzące się gorzej? Również takie znajdziecie. Omoda 7 jest po prostu idealnie poprawna.

Omoda 7 Super Hybrid - kupić czy nie kupić?
Cena na poziomie od 169 900 zł sprawia, że auto jest ciekawą alternatywą dla tradycyjnych marek, a i na tle chińskich aut wysuwa się na prowadzenie.
Mamy świetne wykonanie, oszczędne auto, poprawny komfort i dobre prowadzenie. Nie jest to ideał, bo ma swoje minusy, ale powiedziałbym, że to bezpieczny wybór w swoim segmencie. Nie musisz kochać motoryzacji, żeby tym jeździć, ani nie musisz nią gardzić. Serio, jest zaskakująco dobra.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.