Nowa Omoda jest już w Polsce. Nie zabawi tu długo
Dostałem dziś od znajomego zdjęcia najnowszej Omody 4 manewrującej jak gdyby nigdy nic po parkingu obok jednego z warszawskich salonów. Jeden szczegół zdradza, że ten egzemplarz pojawił się w stolicy tylko na chwilę.

Nie dalej jak w zeszłym tygodniu pisaliśmy o europejskim debiucie Omody 4 na salonie samochodowym w Paryżu, a już dzisiaj ten nowy chiński SUV był widziany na warszawskich ulicach. Trzeba przyznać, że mają dobre tempo.
Choć muszę też zaznaczyć, że określenie „warszawskie ulice” jest nieco na wyrost, bowiem samochód, owszem, był widziany w ruchu, ale tylko na placu u jednego ze stołecznych dealerów Omody i Jaecoo. Nie został jeszcze nawet zarejestrowany.
Oto pierwsza Omoda 4 w Polsce
Mojemu znajomemu udało się dziś być w odpowiednim miejscu we właściwym czasie, dzięki czemu przyłapał prawdopodobnie pierwszy w naszym kraju egzemplarz Omody 4 krążący po parkingu przy salonie marki w Warszawie:

Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to dokładnie ten sam samochód, który jeszcze kilka dni temu był wystawiony w Paryżu. A do Polski nie trafił wcale na wakacje, tylko na kolejne targi – konkretnie na odbywającą się w dniach 23-25 października imprezę Poznań Game Arena 2026, której marki Omoda i Jaecoo są partnerami.
To właśnie podczas tego wydarzenia ma nastąpić oficjalna, polska premiera tego modelu.

A co o nim już wiadomo?
Omoda 4 została zbudowana na platformie T1X, na której bazują też Omoda 5 i 7. Auto mierzy dokładnie 4,42 m długości, 1,86 m szerokości oraz 1,57 m wysokości i ma 2,70 m rozstawu osi. Czyli mimo niższego numerka, ten nowy SUV jest nieco większy od tego z „piątką” w nazwie.
Według zapowiedzi na pokładzie Omody 4 mają znaleźć się m.in. 8,9-calowe cyfrowe zegary oraz 13,2-calowy ekran dotykowy HD, jak również system kamer 540 stopni czy indukcyjna ładowarka do telefonu o mocy 50 W. Pojawi się nawet asystent głosowy AI.
Ceny opisywanego auta pozostają nadal nieznane, wiemy za to, z jakimi silnikami będzie dostępne. Do wyboru będzie hybryda albo wariant elektryczny.
Wersja hybrydowa, oparta na turbodoładowanym silniku benzynowym 1,5 l i dwóch jednostkach elektrycznych, zapewni moc systemową na poziomie 224 KM i maksymalny moment obrotowy 295 Nm, co ma się przełożyć na przyspieszenie w 7,9 s od 0 do 100 km/h.
Zużycie paliwa w tej odmianie ma wynosić 5,2 l/100 km. Przy 51-litrowym zbiorniku paliwa oznacza to ponad 950 km zasięgu.
Elektryczny wariant jest z kolei napędzany przez silnik o mocy 211 KM i momencie obrotowym 288 Nm, ale również osiąga setkę w 7,9 s od startu. A akumulator LFP o pojemności 67 kWh pozwala przejechać ponad 450 km na jednym ładowaniu.

Z jednej strony więc pod względem technicznym otrzymamy samochód składający się z elementów, które znamy z innych modeli (platforma, wersje silnikowe), z drugiej natomiast zdecydowanie wyróżniający się jeszcze odważniejszą stylistyką niż w dotychczasowych modelach Omody. Na tej podstawie można przypuszczać, że gdy już oficjalnie wejdzie do sprzedaży w naszym kraju, może zostać nowym liderem sprzedaży tej marki.
Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.