Stary czy nowy? Lexus ES Final Edition to ostatnia szansa na limuzynę za mniej niż 200 000 zł
Czasy limuzyn za mniej niż 200 000 zł odchodzą na naszych oczach, ale jeszcze możecie kupić Lexusa ES Final Edition, który zjada konkurencję niezawodnością i ceną. W salonie zaś dostępna jest nowa generacja. Który model wybrać?

Lexus żegna się z siódmą generacją ES 300h, który odchodzi, żeby zrobić miejsce dla zupełnie nowej ósmej generacji. Pożegnanie odbywa się w świetnym stylu, bo klienci mogą kupić ten samochód w atrakcyjnej cenie poniżej 200 000 zł. Takich aut już się nie spotyka, ale co wybrać? Ustępujący model czy jednak nowy?
Niezawodność to wyróżnik Lexusa ES 300h. Płacisz za spokój
Często przeglądam grupy właścicieli poszczególnych limuzyn segmentu E i jestem przerażony. Jakość wykonania niemieckiej trójcy spada na łeb i na szyję, a użytkowników trapią problemy, które trudno wytłumaczyć w taniej marce, a co mówić o segmencie premium. Trzeszczące podwozie, problemy z otwarciem klapki do tankowania czy wibracje podczas szybszej jazdy - to wszystko znajdziecie w niemieckich markach. A co u Lexusa? Cisza godna napędu hybrydowego. Trudno się temu dziwić, skoro marka od lat przewodzi w rankingach bezawaryjności.

Lexus ES 300h zdobył tytuł najlepszego w segmencie E w plebiscycie Firmenwagen Awards 2025, organizowanym przez magazyn Auto Bild - jedno z najbardziej liczących się flotowych zestawień w Europie. Co kluczowe dla firm, napęd hybrydowy 218 KM oznacza mniejsze obciążenie układu hamulcowego i niższe koszty serwisowe - blisko 86% serwisowanych Lexusów ES przejechało ponad 100 tys. km bez wymiany fabrycznych klocków hamulcowych, a prawie 20% dojechało na pierwszych klockach do 150 tys. km. To niesamowity wynik, który potwierdza wysoką jakość marki, za którą zresztą Polacy cenią Lexusa.
W naszym kraju marka jest wręcz kochana. Regularnie okupuje wysokie miejsca sprzedażowe, a tylko w zeszłym roku zarejestrowano w Polsce ponad 15,5 tys. Lexusów i wszystko wskazuje na to, że w tym roku ten rekord zostanie poprawiony. W przypadku modelu ES Polska jest najważniejszym europejskim rynkiem. Tak, dobrze czytacie - 30 proc. europejskiej sprzedaży Lexusa ES generuje nasz kraj.

Możecie przyczynić się do wzrostu liczby rejestracji Lexusa wybierając ustępujący model ES 300h Final Edition. Nie dość, że jest niezawodna, to cena działa jak magnes. Za 199 900 zł możecie wyjechać z salonu samochodem w odmianie Business Edition. W standardzie znajdziemy reflektory Bi-LED, szyberdach, inteligentny kluczyk, nawigację Lexus Premium z 12-calowym ekranem dotykowym oraz asystentem głosowym Lexus Concierge, elektrycznie regulowaną i podgrzewaną kierownicę, elektrycznie regulowane fotele oraz tapicerkę ze skóry syntetycznej Tahara i szereg asystentów bezpieczeństwa i wspierających kierowcę, w tym aktywny tempomat działający w pełnym zakresie prędkości.
W przypadku Lexusa ES 300h trzeba się pospieszyć, bo pula dostępnych aut błyskawicznie znika. Gdy się wyczerpie, to wspaniała cena już nigdy nie wróci. Jednak w salonach czeka już nowy Lexus ES.
To może jednak nowy Lexus ES? Argumentyy są mocne
Ósma generacja Lexusa ES postanowiła wywrócić stolik. Jest dłuższa o 16,5 cm od poprzednika. Nowe wymiary to 5,14 m długości, 1,92 m szerokości i 1,55 m wysokości. Rozstaw osi urósł o 8 cm i wynosi teraz 2,95 m. To nie tylko zmiana przestronności kabiny, ale również właściwości jezdnych. Inżynierowie Lexusa znacząco zmodyfikowali układ jezdny i zawieszenie, dzięki czemu nowa generacja prowadzi się pewnie w każdych warunkach i co ważne - zyskała nowe możliwości.

Nowa generacja napędu hybrydowego przyniosła napęd AWD, który do tej pory nie występował w europejskich odmianach Lexusa ES. Kierowcy, którzy już mieli możliwość prowadzenia nowej limuzyny mówią zgodnie - jest sztywniejsza, bardziej sportowa i lepiej reaguje na gaz. Wersja 300h charakteryzuje się 2,5-litrowym czterocylindrowym silnikiem o mocy 201 KM. Jest dostępna z napędem na przednie lub cztery koła.
Nowa generacja przynosi rewolucję w napędzie. Po raz pierwszy w historii modelu Lexus ES jest dostępny w wersji elektrycznej i to w dwóch odmianach. Bazowy Lexus ES 350e ma napęd na przód, moc 224 KM i zasięg do 580 km.

Druga odmiana jest jednocześnie najszybszym seryjnym ES w historii. Nosi oznaczenie 500e. Ma dwa silniki, inteligentny napęd na cztery koła DIRECT4 i moc wynoszącą 343 KM. Do setki rozpędza się w zaledwie 5,7 s. Przypominam, że nadal mówimy o ponad pięciometrowej limuzynie z bogatym wyposażeniem.

Wnętrze nowego Lexusa to udany kompromis nowoczesności z tradycją. Mamy w nim potężny ekran główny, który mierzy aż 14 cali, do tego 12,3-calowy ekran kierowcy z wirtualnym kokpitem. Podoba mi się również koncepcja konsoli środkowej, w której mamy przyciski wkomponowane bezpośrednio w deskę rozdzielczą. Są niewidoczne, gdy samochód jest wyłączony, a po uruchomieniu się podświetlają.

Wyposażenie rozpieszcza, zarówno kierowca, jak i pasażerowie będą mogli podróżować w komforcie godnym segmentu. Nowy Lexus ES wyznacza standardy w branży i robi to w spektakularny sposób.
Klienci mają trudny wybór
Zarówno poprzednia generacja LExusa ES 300h za 199 900 zł, jak i nowy Lexus ES mają mocne argumenty, żeby przyciągnąć klienta. Niezależnie od wyboru będą zadowoleni, bo otrzymają niskie spalanie, wysoki komfort i gwarancję niezawodności. Wszystko to, z czego słynie Lexus.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.