REKLAMA

Spóźniłeś się z zakupem tego dodatku. Schowaj krążki do szafy

Odtwarzacz CD albo DVD był kiedyś podstawowym wyposażeniem auta. Jeszcze niedawno dało się go dokupić do całej masy modeli. A dzisiaj?

Spóźniłeś się z zakupem tego dodatku. Schowaj krążki do szafy

A dzisiaj nie ma już czasów. Oraz odtwarzaczy płyt w nowych samochodach.

Kilka lat temu? Bogactwo.

O śmierci płyt mówi się od lat, ale często takie gadanie nie ma przełożenia na rzeczywistość. Przykładowo jeszcze w 2019 roku - kiedy już wydawało się, że płyty na dobre odeszły - na polskim rynku dało się znaleźć zatrzęsienie aut, które mogły je odtwarzać.

Audi A3, BMW X4, Citroen C-Elysee, cały zastęp Fordów, Jaguary, Land Rovery, Lexusy, Mazdy, Peugeoty, a nawet Porsche - od listy marek i modeli, w których można było dokupić sobie odtwarzacz CD/DVD, mogło się zakręcić w głowie. Plotki o śmierci napędu były więc w tamtym momencie zdecydowanie przesadzone.

Ale już nie są.

Nowe auto z CD w 2026 roku? Nie trać czasu na szukanie.

Ja straciłem kilka godzin, przeglądając cenniki większości liczących się marek - zarówno tych uznawanych za tanie, jak i tych naprawdę drogich.

I co? I kompletnie nic.

Duża część modeli, która jeszcze w 2019 roku oferowała - chociażby w ramach opcjonalnego wyposażenia - odtwarzacz CD lub DVD, po prostu całkowicie zniknęła z rynku. Nie ma co doszukiwać się tutaj bezpośredniego związku, ale jakieś znaki jednak są.

Pozostałe modele w większości spotkały dwie drogi. Albo otrzymały całkowicie nową generację, w ramach której o napędzie CD - nawet w opcji - nikt nie myślał. Albo doczekały się mniejszego lub większego liftingu, w ramach którego czytnik CD został wymazany z listy standardowego wyposażenia czy listy płatnych dodatków.

I tak przykładowo oficjalna instrukcja Nissana Juke dla rocznika 2022 przewiduje obsługę płyt CD, czy to wspominając o sterowaniu z poziomu kierownicy, czy mówiąc wprost o istnieniu "radia FM AM z odtwarzaczem płyt CD".

Wzmianka o tym udogodnieniu pojawia się jeszcze dla rocznika 2023, ale potem już znika. Próżno też szukać takiej opcji w cenniku czy konfiguratorze - jeśli już jest coś związanego z muzyką, to przeważnie z wszelkiej maści CarPlayami, Android Autami, Bluetoothem czy innym DAB.

Osobnej pozycji pt. "odtwarzacz CD" albo "odtwarzacz DVD" nie znajdziemy już właściwie w żadnym konfiguratorze. I w żadnym samochodzie.

Nic? Nawet jeden model?

O dziwo, jeśli naprawdę mocno pomęczymy konfiguratory i cenniki, to - biorąc pod uwagę auta czysto osobowe - możliwe, że uda nam się coś znaleźć.

Przykładowo Audi Q8 na liście opcji oferuje "Napęd DVD", wbudowany w schowek i odtwarzający pliki w formacie MP3, WMA i AAC. Podobnie jest w dużo mniejszym Q2, gdzie napęd DVD dostaniemy w pakiecie z systemem multimedialnym MMI Navigation plus.

Problem tylko taki, że Q8 jest już modelem "schodzącym", a Q2 - nieprodukowanym.

Jeśli więc dalej marzymy o samochodzie z odtwarzaczem płyt - i to nowym-nowym, prosto z salonu - to nasze opcje są bardzo mocno ograniczone. Co nie znaczy, że są kiepskie, bo proszę - oto kompletnie nowe auto, w którym płyty z muzyką można faktycznie odtwarzać, a nie tylko przewozić:

No nie jest to znowu taka zła opcja...

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.