REKLAMA

Rząd nie ma litości. Nowe przepisy na stole, żegnaj się z prawkiem

Najbardziej w polskiej myśli prawodawczej lubię działanie bez większego pomysłu, ale za to pod presją mediów i opinii publicznej. Dzięki temu można wprowadzić przepisy, które może i są mądre inaczej, ale za to dobrze sprzedają się w mediach. Rząd właśnie przygotował nowelizację, która rozszerza katalog czynów, za które stracicie prawo jazdy.

Rząd nie ma litości. Nowe przepisy na stole, żegnaj się z prawkiem

Po katastrofie pociągu z zeszłego tygodnia w naszym kraju zaroiło się od ekspertów z zakresu kolei. Część z nich zasiada nawet na kierowniczych stanowiskach w państwie. Powstała pilna potrzeba wprowadzenia nowych przepisów. Obecnie mamy szczegółowe opisane, co grozi za wjazd na przejazd, gdy jest zamknięty, a kary za to należą do najwyższych. Sęk w tym, że ludzie wjeżdżają na przejazdy jakby jutra miało nie być, bo wiedzą, że nic ich za to nie spotka. Mandaty nie idą z automatu, więc nikt się nie przejmuje.

Czy problem jest poważny? Oddajmy głos ministerstwu:

W roku 2025 odnotowano 38 wypadki na przejazdach kolejowych niestrzeżonych i 13 wypadków na przejazdach kolejowych strzeżonych (łącznie 51 wypadków), w których łącznie śmierć poniosły 27 osób, zaś 40 zostało rannych.

Oraz:

W roku 2026 (do końca sierpnia br.)  odnotowano 30 wypadków na przejazdach kolejowych niestrzeżonych i 5 wypadków na przejazdach kolejowych strzeżonych (łącznie 35 wypadków), w których łącznie śmierć poniosły 16 osób, zaś 40 zostało rannych. (...) W tym samym okresie odnotowano 675 kolizji, z czego 78 dotyczyło samochodów osobowych, natomiast 30 pojazdów ciężarowych powyżej 3,5t DMC.

A jak jest z kwestią samego wjazdu na przejazd? A tak:

Na podstawie danych uzyskanych z Centrum Automatycznego Nadzoru Ruchu Drogowego funkcjonującego w ramach GITD stwierdzono zaś, że w 2023 r. zarejestrowano, za pomocą urządzeń rejestrujących przejazd na czerwonym świetle na przejeździe kolejowym 2 151 wykroczeń, z czego 91 % dotyczyło pojazdów osobowych, zaś 9 % pojazdów ciężarowych. W 2024 r. odnotowano już 12 277 wykroczeń, z czego 89 % dotyczyło samochodów osobowych, zaś 11 % pojazdów ciężarowych. W 2025 r. zarejestrowano zaś 7 430 wykroczeń, z czego 88 % dotyczyło pojazdów osobowych, zaś 12 % ciężarowych. W 2026 r. odnotowano już 4 489 wykroczeń z czego 89 % dotyczyło pojazdów osobowych, natomiast 11 % pojazdów ciężarowych.

Krótko pisząc - tendencja wydaje się spadająca, ale rząd pilnie musiał coś ugotować. I to zrobił w swoim najlepszym stylu.

Tego nie rób, bo będziesz musiał przesiąść się pociąg

Rząd mówi jasno - nie będzie żadnej litości za wjazd na czerwonym świetle lub po opuszczeniu się zapór. Co ciekawe - karane będzie również przedwczesne ruszenie, zanim szlabany uniosą się do góry. Po zmianach artykuły 135 i 135a ustawy Prawo o ruchu drogowym, będą przewidywać obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy na 3 miesiące, za popełnienie następujących wykroczeń:

  • objeżdżanie opuszczonych zapór lub półzapór,
  • wjazd na przejazd kolejowy w trakcie opuszczania zapór/półzapór lub zanim zostaną one całkowicie podniesione,
  • wjazd na przejazd mimo czerwonego światła, czerwonego światła migającego lub dwóch naprzemiennie migających świateł czerwonych,
  • wjazd na przejazd kolejowy, gdy nie ma możliwości kontynuowania jazdy po jego drugiej stronie.

Brzmi strasznie, rząd mówi, że nie będzie pobłażania. Jednocześnie w projekcie zmian przewidziano obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów dla sprawców katastrofy w ruchu drogowym na co najmniej 3 lata, a za samo sprowadzenie ryzyka wystąpienia katastrofy zakaz ma wynosić co najmniej rok. Szkopuł w tym, że w tym kraju niezwykle trudno udowodnić katastrofę w ruchu drogowym i niebezpieczeństwo jej sprowadzenia. Prokuratorzy często stawiają takie zarzuty, ale liczba udowodnionych katastrof jest mniejsza niż liczba sensownych pomysłów wprowadzonych przez obecny rząd w zakresie prawa o ruchu drogowym.

Paweł, ale co się czepiasz, przecież działają

Pewnie, tylko że to nie ma znaczenia. Od lat tłumaczy się, że sama wysokość kary nie odstrasza, tylko jej nieuchronność. Gdyby proces zabierania prawa jazdy był zautomatyzowany, to może byłaby poprawa bezpieczeństwa. Teraz tego nie ma. Nagranie z przejazdu kolejowego ktoś musi obejrzeć, a nikt nie ma obowiązku zajmować się tym, gdy do niczego poważnego nie doszło. Następnie należy powiadomić policję, ta musi wszcząć postępowanie i ustalić kto kierował pojazdem. Powodzenia w tym, zwłaszcza w czasach, gdy połowa polskich właścicieli samochodów zdaje się regularnie pożyczać samochody kolegom z Ukrainy.

Rząd musiałby radykalnie zmienić prawo - włącznie z karaniem właściciela, ale do tego nie dojdzie, bo taka rewolucja miałaby zbyt daleko idące skutki. Dlatego wprowadzi się przepis, który w gruncie rzeczy będzie martwy, ale nikt nie zarzuci politykom, że nie dbają o bezpieczeństwo.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.