Wycofali autobusy po niebezpiecznym pożarze. Kiedyś inny model też często się palił
Pamiętacie niedawny pożar autobusu na warszawskiej Trasie Łazienkowskiej? W jego rezultacie wszystkie tego typu autobusy wycofano z ruchu do czasu wyjaśnienia sprawy. Przypomniało mi się przy okazji, że coś podobnego kiedyś już widziałem…

Rzecz miała miejsce kilkanaście lat temu i od wspomnianego incydentu różniła się kilkoma szczegółami. Po pierwsze, pożarów było zdecydowanie więcej i to w krótkim czasie. Po drugie, sprawa miała charakter ogólnopolski, a nie wyłącznie stołeczny. Po trzecie w końcu, problematycznych autobusów nikt wtedy nie wycofał z ruchu, jak stało się to teraz.
A co to się wtedy wydarzyło? Niebezpiecznym pożarom ulegały dość nowoczesne na tamte lata autobusy Neoplan N4020, w których w rezultacie ciągu niefortunnych zdarzeń w komorze silnika pojawiał się ogień.
Incydenty miały miejsce głównie w latach 2008-2010, a w skali całego kraju mogło być ich nawet kilkanaście
Być może nieco przesadzam, bo nie dokopywałem się też do każdego przypadku oddzielnie, niemniej ze wszystkich źródeł wynika, że pożarów było na pewno co najmniej dziewięć. Ponadto, aż sześć z tych dziewięciu przydarzyło się w Warszawie i to w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy. TAK wyglądał przykładowy warszawski Neoplan po incydencie z ogniem.
Inne dobrze udokumentowane przypadki to Poznań i Gdańsk, gdzie również doszło do pożarów Neoplana N4020 na robocie. Można powiedzieć, że poznański autobus przetarł szlaki, ponieważ zapalił się jako pierwszy - w 2005 roku, kiedy nie było to jeszcze modne. Przypadki z Gdańska były dwa, gdzie pierwszy miał miejsce w 2008 roku, drugi zaś dopiero 2014 roku.
Felerny autobus to dokładnie Neoplan N4020
Dokładnie ten i żaden inny - 15-metrowy, jednoczęściowy pojazd, wyposażony w leżący silnik DAF GS200M. To istotna kwestia, ponieważ wiele miast eksploatowało równolegle inny model tego Neoplana, opisany dodatkowymi literami td - od słów Tower Drive, oznaczających pionowe (wieżowe) ustawienie silnika.
Różnica polegała na tym, że model N4020td posiadał silnik firmy MAN, a zwykły N4020 firmy DAF - i to właśnie ten drugi okazał się być tym, który sprawiał problemy. Nawet, jeżeli zdarzyła się jakaś krzywa akcja z "manowskim" motorem, w tym przypadku faktycznie mógł to być zaledwie incydent, a nie zorganizowana akcja.
Powodem powstawania pożarów była kiepska cyrkulacja powietrza w komorze silnika
Oczywiście, nie bezpośrednio, ponieważ zła cyrkulacja stwarzała po prostu idealne warunki do pojawienia się ognia. Bezpośrednią przyczyną pożaru był zapłon wyciekających płynów w postaci oleju napędowego albo silnikowego, który pod wpływem wysokiej temperatury zaczynał się palić.
Z tego, co mi wiadomo, był to typowy problem wynikający z wady konstrukcyjnej - nie były nim zaniedbania serwisowe, a przynajmniej nie one stanowiły problem numer jeden. Silniki DAF-a w Neoplanach nie miały po prostu za bardzo czym oddychać. Dla porównania, wieżowa zabudowa silników MAN-a usprawniła przepływ spalin, uzyskując efekt komina.
Przy takim odstępie czasu trudno mówić o serii, ale był moment, że pożary zdarzały się zbyt często
Pierwszy i ostatni incydent z palącym się Neoplanem dzieli niemal równo 10 lat - na tej podstawie można byłoby wysnuć teorię o zwykłym przypadku, a że akurat trafiło na ten sam model pojazdu… Shit happens.
Kiedy jednak zatrzymamy kalendarz na latach 2008-2010, kiedy przypadło apogeum pożarów, sprawa staje się już znacznie poważniejsza. Mówimy teraz nie o dwóch przypadkach przedzielonych upływem niemal dekady, a o kilku przypadkach w przeciągu 2-3 lat. Nie wspominając już o Warszawie, gdzie w latach 2009-2010 roku poszło z dymem sześć albo siedem wozów - różne źródła mówią inaczej, ale nie zmienia to samej narracji.
Nie podjęto radykalnych kroków, ale też nie można powiedzieć, że nie podjęto żadnych
O ile pierwsze zdarzenia z udziałem Neoplanów N4020 przeszły przez oś czasu na zasadzie "oj tam, oj tam", to w momencie kulminacyjnym pożarów w Warszawie zapadła decyzja o sukcesywnym wycofywaniu tych autobusów z ruchu. Zajęło to jednak trochę czasu, ponieważ ostatnie egzemplarze skreślono dopiero w 2015 roku.
Nieco dalej w temacie poszedł Gdańsk, który zarządził natychmiastowy i szczegółowy przegląd techniczny, w rezultacie którego zwracano szczególną uwagę na izolację termiczną i szczelność przewodów paliwowych.
Tak że sprawa rypła się nie po raz pierwszy i zapewne też nie po raz ostatni.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.