To on położył fundamenty pod wielki sukces. Dzisiaj nikt go nie pamięta
Niedawna wizyta w Rydze i nieco wcześniejsza na zlocie autobusów w Rzeszowie przypomniała mi o pewnym bardzo ważnym, acz zupełnie zapomnianym wytworze polskiego przemysłu autobusowego.

Jest nim mianowicie Neoplan serii K, który chociaż bazuje na znanej serii N zaprojektowanej i z początku produkowanej w Niemczech, opracowany został w Polsce. Neoplan serii K powstał w strukturach firmy Neoplan Polska, stanowiącej podbudowę pod późniejszą markę Solaris. Sam autobus był zaś ostateczną wprawką przed opracowaniem i wdrożeniem rodziny Urbino - pierwszego z wielu generacji miejskich Solarisów, znanych dzisiaj z niemal każdego miasta w Polsce.
Neoplan serii K produkowany był przez dwa lata od grudnia 1998 roku i powstał w zaledwie 46 egzemplarzach
Co wyjaśniałoby, dlaczego nie jest pojazdem zbyt znanym, a nawet w ogóle zapomnianym. Generalnie, wiele osób zapewne nawet nie rozpoznałoby w nim niczego szczególnego - sam, dopóki swego czasu więcej na jego temat nie poczytałem, sądziłem że to jakaś amatorska modyfikacja przy okazji większego remontu.
Na wspomniane 46 sztuk składały się dwa typy pojazdów: model K4010td i K4016td, z czego tego pierwszego wyprodukowano zaledwie 3 egzemplarze. Liczbowe nazewnictwo jest odpowiednikiem tego z serii N, czyli “dycha” odnosi się do krótkiego, 10-metrowego autobusiku, a “szesnastka” do klasycznej, około 12-metrowej solówki.

Nowy pojazd od starszego różnił się jedynie nieco innym wyglądem
Chociaż można do całej historii stworzyć romantyczną otoczkę, że oto Polska wstała z kolan i zaprojektowała swój autobus, który położył fundamenty pod późniejszy hit sprzedażowy, to nie będziemy nikomu zakładać różowych okularów i powiemy po prostu, jak naprawdę było.
A było tak, że technicznie, seria K i seria N były takimi samymi pojazdami: miały tę samą konstrukcję, ten sam napęd i ogólnie takie samo wyposażenie. Jedyną różnicą był inny wygląd ściany przedniej i tylnej, które zostały zaprojektowane w Warszawie. Tam również były produkowane - gotowe komponenty trafiały do Bolechowa, gdzie znajdowała się fabryka Neoplan Polska i gdzie wszystko składano do kupy.
Szalenie istotny fakt: to na froncie Neoplanów serii K zadebiutował słynny zielony jamnik
Zielony jamnik jest jednym ze znaków rozpoznawczych miejskich Solarisów Urbino, natomiast pierwszy raz pojawił się właśnie na Neoplanach serii K. Jego wzornictwo było takie same, jak na pojazdach pierwszej generacji Urbino. W późniejszych latach i kolejnych generacjach autobusu wygląd jamnika ewoluował, niemniej wykorzystywany jest on do dzisiaj.

Dzisiaj żaden z tych pojazdów nie jest już eksploatowany liniowo, aczkolwiek kilka egzemplarzy przetrwało
Jako ostatni w służbie narodu Neoplan K4016td pracował w Mielcu, gdzie zakończył pracę wiosną ubiegłego roku - a dokładniej, miało to miejsce pod koniec marca 2025 roku. Jest to dokładnie ten egzemplarz, który pojawił się w połowie czerwca na wspomnianej imprezie w Rzeszowie.
Nieco wcześniej eksploatację tych pojazdów zakończono m.in. w Wejherowie, gdzie ostatni kurs odbył się w 2022 roku. Rzeszów również używał takiego autobusu, eksploatując zaledwie jedną sztukę, lecz jego kariera skończyła się już w 2018 roku.
Dużo smutniej zakończyła się kariera trzech egzemplarzy modelu K4010td
Wszystkie trzy wozy były eksploatowane przez świdnickie MPK, natomiast żaden z nich nie przetrwał do dzisiaj. Pierwszy z nich został wycofany w 2017 roku, pozostałe dwa w 2020 roku. Niestety, każdy z nich trafił do zgniatarki - takie przynajmniej informacje są podawane oficjalnie, a materiały fotograficzne urywają się właśnie na 2020 roku.
Neoplan serii K sam w sobie nie był ani trochę wyjątkowy, ale na swój specyficzny sposób odcisnął swój stempel w historii polskiej motoryzacji
Autobus produkowano do 1999 roku, kiedy długą i owocną karierę rozpoczęła marka Solaris, a wraz z nią rodzina miejskich autobusów Urbino. Neoplan serii K zrobił za support, natomiast później zszedł ze sceny i usunął się w cień.
Tak że doceńmy ten fakt i zapamiętajmy ten pojazd, jakkolwiek niewidzialny z technicznej strony by on nie był.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.