Znalazłem najtańsze samochody elektryczne. 26 500 zł od limitu

Ile kosztują najtańsze nowe samochody elektryczne w Polsce w 2026 r.? Niespodzianka jest taka, że... nawet mniej niż spalinowe. A przynajmniej część z nich.

Znalazłem najtańsze samochody elektryczne. 26 500 zł od limitu

Żeby jeszcze bardziej zawęzić grono poszukiwanych, przyjmijmy, że absolutnie górną granicą kwotową w przypadku nowego samochodu elektrycznego jest 100 tys. zł. Dopłat od państwa już w końcu nie ma, więc nie ma co wydawać za dużo.

Co więc mamy do wyboru?

Dacia Spring - najtańszy nowy samochód elektryczny

73 500 zł i jest nasza. W dodatku o 26 500 zł taniej od wyznaczonego limitu. Bez żadnych dopłat, bez naklejek i czekania miesiącami na odpowiedź urzędu. I dalej operujemy w granicach cenowych, w których znajdziemy w większości absolutnie najtańsze samochody z silnikami spalinowymi.

Na co możemy liczyć w przypadku zwycięzcy tego rankingu? Na... niezbyt wiele. Elektryczne 70 KM pozwala Springowi rozpędzić się do 100 km/h w 12,3 s, co w sumie w tej cenie nie jest jakimś tragicznym wynikiem.

Trochę smętniejszy jest fakt, że zasięg - i to teoretyczny - wynosi 221 km. Niewiele, ale z drugiej strony - 24,3 kWh uzupełnimy szybko w domu, a jeśli nasze codzienne trasy to typowo miejskie praca - sklep - przedszkole - dom, to raczej nie powinno nam zabraknąć kilometrów.

Wyposażenie? Centralny zamek, elektrycznie regulowane szyby z przodu, składane oparcie tylnej kanapy, LED-owe światła do jazdy dziennej, ogrzewanie tylnej szyby, niezbędne systemy bezpieczeństwa i to w sumie tyle. Klimatyzacja manualna? Dopiero w wyższej wersji wyposażenia.

Leapmotor T03 - o włos od zwycięstwa

Pojedynek elektrycznych mikrusów rozstrzygnęło 400 zł. T03 od Leapmotor kosztuje bowiem - w ramach promocji - 73 900 zł. Standardowo musielibyśmy zapłacić 84 900 zł.

Mały Leapmotor jest o tyle ciekawy, że w przeciwieństwie do Dacii nie występują tutaj absolutnie żadne warianty i odmiany czegokolwiek, pomijając trzy opcje kolorystyczne (2 płatne). Poza tym - jeden akumulator (37,3 kWh), jeden silnik (95 KM) i zero rzeczy do wyboru.

Nie jest to aż takie smutne, biorąc pod uwagę, że miało być tanio, tym bardziej, że lista wyposażenia potrafi miejscami zaskoczyć. Przykładowo - znajdziemy na niej adaptacyjny tempomat, jest kamera cofania, elektrycznie sterowane lusterka zewnętrzne z podgrzewaniem, panoramiczny szklany dach i manualna klimatyzacja. Na plus też - do 265 km zasięgu w cyklu mieszanym.

Brakuje tylko elektrycznie sterowanych foteli z pamięcią.

Citroen e-C3 - już nie tak tanio, ale przynajmniej crossover

89 500 zł, czyli wyraźnie więcej od poprzedników, ale a) mamy udawanie podniesione nadwozie i b) przełamujemy granicę 4 m długości. Nie jakość wyraźnie, ale jednak.

Ma to swoje i dobre, i złe strony. Złą może być to, że większe nadwozie, napędzane silnikiem o mocy 113 KM, rozpędzi się maksymalnie do zaledwie 125 km/h, a do tego - z akumulatorem 30 kWh - przejedzie w cyklu mieszanym maksymalnie 212 (lub 202) km. Coś za coś.

Wyposażenie? Szału oczywiście brak. Elektrycznie sterowane szyby z przodu, centralny zamek, elektrycznie sterowane lusterka zewnętrzne, czujniki parkowania z tyłu, manualna klimatyzacja i LED-y do jazdy dziennej. Musi wystarczyć, jeśli chcemy wydać mało i już nigdy nie tankować płynnego paliwa.

BYD Dolphin Surf - ile zasięgu?

BYD Dolphin Surf

Znowu schodzimy odrobinę poniżej 4 m, a do tego płacimy - według konfiguratora - już minimum 97 700 zł. Ale w zamian za to dostajemy akumulator o pojemności 43,2 kWh, co powinno się przełożyć na zasięg w cyklu mieszanym do 322 km. Na tle poprzedników - całkiem rekordowy wynik, choć też różnica w cenie robi się spora.

I tak jak wcześniej były śmieszki z tego, że na liście opcji brakuje elektrycznie sterowanych foteli, tak w BYD Surf... jak najbardziej są. Serio, oba przednie fotele są regulowane elektrycznie.

Poza tym na listę wyposażenia standardowe trafiły m.in. 16-calowe felgi aluminiowe, elektrycznie sterowane, składane i podgrzewane lusterka zewnętrzne, tapicerka ze skóry wegańskiej, manualna klimatyzacja, CarPlay, Android Auto, kamera cofania, czujniki parkowania z tyłu, adaptacyjny tempomat i masa innych rzeczy.

Jak widać - wcale nie jest trudno wcisnąć takie bonusy do niedrogiego jednak samochodu.

I w tym miejscu niestety lista się kończy.

Jest wprawdzie kilku graczy w okolicach 100 tys. zł, jak np. 500e POP za 107 000 zł, ale 100 tys. zostało przekroczone, więc niestety - zapraszamy do kolejnej rundy.

Inna sprawa, że 101 300 zł kosztuje podstawowy wariant Octavii. Jak ktoś może oczekiwać, że do elektrycznego Fiata 500e ktoś dorzuci jeszcze 6 tys. zł - nie mam bladego pojęcia.

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.