Lodówka do samochodu. Trzy opcje, ale wybierz mądrze
Trwają właśnie olbrzymie upały, bite są rekordy temperatur odnotowanych na terenie Polski. Nic dziwnego, że aż chce się napić czegoś chłodnego w samochodzie. Podpowiadamy jaką lodówkę wybrać i na co zwrócić uwagę. Wybór jest trudniejszy niż myślisz.

Nie masz luksusu posiadania klimatyzowanego schowka w aucie, ale chciałbyś mieć cały czas chłodne napoje? A może często jeździsz do rodziców na wieś i przywozisz stamtąd zapasy kiełbasy i przetworów? Przewożenie ich w takiej temperaturze to proszenie się o kłopoty. Dlatego czas pomyśleć o lodówce turystycznej, która pomoże wam przetrwać najtrudniejszy czas.
Lodówka turystyczna w aucie - jakie są rodzaje?
Mamy zasadniczy podział na dwa typy urządzeń: pasywne i aktywne. W przypadku pierwszych mówimy o lodówkach, do których trzeba włożyć wkłady chłodzące, które wcześniej muszą zostać zamrożone. Aktywne to te zasilane prądem, w naszym przypadku z gniazdka samochodowego 12 V. Mamy również lodówki kompresorowe, ale używanie ich w samochodzie to strzelanie z armaty do wróbli, więc zajmiemy się dwoma podstawowymi typami.
Pasywna lodówka turystyczna - na co zwrócić uwagę?
To najpopularniejszy typ lodówek. Są banalnie proste w obsłudze, poradzi sobie z nimi praktycznie każdy, nawet przeciętny polski kierowca, co to lubi jeździć szybko i bezpiecznie. Nie wymagają źródła zasilania, po prostu kupujemy wkłady chłodzące, wkładamy je do zamrażarki, po pewnym czasie wyjmujemy i wkładamy do lodówki. Piszę o tej zamrażarce, żebyście nie popełnili błędu, który sam kiedyś zrobiłem. Zabrałem na plaże lodówkę turystyczną, a do środka włożyłem ciepłe wkłady chłodzące, bo myślałem, że się same schłodzą. Nie zrobiły tego, nie pytajcie.
Lodówki pasywne to w zasadzie pojemniki z lepszą izolacją termiczną. Jakie mają zalety? Niski koszt zakupu, łatwość obsługi, brak podłączania do prądu, więc nie ma ryzyka rozładowania akumulatora. Na plus zaliczam lekkość i mobilność.
Wad jest sporo - działają tylko przez kilka godzin, wkłady zabierają cenne miejsce, a do tego trzeba je zamrozić, więc korzystanie z nich na dłuższych wyjazdach będzie utrudnione.
Jaką wybrać? Taką, która zmieści się wam do samochodu i zapewni wam odpowiednią pojemność. Nie ma sensu dopłacać za markę, bo tu nie ma żadnej finezyjnej technologii rodem z filmów science-fiction. Jeżeli jeszcze nie załapaliście, to pomiędzy poszczególnymi akapitami znajdują się linki do przykładowych ofert. Bierzcie i wybierajcie, tu nie ma złych wyborów.
Lodówki na prąd - rozum i godność człowieka
Te lodówki korzystają z zasilania 12 V, czyli tego z gniazdka zapalniczki. Wykorzystują zjawisko termoelektryczne (tzw. moduł Peltiera). Prąd przepływający przez ogniwo chłodzi jedną jego stronę, a nagrzewa drugą (ciepło jest odprowadzane przez wiatrak). Mocniej chłodzą i działają, dopóki mają zasilanie. Nie rujnują portfela, ale to już znacząco większy wydatek.
Mają również wady - są dosyć głośne, bo ich konstrukcja wymaga użycia wentylatora, a także zazwyczaj obniżają temperaturę o kilkanaście stopni względem otoczenia. Czyli jak masz w aucie 30 stopni, to w lodówce będzie około 15. Cudów nie ma. Zużywają sporo prądu więc licz się z tym, że jeżeli zostawisz ją podłączoną na całą noc, to możesz mieć problem z odpaleniem auta.
Jednocześnie to najlepszy wybór. Mają dobry stosunek ceny do jakości, potrafią dobrze schłodzić.

Lodówka kompresorowa - kochasz chodzić tam, gdzie chodzą jeże
To najdroższy typ lodówki samochodowej. Powiedziałbym, że to sprzęt dla profesjonalistów - fanów kempingu, ale również kierowców na długich trasach międzynardowych. To zasadniczo te same lodówki, które wykorzystujecie w kuchni, ale odpowiednio pomniejszone. Wykorzystują agregat sprężarkowy i czynnik chłodniczy.
Są całkowicie niezależne od temperatury otoczenia, potrafią mrozić, są wydajne, a jednocześnie energooszczędne, bo agregat wyłącza się po osiągnięciu zadanej temperatury.
Oczywiście mają wady - są drogie, mają dużą wagę i spore gabaryty, a do tego są wrażliwe na mocne wstrząsy.

To jaką lodówkę kupić?
Jak chcesz budżetowo, bo masz krótkie wypady i nie potrzebujesz dużej wydajności - idź budżetowo w lodówki turystyczne. Jeżeli jednak jeździsz więcej, to rozważ lodówkę na prąd. Karawaniarzy to nawet nie będę instruował, bo i tak pewnie wożą starego Mińska.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.