REKLAMA

Musisz kupić taniego grata. Internetowi znawcy tak rozkazują

Nowe samochody to są w salonie - z jednej strony fakt, nie opinia, z drugiej strony irytująca gadka w sytuacji, kiedy ktoś ośmielił się nie kupić grata wystawionego za 1000 zł. No cóż… życie nie jest czarno-białe.

Musisz kupić taniego grata. Internetowi znawcy tak rozkazują

Motywacją do napisania tego tekstu była sytuacja, gdzie moi oglądali dość egzotyczny samochód, a mianowicie Ładę Kalinę w wersji kombi. Do transakcji nie doszło, ponieważ pomimo niskiej ceny wywoławczej, auto nie spełniło oczekiwań kupujących. Zasadniczo, tak działa wolny rynek - klient sam decyduje, co i za ile chce kupić. Proste? Jak widać, niezupełnie, ponieważ pod postem w komentarzach rozpętała się burza z piorunami.

Post miał charakter informacyjny, nie miał zaś w sobie żadnej krzywdzącej przestrogi

Chyba, że stwierdzenie faktu “wyeksploatowany samochód” uznajemy za fałszowanie historii i przeinaczanie faktów. Treść posta brzmiała z grubsza tak, że poszedłem do sklepu kupić szynkę w plastrach, ale miała krótki termin ważności, to jej nie kupiłem. Bez znaczenia, czy kosztowała 2,99 zł czy 21,37 zł.

Znajomi pojechali obejrzeć auto wystawione za 1900 zł, obejrzeli, osłuchali, powąchali, po czym uznali, że w sumie to jednak nie i tyle. Nie ma obowiązku kupowania produktu, który się ogląda z bliska. Nie pasuje, to odkładasz na półkę i wychodzisz.

Każdy ma jakieś kryteria, którymi się kieruje

Cała afera wynikła z tego, że ktoś miał czelność nie kupić samochodu za taką kwotę, bo rzekomo nie spełnił oczekiwań. No bo jak to w ogóle może tak być, że ktokolwiek ma jakieś oczekiwania? Jeżeli cena jest niska, to należy brać i najlepiej nie zadawać żadnych pytań. Panie Areczku, kiedyś to ludzie za darmo pracowali i się cieszyli, że robota była.

Prawda jest wszakże taka, że nawet kompletny paździerz za 500 zł musi nabywcy gwarantować jakieś minimum satysfakcji. To nie jest tak, że ludzie nie mają świadomości, że w takiej kwocie kupią samochód w kiepskim stanie. Mają, tylko po prostu jeżeli nie ma tego “czegoś”, nawet w tanim gruzie, to auta się po prostu nie kupi i tyle.

Sam wielokrotnie kupiłem auto w teoretycznie gorszym stanie, bo spełniało moje kryteria bardziej od tego w lepszym stanie

Na tym właśnie polega problem - nie zawsze coś, czego się oczekuje od samochodu, musi wynikać wprost z jego obiektywnego stanu technicznego. Mnie przykładowo zawsze irytowało zdewastowane wnętrze, z niedziałającą połową wskaźników na tablicy przyrządów, nawet kosztem poważniejszych ułomności.

Wolałem tym sposobem wydać 1000 zł na grata, gdzie np. działa prędkościomierz i wskaźnik paliwa, ale przez dziurę w progu można wsadzić głowę, zamiast takiego, gdzie próg jest cały, ale za to połowa zegarów jest martwa. Jeżeli miałbym przez to chorować, to wybór jest prosty.

Dla jednej osoby zaletą jest sztywna podłoga, dla drugiej długie opłaty, dla trzeciej grające radio

Wszystko zależy od tego, jakie ktoś ma kryteria oceny i co stawia za priorytet przy zakupie samochodu. Powiedzmy sobie szczerze - mało kto kupuje grata za mniej niż 2000 zł, aby wiązać z nim jakąkolwiek przyszłość, a raczej dla krótkiej przygody. A jak przygoda, to ma być przede wszystkim fajnie, zaś niekoniecznie odpowiedzialnie.

Inna sprawa, że za takie pieniądze nadal można kupić samochód, który poza dawaniem krótkotrwałej frajdy będzie na tyle zaopiekowany, że jeszcze pojeździ o własnych siłach przez dłuższy czas, niż tylko do wiosny. Tyle, że to właśnie pojęcie “frajdy” jest tutaj priorytetem.

Łada Kalina może i była w zupełnie niezłym stanie, ale po prostu nie spełniła kryteriów kupującego

I to nie fakt stanu technicznego mógł być tutaj decydujący, a coś zupełnie innego. Ale to trzeba pomyśleć o wszystkim znacznie szerzej, niż tylko przez swoje własne wąskie horyzonty. A już obrażanie innych personalnie świadczy tylko o tym, że ktoś jest po prostu wieśniakiem - z całym szacunkiem dla wieśniaków.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.