REKLAMA

W końcu domknęli obwodnicę. Jest gwiazdka, zawsze musi być

Kraków wreszcie domknie ring. GDDKiA rozpisała ostatnie etapy budowy S7, dzięki którym kierowcy będą mogli objechać miasto drogami szybkiego ruchu. Prawie 60 km będzie jednak miało małą gwiazdkę.

W końcu domknęli obwodnicę. Jest gwiazdka, zawsze musi być
REKLAMA

W piątek 9 października na rondzie węzła Grębałów zmieni się organizacja ruchu. Na pierwszy rzut oka to komunikat, który ruszy co najwyżej część mieszkańców Nowej Huty. Ale to tylko pozory. GDDKiA wpisała go bowiem w swoim komunikacie jako pierwszy z trzech kroków do finału, na który Kraków i spora część Polski czekają od lat. Ostatnim będzie domknięcie całej obwodnicy Krakowa.

REKLAMA

Mamy to rozpisane. Krok pierwszy da kierowcom nieco ponad kilometr jezdni S7 – po jednym pasie w każdą stronę i z ograniczeniem do 40 km/h. Krok drugi – zaplanowany na koniec października pod warunkiem dobrej pogody – umożliwi przejazd estakadami węzła Mistrzejowice: od strony Kielc wprost do Nowej Huty, wschodniej części Krakowa i autostrady A4. Krok trzeci, na przełomie listopada i grudnia, to pozostałe łącznice tego węzła. Wtedy też pierścień się domknie i Kraków zostanie drugim polskim miastem z pełną obwodnicą złożoną z dróg szybkiego ruchu.

Pierwsza była Łódź. Jak nigdy

Brakujący odcinek S14 między Aleksandrowem Łódzkim a węzłem Emilia otwarto w lipcu 2023 roku. Tym samym Łódź zgarnęła tytuł pierwszego miasta z pełnym ringiem. Od tamtej pory nie dołączył nikt. Kraków wdrapie się na drugi stopień podium po ponad trzech latach pościgu.

REKLAMA

Jak zapowiada GDDKiA, po trzecie miejsce „pewnie zmierza Szczecin”. Wypada tu dodać, kiedy planowo tam dotrze. Dwa odcinki Zachodniej Obwodnicy Szczecina mają być gotowe w 2029 roku, ale ring wokół miasta domknie dopiero fragment Police – Goleniów z pięciokilometrowym tunelem pod Odrą. Planowany termin: 2033 rok. A więc zmierza pewnie, tylko dotrze tam dopiero za siedem lat. A skoro GDDKiA mówi, że będzie trzeci, to szanse, że gdzieś indziej wydarzy się to wcześniej, są nikłe.

Trzy kilometry, które psują statystykę

Liczby dla krakowskiego pierścienia GDDKiA podaje już od grudnia: 27 km autostrady A4 od południa, 15,6 km S52 od północy, 11,7 km S7 od wschodu. Razem 54,3 km. Do tego trzeba doliczyć niecałe 3 km drogi krajowej nr 94 między węzłami Modlnica i Modlniczka, żeby wyszło około 57 km. GDDKiA zaokrągla to w górę do prawie 60 km.

REKLAMA

Tyle że DK94 nie jest ani autostradą, ani drogą ekspresową. A różnica nie sprowadza się wyłącznie do koloru tabliczki. Droga ekspresowa musi spełniać określone wymagania techniczne dotyczące m.in. geometrii, przekroju i organizacji ruchu. GDDKiA sama zastrzega, że pierścień tworzą drogi szybkiego ruchu „z jednym niewielkim wyjątkiem”, i prowadzi przygotowania do rozbudowy tego odcinka o trzeci pas, tak żeby spełniał parametry ekspresówki.

Podobnie było zresztą z Łodzią. W dniu otwarcia S14 kierowcy trafiali na nietypowe rozwiązanie: ekspresówka była połączona z węzłem Emilia przez duże rondo. Było to rozwiązanie tymczasowe – docelowo węzeł miał zostać przebudowany na bezkolizyjny. Wychodzi więc na to, że mamy już pewną polską tradycję: ring najpierw się otwiera, a dopiero potem domyka.

REKLAMA

Żółwim tempem, ale do przodu

Wschodnia obwodnica Krakowa rośnie w tempie, którym trudno się chwalić. Pierwsze 2,7 km między węzłami Przewóz i Bieżanów oddano w listopadzie 2010 roku. Na drugą część – 4,5 km do węzła Nowa Huta – kierowcy czekali prawie siedem lat, do czerwca 2017 roku. Trzecia, obejmująca 13,3 km od Widomej do Mistrzejowic, została udostępniona w grudniu 2024 roku, a więc po kolejnych siedmiu latach. Rok później, w grudniu 2025, doszło 2,6 km i węzeł Grębałów. Teraz przyszedł wreszcie czas na ostatni fragment. A więc od otwarcia pierwszego odcinka do domknięcia pierścienia mija szesnaście lat.

kraków
Obraz Dariusz Staniszewski z Pixabay

Cały odcinek Widoma – Kraków mierzy 18,3 km i kosztuje blisko 1,7 mld zł. Jego sercem jest estakada węzła Mistrzejowice o długości ponad 1,5 km. Według GDDKiA to najdłuższa budowana tą metodą estakada w Polsce. Kierowcy pojadą nią na wysokości 20 m, a więc mniej więcej siódmego piętra.

REKLAMA

Co to realnie zmieni

Ring ma wyprowadzić tranzyt z miasta. Problem w tym, że jego południowa część już dziś jest mocno obciążona. Przez A4 między Krakowem a Katowicami przejeżdża ponad 50 tys. samochodów na dobę. Generalny pomiar ruchu GDDKiA pokazuje, że w obszarze Krakowa natężenia zbliżają się do 100 tys. pojazdów dziennie. A w marcu 2027 roku znikną tu opłaty dla osobówek i motocykli, co według prognoz może przełożyć się na wzrost ruchu o 15–20 procent. Budowa trzeciego pasa ma ruszyć w 2030 roku.

Jadąc od Rzeszowa albo Katowic, Kraków będzie można ominąć od północy, jadąc S52 i S7, albo od południa autostradą A4. W planach na 2026 rok GDDKiA zapowiadała 290,4 km nowych dróg. Asfaltu przybywa. Tylko pełne ringi największych miast policzy na palcach nawet wyjątkowo niewprawiony drwal.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.

REKLAMA
REKLAMA