Kołpaki na felgach aluminiowych. W tym szaleństwie jest metoda
Kołpaki na felgach stalowych poprawiały wygląd, ale nie funkcjonalność kół. Z kołpakami na felgach aluminiowych jest zupełnie odwrotnie.

W mojej głowie kołpaki dzielą się na dwa rodzaje. Pierwsze to te, które na samochodzie były montowane w fabryce i to w mojej opinii są te właściwe kołpaki. Chociaż do właściwych kołpaków mogę też doliczyć te najtańsze z Tesco lub innego Auchana. Wszystkie pozostałe, które mają wyglądać jak felga aluminiowa lub mają inny wymyślny wzór, to druga grupa, którą co do zasady uważam za godną pożałowania.
Kiedyś rola kołpaka była prosta

Zadaniem kołpaków była ochrona piasty i śrub koła przed warunkami atmosferycznymi i brudem. Potem zaczęto robić z nich elementy stylistyczne, czego świetnym przykładem są lakierowane w kolor nadwozia kołpaki z Mercedesa W123. Wyglądały świetnie, spełniały swoją rolę ochrony śrub i piast przed brudem.
W latach 90. kołpaki już na stałe zagościły jako element stylistyczny samochodów różnych klas. W salonie można było kupić wyposażonego w kołpaki Daewoo Lanosa, VW Golfa, a nawet Audi, Mercedesa czy BMW. Swoją drogą, plastikowe dekle stosowane w BMW E36 nadal mi się podobają.
Równolegle kołpaki zagościły w świecie wyścigów
Wyścigi samochodowe mają to do siebie, że styl się w nich nie liczy. Albo inaczej, to jaki samochód ma kształt, dyktowane jest tylko i wyłącznie osiągami. Potem na nadwoziu mogą pojawić się stylowe naklejki, które z czasem mogą stać się kultowe. Dobrym przykładem są stosowane w wielu samochodach wyścigowych kalkomanie Martini.
Wydawać by się więc mogło, że w wyścigach nie ma miejsca na kołpaki. Można powiedzieć, że jest to element zbędny, skoro na kołach i tak montowane są ultra-lekkie felgi aluminiowe, które nie potrzebują ani ozdabiania ani dodatkowego zwiększania masy kawałkiem plastiku.
Potem do gry weszła aerodynamika

Szybko okazało się, że felga stosowana w autach wyścigowych - szczególnie gdy jest szeroka - stawia zupełnie niepotrzebny opór powietrza i utrudnia chłodzenie hamulców. Rozwiązaniem tego problemu było coś, co obecnie nazywa się “aerodisc” lub "turbofan", czyli płaski talerz, który poprawiał chłodzenie hamulców i aerodynamikę. Niewielkie “lotki” zamontowane wzdłuż obwodu pozwalając zachować właściwą temperaturę hamulców. Płaska powierzchnia nakładki obniża opór powietrza, zmniejszając zapotrzebowanie na paliwo i podnosząc prędkość maksymalną.
Czekaj, obniża opór powietrza?
Ta właściwość jest wyjątkowo interesująca dziś, w dobie ciągle zacieśniających się norm emisji spalin i chęci zwiększenia zasięgu w samochodach elektrycznych. Producenci korzystając ze wszystkich możliwych sztuczek, byle tylko poprawić aerodynamikę w swoich samochodach. Mieliśmy już oszukane linie dachu i maski - Jaguar I-Pace, Jeep Wagoneer S - a także całe mnóstwo wlotów w zderzakach, które poprawiają przepływ powietrza dookoła karoserii pojazdu.
Obecnie najnowszym trendem są kołpaki. Ale nie takie, jak kojarzycie ze starych samochodów, czyli plastikowe nakładki na brzydką felgę stalową. Tym razem producenci postanowili nałożyć kołpak na alufelgę, by połączyć lekkość z poprawioną aerodynamiką. Z resztą, zobaczcie jak to wygląda w przypadku Tesli Model 3:

Felga jest sama w sobie całkiem ładna, ale producent nałożył kołpak w celu poprawy aerodynamiki. Słusznie, ale skoro aluminium można formować we właściwie dowolny skomplikowany wzór, to po co stosować kołpaki?
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o?
Pieniądze oczywiście. Zbudowanie lekkiej felgi o skomplikowanym wzorze wymaga mnóstwa pieniędzy, szczególnie jeśli producent ma świadomość, że obręcz może przeżyć nawet 25-30 lat (lub więcej…). Kołpaki pozwalają na stosowanie lekkich i tanich w produkcji felg, bez obciążania budżetu. Aerodynamiką natomiast zajmuje się tani w produkcji plastikowy kołpak.







































