Nie potrafiłem wyłączyć chińskiego auta. Pułapka na starych ludzi

Jeżdżę ostatnio chińskimi samochodami, co w sumie i wy będziecie robić za kilka lat, i mam pewien dysonans. Projektanci tak bardzo chcieli być awangardowi, że utrudnili wyłączanie samochodu. Może i nie ma to sensu, ale za to irytuje.

Nie potrafiłem wyłączyć chińskiego auta. Pułapka na starych ludzi

Najwidoczniej doszedłem do punktu szczytowego w swoim życiu, bo zaczynają mnie irytować nowoczesne rozwiązania. Nie ruszają mnie tablety, wręcz jestem nimi zachwycony, wyświetlacz przezierny to umiłowanie życia, różni asystenci to radość, a masaże, wentylacje i animacje powitalne to śpiew. To wszystko lubię, a później zacząłem więcej obcować z chińskimi autami i mam pewien problem.

Przeżyłem ustawianie lusterek, wycieraczek i świateł z poziomu ekranu głównego. Rozumiem argumentację producentów, którzy twierdzą, że robi się to raz, a później kierowca jeździ na własnych ustawieniach.

Przeszedłem obojętnie wobec smartfonowego menu głównego, które nie ma nic wspólnego z samochodami. Rozumiem dziwne dźwięki zamiast tradycyjnych odgłosów kierunkowskazów, ale jednego nie jestem w stanie ogarnąć rozumem. Wyłączania chińskiego samochodu.

Wyłączanie chińskiego auta to metafizyka

Siedzę sobie w Omodzie 7 w odmianie Super Hybrid, całkiem przyjemnym SUV-ie i zastanawiam się, jak bardzo zbłądziliśmy w rozwoju motoryzacji. Tak wygląda panel środkowy:

Pod ekranem widzicie panel fizycznych przycisków, wygląda to obiecująco. Naciskacie i samochód się uruchamia. Jednak problem pojawia się po tym, jak chcecie wyjść. Wciskacie P na wybieraku skrzyni biegów, naciskacie przycisk i nic się nie dzieje.

Ekran nie gaśnie, nawiewy chodzą, radio gra, wyświetlacze działają, nie ma żadnego komunikatu, że samochód został wyłączony. Pomyślałem, że może jest tak jak w moim prywatnym Audi i wszystko się wyłączy jak otworzę drzwi.

Nic z tych rzeczy. Otworzyłem drzwi, wysiadłem z samochodu, zamknąłem drzwi, a wszystko nadal działało.

Pomyślałem więc, że może trzeba zamknąć z kluczyka - nie pomogło, dalej wszystko działało. Odpaliłem internet i przeczytałem, że tak ma być, że trzeba się oddalić i samochód się wyłączy. Zadziałało. Przestał działać. Pomyślałem sobie, ale technika, nowoczesność, prawie jak w elektryku (a to hybryda jest), ale niestety szybko okazało się, że coś tu nie do końca działa.

Dzień później zaparkowałem auto w galerii handlowej, przełączyłem skrzynię na P, wysiadłem i już będąc kilkanaście metrów od samochodu, usłyszałem jego trąbienie. To było ostrzeżenie, że nie wyłączyłem auta, a kluczyk jest poza pojazdem.

Nie pomogło mi wyłączenie z przycisku, coś ewidentnie się zacięło. Może nie byłem kompatybilny z technologią, ale zacząłem szukać jakiejś innej opcji wyłączenia samochodu. Nie pomogło długie przytrzymanie przycisku ani kilkukrotnie naciśnięcie. Na szczęście przypomniałem sobie o tym, że może coś ukryto w menu na ekranie głównym. BINGO!

Jest magiczny przycisk. Klikam go, czytam standardowe ostrzeżenie i dzieje się magia. Samochód się wyłącza, ekrany robią się czarne, klimatyzacja przestaje działać. Po prostu wyłącza się tak, jak powinien wyłączać się samochód.

Coś pięknego. Przy takim wyłączeniu mamy 100 proc. pewności, że zadziałało, że samochód jest wyłączony.

Mam wrażenie, że coś poszło tak bardzo nie tak

Wyłączanie samochodu powinno być proste, jasno zasygnalizowane, a nie ja jako użytkownik mam się upewnić, że tym razem będzie ok. Nie zrozumcie mnie źle - do tego idzie się przyzwyczaić, działa w 98 przypadkach na 100, ale jednak jest margines, że coś źle przyciśniecie, albo przy wysiadaniu muśniecie hamulec i system uzna, że wcale nie wyłączyliście auta. I wtedy zacznie trąbić.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.