Chciałem sprawdzić, czy Czesi nadal jeżdżą gratami. Niestety, tak średnio
Czechy zawsze kojarzyły mi się z państwem, gdzie graciarstwo stoi na wysokim poziomie. Ludzie jeżdżą starymi Skodami, a jak nie jeżdżą, to je gniją. Bez żadnego przygotowania, chciałem to zweryfikować na przykładzie pierwszego napotkanego większego miasta.

Miastem tym była Ostrawa, czyli trzecie co do wielkości miasto w Czechach, znajdujące się jakieś 30 kilometrów od polskiej granicy, gdzie byłem po prostu turystycznie, bez konkretnego celu podróży. Założyłem sobie, że spróbuję w ciągu godziny odszukać jak najwięcej starych aut produkcji Skody, Avii lub Tatry - czyli po prostu gratów z czeską lub czechosłowacką metką.
Kilka miesięcy temu zrobiłem podobny eksperyment, spacerując po jednym z osiedli węgierskiego miasta Tapolca, aby sprawdzić, ile Suzuki Swift jestem w stanie ustrzelić obiektywem podczas pojedynczego spaceru. Tym razem kryteria były jednak dużo luźniejsze i nie zawężały się do zaledwie jednego modelu auta.
Było całkiem dobrze, ale nie beznadziejnie
Szału nie było, bo chociaż zdarzały się duże skupiska starszych samochodów, rzadko kiedy były to auta mające 30 lat albo więcej. Powiedzmy, że narzuciłem sobie rok 2000 jako graniczny, czyli omijałem wzrokiem pierwsze Fabie i poliftowe Octavie. Efekt? Nie dobiłem nawet do 10 sztuk, a na tyle Swiftów na Węgrzech potrzebowałem może 20 minut.








Najstarsze auta już niemal wyginęły w postaci prawdziwków
Czas płynie nieubłaganie, dlatego też spotkanie w regularnym ruchu takich aut, jak stare Skody 105/120, 100 czy 1000MB to już niestety w dużych miastach raczej czas przeszły. Nawet popularne Favoritki są już rzadkością, a te z pierwszych lat produkcji to już w ogóle stanowią ewenement. Można uznać, że przejażdżką po Ostrawie uzyskałem potwierdzenie tego, co kątem oka obserwowałem już od dłuższego czasu.
Ja wiem, że mamy 2026 rok, gdzie nawet Felicia i Octavia występują już w roli 30-latków, niemniej Czechy zawsze kojarzyły mi się z miejscem, gdzie stare Skody można było spotkać na każdym parkingu - nawet wtedy, kiedy u nas pod tym względem było już krucho, tam trzymały się bardzo dzielnie.
Rolę najpopularniejszego starszego samochodu dzierży pierwsza Skoda Fabia
Daleko jej co prawda do statusu "grata" w moim postrzeganiu motoryzacji, ale należy ją koronować jako najliczniej reprezentowane auto wyprodukowane lokalnie. Fabie pierwszej generacji są tutaj spotykane mniej więcej tak samo często, jak Fiaty Panda we Włoszech, czyli po najdalej kwadransie przestaje się je po prostu zauważać.
Nie udało mi się niestety jej złapać na kliszy, ale ulicą przemknęła nawet Skoda Fabia rejestrowana przed 2001 rokiem, na starych czeskich tablicach z literowym wyróżnikiem miasta.
Czy to oznacza, że w Czechach nie ma już starych aut? Są, jak najbardziej, jeszcze jak!
Tylko nie w postaci prawdziwków i nie w dużych miastach. Kiedy naszym celem będzie jakieś mniejsze miasteczko, pokroju np. Frydlantu czy Benesova, sprawy będą wyglądały nieco inaczej i sporo gratów można będzie spotkać użytkowanych codziennie.
Zupełnie inaczej wygląda natomiast kwestia starych samochodów w postaci dobrze utrzymanych klasyków. Ładnie uczesane zabytkowe Skody nie są może codziennością, ale też w sezonie letnim nie trzeba długo chodzić po mieście, aby się natknąć na jakąś na drodze.

A jak wygląda sytuacja na czeskiej prowincji? To już zupełnie inna plansza do gry, ale zarazem temat na inny tekst.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.