Rzadki rosyjski wóz nad polskim morzem. Powstało niewiele egzemplarzy
Zdarza się, że z Ukrainy czy Białorusi przyjeżdżają do Polski samochody nieco inne od powszechnie u nas spotykanych. Niemniej, takiego wozu kompletnie się nie spodziewałem.

Historia jest z gatunku tych, gdzie kolega kolegi podczas wakacji nad polskim morzem zauważył interesujący automobil, zrobił mu zdjęcie, pokazał koledze, a kolega rozpoznał w nim bardzo rzadkie i nieznane u nas szerzej auto. Jest nim GAZ Wołga Siber - wyprodukowany w niewielkiej liczbie egzemplarzy rosyjski samochód na licencji Chryslera Sebring.

Wołga Siber to produkowany od 2008 roku Chrysler Sebring, który został wycofany w 2006 roku
Początek historii zaczął się właśnie we wspomnianym 2006 roku, kiedy koncern AvtoGAZ kupił od Chryslera licencję na produkcję schodzącego właśnie modelu Sebring, wraz z całym oprzyrządowaniem. Wołga Siber była zatem w istocie po prostu nieznacznie przypudrowanym amerykańskim samochodem, a nie zupełnie nową konstrukcją.

Chociaż transakcja miała miejsce w 2006 roku, a nowy model zaprezentowano w 2007 roku, to oficjalną produkcję Wołgi Siber zaczęto dopiero latem 2008 roku, po niemal dwuletnich przygotowaniach. Auto produkowane było w fabryce GAZ-a w Niżnym Nowogrodzie, tam gdzie starsze modele.
Samochód ten, co prawda nie bezpośrednio, ale był następcą poczciwej kwadratowej Wołgi
Bezpośrednio zaś, model Siber zastąpił auto o kodzie 31105, będące w istocie eleganckim onegdaj GAZ-em 24 Wołga po jakichś 2137 modernizacjach i operacjach plastycznych.
Zasadniczo, to właśnie potrzeba zastąpienia dramatycznie przestarzałej limuzyny klasy średniej była główną motywacją koncernu AvtoGAZ do zakupu licencji Chryslera. W Rosji się wówczas nie przelewało, dlatego kasy na samodzielne opracowanie własnej konstrukcji po prostu nie było.
Pomimo faktu, że Sebring był już modelem schodzącym, to i tak stanowił ogromny skok cywilizacyjny dla GAZ-a. Wspomniany GAZ 31105 nadal opierał się inżyniersko na modelu 24, który prezentację miał jeszcze w latach 60. Dla przypomnienia, mówimy o roku 2008, kiedy ruszyła produkcja Wołgi Siber.
Chrysler przy okazji również zrobił dobry interes, ponieważ pozbył się oprzyrządowania do produkcji wycofanego już modelu, robiąc miejsce na hali dla następcy. Można powiedzieć, że był to w zasadzie układ win-win, gdzie obie strony odeszły od stołu zadowolone.
Nowa Wołga wyglądała jak Chrysler Sebring, ale przeszła pewne modyfikacje
Zmiany były głównie wizualne i to ledwie zauważalne na pierwszy rzut oka, ale jakieś były. Z oczywistych pobudek należało zmienić oświetlenie, dlatego inny wzór miały lampy i reflektory. Nieco odmiennie wyglądały również zderzaki i osłona chłodnicy, ale tu już naprawdę trzeba długo patrzeć, aby dostrzec różnicę.
Dwa dostępne do nowej Wołgi jednostki napędowe pochodziły z palety Chryslera. Podstawowym był 2-litrowy silnik o mocy 141 KM, opcjonalnym zaś 2,4-litrowy motor o mocy 143 KM.
Ciekawostką jest, że w amerykańskim odpowiedniku dostępny był jedynie ten drugi - pierwszy wykorzystywany był w poprzedniej generacji modelu Sebring.
Samochód produkowano jedynie dwa lata, bo się kiepsko sprzedawał
Okazuje się, że nie wszystko złoto, co się świeci, ponieważ popyt na Wołgę Siber był słabiutki i już w 2010 roku zaprzestano produkcji nowego wozu. Powstało zaledwie niespełna 9000 sztuk, co czyni ten samochód rzadkim, acz nie najrzadszym - w kilkuset egzemplarzach wyprodukowano model GAZ 3111 Wołga, ale to już temat na inne opracowanie.
Przy tak niewielkiej liczbie wyprodukowanych samochodów, prawdopodobieństwo spotkania Wołgi Siber zaparkowanej w nadmorskim kurorcie nad Bałtykiem można porównać do trafienia "piątki" w Dużym Lotku.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.