Ford wskrzesi samochody z najlepszym nadwoziem. Klienci tego chcą
Czy moda na SUV-y się kończy? Jest chyba jeszcze za wcześnie, by dojść do takiego wniosku, ale ostatnie ruchy Forda mogą świadczyć o tym, że coś jest na rzeczy.

Mondeo, a wcześniej Scorpio, Granada, a nawet Focus i Escort, a do tego amerykańskie Crown Victoria i Taurus. Ford ma na koncie kilka udanych sedanów - i nietrudno żałować, że obecnie nie oferuje żadnego. Marka z błękitnym owalem w logo stawia na SUV-y (głównie elektryczne), ma też w ofercie fajniejszą frakcję w postaci Mustanga, Rangera i Bronco.
Od czasów Mondeo sedany zniknęły

To nie tylko europejski problem. O ile klienci w naszej części świata sedanów raczej już nie kochają (Passat też już nie ma tej wersji), o tyle na przykład w Stanach Zjednoczonych wyraźnie dają znać, że do trójbryłowego nadwozia tęsknią. Napatrzyli się przez lata na „Crown Vici”, potem mieli Fusiony (czyli nasze Mondeo) i teraz niekoniecznie mają ochotę na jazdę Kugą.
Ford wydaje się zauważać problem. Podczas Detroit Auto Show w styczniu 2026 roku prezes marki, Jim Farley, mówił wprost o możliwości powrotu sedanów do oferty za Oceanem. „„Nigdy nie mów nigdy. Rynek sedanów jest bardzo żywy. To nie jest tak, że nie ma na nie popytu. Problem polegał na tym, że nie potrafiliśmy znaleźć sposobu, by na tym rynku skutecznie konkurować i jednocześnie zarabiać. Być może teraz uda się znaleźć takie rozwiązanie” - powiedział.
Wcześniej Ford był sedanom niechętny
„Powód był bardzo prosty – straciliśmy na tych samochodach miliardy dolarów. A dziś nie jesteśmy w sytuacji, w której możemy sobie pozwolić na tracenie miliardów na pojazdach” - powiedział ten sam Farley w 2024 roku, pytany o to, dlaczego wycofuje wozy z takim nadwoziem z oferty.
Nie należy się jednak spodziewać powrotu drogich i dużych sedanów, a raczej modeli bardziej budżetowych. Średnia cena transakcyjna nowego auta w Stanach Zjednoczonych pod koniec 2025 roku przebiła 50 tys. dolarów, rośnie też średni koszt miesięcznego finansowania wozu (praktycznie nikt nie kupuje tam aut za gotówkę). SUV-y robią się zbyt kosztowne. Owszem, lepiej się na nich zarabia, ale gdzie tu zysk, jeśli klientów po prostu nie stać na samochody i nie kupują ich wcale?

Jakiego sedana można by się w takim razie spodziewać? Najprostszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie w Stanach na rynek Taurusa, znanego też jako Mondeo i sprzedawanego m.in. w Chinach. Farley powiedział też jednak, że marka wolałaby stawiać na modele budowane od zera jako budżetowe, zamiast wskrzeszać coś starego. Tak czy inaczej, powinno zrobić się taniej. Oby nowy trend dotarł też do Europy. Za ładne Mondeo chyba nikt się nie obrazi.







































