REKLAMA

CPN wraca. Tyle zapłacisz za paliwo w poniedziałek

Od poniedziałku o cenie na pylonie znów decyduje minister, a nie szef stacji. Odgórnie ustalane ceny wracają na dwa tygodnie. Od września znów rządzić będzie niewidzialna, acz cięta ręka rynku.

CPN wraca. Tyle zapłacisz za paliwo w poniedziałek

Półtora miesiąca temu usłyszeliśmy, że kryzys paliwowy w zasadzie się kończy i pakiet CPN można wygasić. W praktyce od początku lipca każde pełne tankowanie wyglądało jak zrzutka na cudzy urlop. Teraz – akurat zupełnym przypadkiem po gigantycznym wycieku danych – rząd przypomniał sobie, że kierowcy też głosują.

Minister przemówił

Do Monitora Polskiego trafiło dziś obwieszczenie Ministra Energii w sprawie maksymalnej ceny paliw ciekłych. W poniedziałek 17 sierpnia obowiązywać będą trzy kwoty:

Benzyna 95 – nie więcej niż 6,41 zł za litr

Benzyna 98 – 7,20 zł

Olej napędowy – 7,37 zł

Minister energii Miłosz Motyka wyliczył na konferencji, że przy standardowej stawce VAT byłoby drożej odpowiednio o 89 gr, równo złotówkę i 1,03 zł na litrze.

Dla porównania: przed weekendem średnia cena benzyny 95 w kraju wynosiła 7,29 zł, a oleju napędowego 8,09 zł. Diesel wciąż jest droższy od benzyny premium, co pewnie wyciska łzy u niejednego właściciela starego kombi z hakiem.

Obwieszczenie, nie rozporządzenie

W nagłówkach przewija się zdanie, że minister podał ceny „w rozporządzeniu”. Ładnie brzmi, tylko od startu pakietu ani razu tak nie było. Cena maksymalna paliw od pierwszego dnia działania CPN jest ogłaszana obwieszczeniem i niczym innym. Podstawą jest art. 34a ust. 5 ustawy o zapasach ropy naftowej, dodany nowelizacją z 27 marca 2026 r.

Różnica nie jest kosmetyczna. Rozporządzenie tworzy normę – minister dostaje upoważnienie i sam decyduje, co w tej normie napisze. Obwieszczenie normy nie tworzy, tylko ogłasza wynik zastosowania czegoś, co już w ustawie stoi. A w ustawie stoi wzór. Minister nie wybiera, ile ma kosztować diesel – on tylko to oblicza na podstawie wzoru i podaje liczbę do wiadomości. Nie ma tam ani grama uznaniowości, więc nie ma czego stanowić.

Jest jeszcze powód czysto praktyczny. Rozporządzenie przechodzi uzgodnienia międzyresortowe, konsultacje, opiniowanie, wpis do wykazu prac, komisję prawniczą i zwykle jakieś vacatio legis. Cena maksymalna ogłaszana codziennie z jednodniowym wyprzedzeniem nie przeżyłaby tej procedury. Obwieszczenie idzie do Monitora Polskiego w piątek po południu i w poniedziałek rano efekt widać już na pylonie.

Rozporządzenie w tej układance oczywiście istnieje, tyle że dotyczy podatku. To czwartkowy akt ministra finansów i gospodarki, który zbija VAT na benzyny i olej napędowy z 23 do 8 proc. w dniach 17–31 sierpnia. Bo mechanizm ceny maksymalnej działa wyłącznie w czasie obowiązywania obniżonych stawek. Nie ma niższego VAT-u, nie ma limitu na pylonie.

Nie wszystkim będzie lżej

Pakiet nadal nie obejmuje LPG. Kierowca, który kiedyś wydał kilka tysięcy na instalację gazową, znowu popatrzy na dystrybutory i obejdzie się smakiem. Drugą grupą są firmy. Obniżka VAT wygląda pięknie na paragonie osoby prywatnej, ale zawodowy kierowca czy rolnik na pełnym VAT-cie patrzą wyłącznie na cenę netto. Dla nich cały pakiet jest komunikatem prasowym, nie oszczędnością.

Na razie CPN będzie obowiązywał do 31 sierpnia. Wraz z końcem wakacji można spodziewać się kolejnych skoków z dnia na dzień, bo stacje będą chciały się odkuć. Dostaliśmy więc dwa tygodnie ulgi. Portfel zdąży się przyzwyczaić akurat na tyle, żeby wrzesień zabolał podwójnie.

Paweł Staromłyński
Redaktor

Z wykształcenia i zamiłowania językoznawca i kulturoznawca, z pasji motocyklista szosowy i błotny. Przez blisko 20 lat pracował nad tłumaczeniami i lokalizacją treści dla największych firm z szerokiego wachlarza branż, na czele z automotive. Na koncie ma współpracę m.in. ze Światem Motocykli, jako autor i korektor. Fan motoryzacyjnej Japonii, chociaż prywatnie maltretuje swojego ukochanego Citroena C2 VTS (nie sprzeda, będzie robił). Z poczucia misji wspomaga organizacje pozarządowe w walce z dezinformacją.