REKLAMA

Chińczycy wykupują Mercedesa! Albo i nie

Ledwo co gruchnęła wieść: chiński koncern Geely kupuje za 9 miliardów dolarów akcje Daimler AG. Co roszady właścicielskie w świecie wielkiego biznesu zmieniają dla klientów?

Mercedes-Benz

Na europejskich fanów marki Mercedes-Benz padł blady strach. Portale biznesowe i motoryzacyjne podały wiadomość o zakupie przez Chińczyków z Geely 9,69% pakietu akcji koncernu Daimler AG za sumę 9 miliardów dolarów. To oznacza, że staną się oni jego największym pojedynczym udziałowcem. A jak wiadomo, Daimler AG jest właścicielem Mercedesa.

Niektórzy oczami wyobraźni widzą już zmianę nazwy SL-a na „Mercedes 寶塔” i myślą, że od dzisiaj nowe modele z gwiazdą na masce będą wyglądały jak auta marki Bamin.

Banmin
Bamin był wyjątkowo praktyczną podróbką Beczki

Czy jest się czego bać?

To prawda – zmiany właścicielskie potrafią wpłynąć na klientów. Najnowszym przykładem jest przejęcie Opla przez koncern PSA. Z jego powodu możemy teraz kupić na przykład taki model jak Crossland, który jest oparty na Peugeocie 2008 i napędzany francuskim silnikiem 1.2 turbo. To ze względu na powołanie takiego tworu jak Fiat-Chrysler Automobiles klienci w Europie mogli kupić taki wymysł, jak Lancia Voyager, a klienci w USA mogą zdecydować się na RAM-a Promaster City. Groźnie się nazywa, ale tak naprawdę jest Fiatem Doblo ze zmienionym znaczkiem.

Ram Promaster City
Ram Promaster City groźnie się nazywa, ale... na tym koniec

Jak będzie teraz?

Ale jeśli chodzi o Geely i Daimlera, spójrzmy na fakty. Po pierwsze, od ponad 40 lat dużym akcjonariuszem Daimlera jest fundusz Kuwait Investment Authority (w skrócie KIA). Obecnie KIA… to znaczy, Kuwejtczycy, posiadają prawie 7 procent udziałów. Czy to znaczy, że Mercedesy są kuwejckie? Nie sądzę. Po prostu wielkie inwestycje i przejęcia są w świecie biznesu zupełnie normalne. Kapitał nie ma narodowości i to, że Chińczycy zainwestowali w Daimlera nie oznacza, że wprowadzą tam swój styl projektowania aut.

Zwłaszcza że rząd niemiecki od razu zapowiedział, że będzie „bacznie obserwować” poczynania Geely w Daimlerze. Mercedes to duma Niemiec, więc nie zostanie tak łatwo oddany w obce ręce. A nawet gdyby został… Geely jest już właścicielem Volvo i pod ich rządami szwedzka marka kwitnie, prezentując co chwilę nowe modele. Ale w przypadku Daimlera chodzi o coś innego – o niemiecką technologie tworzenia aut elektrycznych, z której Chińczycy chcą skorzystać. Geely nie jest na rękę jakiekolwiek „psucie” Mercedesa, bo ta marka świetnie sobie radzi i zarabia. Nieważne skąd jest właściciel, ważne czy umie utrzymać charakter marki. Geely umie, nawet Tata (właściciel Land Rovera i Jaguara) dobrze sobie z tym radzi. Tylko General Motors w swoim czasie koncertowo zarżnęło Saaba, choć ta marka miała spory potencjał, by być dochodowa.

I o to chodzi w biznesie. O pieniądze, a nie o sentymenty, czy „inwazję kulturową”.

Mikołaj Adamczuk
Redaktor

Newsman, felietonista i recenzent. W redakcji Autobloga jest od pierwszego dnia działania serwisu. Oprócz opisywania nowinek i kontrowersji ze świata motoryzacji, to on najczęściej z załogi testuje zarówno nowe, jak i klasyczne samochody. Regularnie reprezentuje redakcję na prezentacjach w Polsce i za granicą. Zanim trafił do Grupy Spider’s Web, pisał w innych branżowych portalach (m.in. Autogaleria), pracował także przy realizacji „Zakupu Kontrolowanego” w TVN Turbo. Ma na koncie liczne publikacje – nie tylko o motoryzacji - w mediach papierowych (m.in. w Tygodniku Angora), był wielokrotnie gościem audycji w warszawskim Radiu Kampus, wypowiadał się dla ukraińskiej telewizji ICTV. Jest jurorem konkursu Car of the Year Polska.