Gdy ci smutno, gdy ci źle, sprawdź, co w Łodzi, uśmiechnij się. To bardzo ciekawe miasto, bo jest tam dużo interesujących graciarskich smaczków. Ale w mało którym mieście zarządzanie sprawia tyle trudności.

Co tym razem? Jakiś czas temu pisałem o tym, że planowany jest remont łódzkiego placu Niepodległości wraz z przylegającymi ulicami, w rezultacie którego ma zostać usunięta historyczna kostka brukowa. Jednocześnie kontrprzykładem była ulica Jaracza, gdzie podczas remontu zachowano oryginalny klinkier, podtrzymując zabytkowy charakter ulicy. Okazało się jednak, że nic nie jest na tyle proste, aby nie dało się tego spieprzyć, tak więc zarówno plac Niepodległości, jak i ulica Jaracza, a przy okazji również kilka innych mają zostać pokryte asfaltem.
Oprócz wyżej wymienionych, przebudowany ma zostać również remontowany niedawno plac Wolności
Cały problem w zaistniałej sytuacji polega na tym, że wymianie nawierzchni mają zostać poddane ulice, które niedawno były remontowane. Na tej liście znajduje się m.in. Plac Wolności, gdzie przy okazji przebudowy zlikwidowano ruch okrężny tramwajów, ale to już temat na zupełnie inne opracowanie. Najważniejsze, że prace remontowe w tamtym miejscu zakończono zaledwie dwa lata temu,a obecnie stan tamtejszej nawierzchni wygląda tak, jakby wszystko zapadało się sukcesywnie od co najmniej 25 lat.
Tak że, jak widać, robota nie została, delikatnie mówiąc, wykonana najlepiej, ponieważ wymaga rychłej poprawy i to w wielu miejscach. Na liście wstydu, oprócz reprezentacyjnego Placu Wolności, znajduje się również np. ulica Nowomiejska, Legionów, Cmentarna czy Jaracza, czyli ulice w ścisłym centrum Łodzi. Może i miasto wydało na ich przebudowę mnóstwo pieniędzy, ale za to po kilku latach wymagają ponownego remontu. Dobrze, że chociaż prace nad kolejowym tunelem średnicowym idą dobrze... a nie, chwila, to jeszcze nie rok 2052.
Kostka ma zostać zerwana, a w jej miejscu położony generyczny asfalt albo beton
To, że nawierzchnie wyżej wymienionych ulic wymagają 2137. remontu, mało mnie akurat obchodzi. Nie moje miasto, nie moje pieniądze, nie mój problem. Najbardziej interesuje mnie to, że w jego ramach zamiast przyjemnej dla oka i obiektywu aparatu kostki ma zostać położony tradycyjny beton lub asfalt.
Z jednej strony, obecny kształt i wykonanie takiego Placu Wolności z historyczną tkanką ma akurat tyle wspólnego, co ja z tybetańskim baletem, ale przynajmniej był on w założeniu “jakiś”. W historycznym centrum miasta tysiąc razy lepiej wygląda jezdnia ułożona z kostki brukowej, niż pokryta asfaltem. Tylko taka równa, a nie dziurawa.
Placu Wolności i innych brukowanych ulic nie będzie mi aż tak bardzo szkoda, ale co innego z klinkierem na ulicy Jaracza
Historyczny klinkier na ulicy Jaracza po remoncie sprzed kilku lat nie został usunięty, lecz po licznych bataliach odświeżony i położony z powrotem. Wszystko byłoby super i bajka miałaby szczęśliwe zakończenie, gdyby nie to, że owa nawierzchnia z klinkieru cały czas się rozłazi. Od momentu zakończenia wspomnianego dużego remontu w 2019 roku przechodziła już co najmniej kilka poprawek, a i tak cały czas jest do bani.
Według obecnych pomysłów, problem ma zostać rozwiązany po linii najmniejszego oporu - czyli nieudolnie położona nawierzchnia klinkierowa ma zostać wymieniona na asfaltową. Czyli równie generyczną, co w większości miasta.
Potwierdza się to, że brakuje fachowców od takiej roboty
Fakt, że wszystko co chwilę jest poprawiane, a na końcu i tak jest źle, zdaje się potwierdzać małą liczbę fachowców potrafiących prawidłowo ułożyć kostkę. Przykład Łodzi pokazuje, że nic nie jest nigdy zrobione na tyle dobrze, aby ostatecznie nie okazało się zrobione źle. Ani na tyle źle, aby nie okazało się być wykonane jeszcze gorzej.
Cieszmy się nawierzchniami z kostki. Tak szybko się rozpadają i są zalewane asfaltem.



















