REKLAMA

Miał być lepszy od Autosanów. Później stał się jednym z nich

Ostatnio pisałem tekst o rzadkim amerykańskim autobusie w barwach PKS-u Zamość. Na końcu wspomniałem o innej osobliwej konstrukcji, która w podobnych latach kursowała we flocie PKS-u Lubliniec. Oto i ona.

Miał być lepszy od Autosanów. Później stał się jednym z nich

Przypadek jest być może nawet bardziej spektakularny, ponieważ wóz nie dość, że jeździł dłużej, to o wiele lepiej, że tak to w pewnym sensie ujmę, zaadaptował się do życia w Polsce. Autobusem tym jest amerykański Blue Bird CSRE 3700, który przez 12 lat woził pasażerów w barwach lublinieckiego PKS-u.

Autobus sprowadzono w 1995 roku, co było rzekomo fanaberią ówczesnego prezesa

W przeciwieństwie do omawianego TUTAJ MCI Crusader II, Blue Bird został kupiony jako pojazd fabrycznie nowy. Transakcji nie można było w zasadzie wytłumaczyć inaczej niż fanaberią, ponieważ cena jego zakupu podobno przekraczała wartość dwóch nowych Autosanów H-9. Z drugiej jednak strony, który Autosan robił takie wrażenie na drodze, co amerykański krążownik?

fot. Wojciech Liberda

PKS Lubliniec w połowie lat 90. eksploatował głównie Autosany H-9, dlatego Blue Bird był w tym towarzystwie prawdziwym rodzynkiem. Oprócz niego we flocie lublinieckiego PKS-u znajdował się w tamtym czasie jeszcze jeden wyjątkowy pojazd - używany Mercedes O303 z 1988 roku, który służbę rozpoczął rok przed amerykańskim kolegą.

Ekscentryczny amerykański pojazd to konkretnie Blue Bird CSRE 3700

Sama firma Blue Bird była i jest znana przede wszystkim z budowy charakterystycznych autobusów szkolnych, aczkolwiek w swoim portfolio miała przez lata również "zwykłe" konstrukcje miejskie i międzymiastowe. Model CSRE stanowił w pierwszej połowie lat 90. nową linia autobusów takiego przeznaczenia, gdzie CS było oznaczeniem serii, a RE typu napędu - od słów Rear Engine, czyli silnika umieszczonego z tyłu.

Owym napędem był 8,3-litrowy silnik wysokoprężny Cummins, o typowej konstrukcji czterosuwowej, w przeciwieństwie do firmy Detroit Diesel, produkującej głównie "dwusuwy". Jednostki Cummins kojarzą mi się z bardzo miękką pracą, całkowicie przeciwną do twardej pracy naszych krajowych silników z Mielca czy Andrychowa.

W polskich realiach egzotyką była również automatyczna skrzynia biegów, niemal niespotykana w autobusach polskiej konstrukcji.

Tak się tu powoli żyło w tym Lublińcu, a wóz więcej stał niż jeździł

Unikatowość autobusu Blue Bird szybko zaczęła dawać o sobie znać, ponieważ jakakolwiek usterka potrafiła unieruchomić wóz na dłuższy czas. Chociaż serię CS łącznie produkowano przez ponad dekadę, podobno model sprowadzony do Lublińca był z jakiegoś powodu bardzo rzadki - do tego stopnia, że części zamienne trzeba było dorabiać, bo nie dało się ich nawet sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych.

Po kilku latach autobus otrzymał twarz przeszczepioną z Autosana

Nie wiem, czy był to rezultat jakieś przygody zaliczonej przodem, czy też mechanicy po prostu stracili cierpliwość podczas kolejnej nieudanej próby dopasowania części zamiennych, ale problem rozwiązano bardzo kreatywnie. Do Blue Birda dopasowano mianowicie… przód od Autosana H-9.

Muszę przyznać, że robota była postarana na mocne 70 proc., ponieważ nie dość, że odtworzono fabryczne malowanie, to jeszcze nawet zamontowano emblemat Blue Bird.

fot. Wojciech Liberda
Tak mógłby wyglądać Autosan, gdyby był eksportowany do Stanów Zjednoczonych. Stracona szansa.
fot. Wojciech Liberda
Normalnie wygląda, jakby wyjechał taki z fabryki.

Pojazd jest bardzo słabo udokumentowany fotograficznie - trafiłem na zaledwie jedno zdjęcie sprzed operacji plastycznej, zrobione w 1997 roku. Blue Bird wyglądał wówczas O TAK.

Autobus skończył swoją barwną karierę w 2007 roku

Lubliniecki Blue Bird został wycofany z eksploatacji w 2007 roku, a stało się tak z powodu awarii skrzyni biegów. Niestety, koniec służby oznaczał złomowanie, ponieważ naprawa uszkodzonej przekładni okazała się być zbyt kosztowna i ostatecznie bardziej opłacalne było po prostu zutylizowanie autobusu.

Smutne zakończenie ciekawej historii, ale patrząc na całokształt przez pryzmat ekonomii i zdrowego rozsądku, faktycznie lepiej byłoby w latach 90. zamiast jednego Blue Birda kupić dwa Autosany.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.