Bez wizyty w ASO nie przejdziesz przeglądu. Powstał chytry plan
W Unii Europejskiej uznano, że przeglądy są zbyt łagodne, więc trzeba zaostrzyć procedurę. Jeżeli nie pojechałeś do ASO, to twoje auto nie przejdzie przeglądu. Prace nad takim rozwiązaniem trwają.

Badania techniczne pojazdów na terenie Unii Europejskiej są uregulowane dyrektywą, która określa minimalne wymagania dla poszczególnych kategorii pojazdów i minimalną częstotliwość badań. Reszta jest oddana w ręce poszczególnych państw członkowskich. To dlatego w jednych państwach większy nacisk kładą na kwestie ekologiczne, w innych bardziej na kwestie czysto techniczne. Dochodzi czasem do absurdów, gdzie samochód, który nie przechodzi przeglądu w jednym kraju, śpiewająco przeszedłby w innym. To ma się skończyć.
Unia zmieni przeglądy. Akcje serwisowe obowiązkowe?
Od zeszłego roku trwają prace nad nową dyrektywą, która wprowadzi jednolite standardy dla państw członkowskich, w tym wzajemne respektowanie zapisywania przebiegu podczas badań. Jednak ciekawszy jest kolejny punkt. Pojawiła się propozycja, żeby wymagane było przechodzenie przez akcje serwisowe. W ostatnich latach jest ich cała masa - od wieloletniej gehenny z poduszkami Takata, po akcje związane z rozrusznikiem w BMW.
Propozycja zakłada, że diagnosta otrzyma dostęp do informacji o akcjach serwisowych poszczególnych marek i będzie mógł odmówić podbicia badania technicznego, jeżeli auto nie miało wykonanych akcji.
Tylko w tym całym radosnym prawotwórstwie zapomniano o tym, że chcieć to jedno, a móc drugie. Nie ma żadnych przepisów obligujących producentów do dzielenia się informacjami czy dane auto było na aukcji przywoławczej i czy zostały wymienione wadliwe elementy. Poza tym nie można zmusić właściciela do wzięcia udziału w akcji, zwłaszcza że czasem jest to mocno utrudnione.

Ostateczny kształt przepisów poznamy w grudniu, gdy zakończą się prace nad dyrektywą i zostanie ogłoszony ostateczny projekt. Na razie nie bójcie żaby - zanim takie rzeczy do nas dojdą, to zdążycie wymienić dwa razy samochód.
Już sprawdzają
Zresztą polscy diagności już są zachęcani do pomocy przy akcjach przywoławczych. Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów wspiera Stellantis w docieraniu do właścicieli samochodów z wadliwymi poduszkami Takata. Diagności mają przypominać o sprawdzeniu numeru VIN na stronie producenta, ewentualnie pomóc w jego sprawdzeniu i poinformować o bezpłatnej wymianie poduszki w ASO.
To szczególnie ważne w przypadku samochodów używanych, których obecny właściciel mógł nie dostać żadnego powiadomienia. Na razie mowa o dobrowolnej inicjatywie informacyjnej, a komunikat PISKP nie przewiduje odmawiania pozytywnego wyniku badania za niewykonaną naprawę.
Więcej zmian
Część z procedowanych zmian nas nie dotyczy, bo urzędnicy rozmawiają o corocznym badaniu technicznym dla pojazdów starszych niż rok, a przecież u nas przeglądy samochodów mających więcej niż 5 lat są wykonywane co roku. Do tego pojawiła się propozycja, żeby móc wykonać przegląd w dowolnym państwie Unii, co miałoby ułatwić życie podczas wakacyjnych wyjazdów.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.