Agresja drogowa ma pewne granice. Tutaj zostały przekroczone wszystkie

Ogólnie jestem dość znieczulony na nagrania prezentujące agresywne zachowania kierowców - jest to zjawisko, niestety, na tyle powszechne, że idzie się przyzwyczaić. Ale w tym przypadku zostały przekroczone pewne granice.

Agresja drogowa ma pewne granice. Tutaj zostały przekroczone wszystkie

Chodzi o fragment pewnego nagrania, które zdążyło już zrobić kilka okrążeń po Internecie. Pewien nie do końca rozwinięty umysłowo posiadacz prawa jazdy niemal taranuje samochód nauki jazdy autostradzie, bo musiał pokazać swoją dominację na drodze. Na szczęście, do niczego ostatecznie nie doszło, ale nie rozumiem, jak wielką potrzebę dowartościowania się trzeba mieć, aby zachowywać się w taki sposób.

Z uwagi na to, że sam w ramach szkolenia często zabieram ludzi na drogi szybkiego ruchu, sytuacja jest mi tym bardziej emocjonalnie bliska.

Kursant nie podejmuje decyzji tak szybko jak doświadczeni kierowcy

Niektóre głosy, tradycyjnie, podważały kompetencje instruktora, dlaczego pozwolił kursantce tak długo pozostać na lewym pasie ruchu po zakończeniu wyprzedzania. Pomijając fakt, że nie jest to żadne usprawiedliwienie dla woźnicy z białego Audi, to należy zdać sobie sprawę, że osoba ucząca się podejmuje decyzje i realizuje zadania z pewnym opóźnieniem.

Instruktor nie jest od tego, żeby kursanta we wszystkim wyręczać i w każdej sytuacji prowadzić za rękę. Doświadczony kierowca prawdopodobnie podjąłby decyzję o zmianie pasa wcześniej, ale kursant nie jest doświadczonym kierowcą.

Wiem, to niezwykle zaskakujące. Kursant jest dopiero na etapie łączenia kropek, często jest w danej sytuacji po raz pierwszy i to normalna rzecz, że na wykonanie polecenia będzie potrzebował więcej czasu.

Budujące jest natomiast, że głosy piętnujące zachowanie kursantki i instruktora były w przeważającej mniejszości, a same w sobie nie podważały też zasadniczej winy powożącego Audi. Sprawa niby jest oczywista, ale wielokrotnie w takich przypadkach widziałem obarczanie winą ofiary, bo [tu wstaw losowy argument o prowokowaniu kogoś do niebezpiecznego zachowania].

Pastwienie się nad nauką jazdy na drodze to najwyższy poziom drogowej cebuli

Zachowanie tego typu to poziom klasowego troglodyty, który gnoi kolegę w okularach z młodszej klasy. Bo brakuje mu pewności siebie, bo jest słabszy, bo mu nie odda. Tak że typ z Audi dokonał niezwykle bohaterskiego czynu, spychając najsłabszego uczestnika ruchu z drogi.

Odrębną kwestią pozostaje, co trzeba mieć w głowie, żeby w ogóle pomyśleć o tego typu zachowaniu. Jeżeli doszłoby do wypadku, a wiele do tego nie brakowało, posiadacz prawa jazdy z Audi wskazany byłby jako bezdyskusyjny winny doprowadzenia do kolizji.

I co wtedy? Jakie logiczne argumenty miałby na swoją obronę? Mam wrażenie, że takim ludziom brakuje jednego zwoju mózgowego, odpowiedzialnego przewidywanie potencjalnych konsekwencji swoich czynów.

Mam wielką satysfakcję, że krewki człowiek został szybko rozpoznany i zdemaskowany z imienia i nazwiska. Jestem za tym, aby bezwzględnie wyrywać takie chwasty z ruchu drogowego i odsyłać do komunikacji zbiorowej.

Dajemy młodym przykład, a później dziwimy się, że w Polsce jest taka, a nie inna kultura jazdy

A to tak tytułem podsumowania.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.