Znaleźli w USA Fiata Cinquecento z naklejką PL. Wycenili go na 21 000 dolarów
Na aukcji w USA pojawił się Fiat Cinquecento z polską naklejką PL na klapie. To najdroższy Cienkus na świecie, który jeździł po kraju, gdzie kubki na napoje mają większą pojemność niż jego silnik. Może być twój.

Na początku było zdziwienie, później zaciekawienie, a na końcu dotarło do mnie, że już widziałem ten samochód. W kraju zbyt łatwego dostępu do broni i zbyt wysokiego BMI, pojawił się samochód, którego pojemność silnika wynosiła jedyne 0,7 l. To mniej więcej rozmiar małej coli w amerykańskim fast foodzie. Jednak ktoś postanowił sprowadzić ten samochód do USA z Polski i jeździć tam w najlepsze. To auto ma gaźnik i zawrotną moc 31 KM.

Tak, na klapie Cinquecento Young dumnie błyszczy naklejka PL. To znak, że ten samochód po wyjechaniu z Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Tychach w 1996 r. przez chwilę był zarejestrowany w naszym kraju, a następnie w jakiś sposób trafił do USA. Być może kryje się za tym smutna historia o emigracji, o konieczności zmiany kraju z szarej i biednej Polski na Amerykę, która wabiła pieniędzmi i wizją rozwoju kariery. Może nasz imigrant postanowił zabrać swój dobytek, bo kochał ten samochód, a może po prostu chciał mieć nietypową pamiątkę z kraju. Tak sobie wtedy myślałem, ale o tym za chwilę.

Opisywałem ten samochód w 2023 r., gdy pojawił się na Marketplace za zawrotną kwotę 7800 dolarów. Zastanawiałem się wtedy, kto mógłby kupić ten samochód i po co, skoro wtedy było najdroższym Cinquecento na świecie. W 2023 r. topowe Sportingi można było mieć za około 10 tys. zł, więc zapłacenie prawie 3 razy więcej nie mieściło mi się w głowie.
Tutaj możecie poczytać o tym aucie:
Trzy lata później poznałem dalszy ciąg historii tego samochodu i jest mi trochę smutno.
Fiat Cinquecento z Polski na aukcji w USA. Smutne losy słodkiego auta
Samochód właśnie trafił na aukcję Copart. Przyjrzyjmy się mu:

Biedny samochodzik dostał strzał w prawy bok. I to dosyć mocny. Patrząc na wielkość samochodów w USA i tak można mówić o szczęściu, bo przypominam, że najpopularniejszym samochodem osobowym jest tam pickup Ford F-150. Takie Cinquecento wrzucacie na pakę Forda, a on nawet nie poczuje, że jest załadowany.

Ubezpieczyciel słusznie założył, że mamy tutaj przypadek szkody całkowitej. Szokuje wycena ubezpieczyciela. Już wtedy myślałem, że 7800 dolarów to dużo, a tu czytam, że wycena to 21 tys dolarów. Najwidoczniej ktoś pomyślał, że to europejski klasyk, a takie rzeczy nie mogą być tanie.

Najbardziej bawi, że Amerykanie nie ogarnęli, że ten licznik musiał się przekręcić, więc podają, że przebieg to zaledwie 13 tys. km. To bzdura, bo gdy go opisywałem, to miał ponad 70 tys. km przebiegu, więc przez trzy lata ten samochód pokonał około 30 tys. km. Nieźle jak na 30-letniego złomka z Polski. Obawiam się jednak ,że na tym amerykańskim parkingu jego życie dobiegnie końca.

A wiecie, jaki jest plot twist tej historii?
Ten samochód nadal jest zarejestrowany w Polsce i w 2022 r. miał 112 tys. km przebiegu. To wtedy zgłoszono zbycie, więc jego w historia w USA jest dosyć świeża. Myliłem się w sprawie tej smutnej historii o emigracji w 1996 r. Jedno jest pewne - to bez wątpienia najdroższe Cinquecento w historii świata. Jedyne takie. ZOBACZ.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.