Czy można wypuszczać pijanego kierowcę z aresztu? A można, jeszcze jak
Obywatele zatrzymują pijanego kierowcę, a prokurator mówi mu, że ma iść do domu i czekać na telefon. Porażka sprawiedliwości czy prawidłowe działanie? Zapraszam na przyspieszony kurs prawniczy.

Wyobraźcie sobie sytuację, że grupa obywateli zatrzymuje pijanego kierowcę, który ma ponad 2,7 promila alkoholu we krwi. Na miejsce przyjeżdża policja, stwierdza, że zatrzymany ma dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów, więc postanawia go zatrzymać w areszcie tymczasowym, aż do momentu wytrzeźwienia, żeby można było mu postawić zarzuty. Wszyscy się cieszą, sprawiedliwość triumfuje, a potem okazuje się, że jeszcze tego samego dnia prokurator pozwala zatrzymanemu opuścić areszt. Co czujecie jako społeczeństwo?
Oburzenie? Gniew? A może upokorzenie, bo przecież ledwo kilka dni temu cieszyliście, że w Polsce da się karać pijaków za kierownicą, bo dowiedzieliście się, że Żak dostał maksymalny wyrok i 20 lat spędzi w więzieniu? To smutne, że się tak czujecie, ale prokurator mógł tak zrobić i już tłumaczę dlaczego. Zacznijmy jednak od początku.
Zatrzymanie pijanego kierowcy na A1
W sobotę na autostradzie A1 w pobliżu Częstochowy doszło do obywatelskiego zatrzymania kierowcy Audi, który jechał slalomem i powodował niebezpieczne sytuacje i pech chciał, że przy jednej z nich uderzył w ciężarówkę. Świadkowie zdarzenia zatrzymali go, policja przyjechała na miejsce i zmierzyła poziom alkoholu. Wynik? Piękne 2,7 promila, czyli wartość, po której większość ludzi idzie spać.
Kierowca trafił na komisariat w Woźnikach koło Lublińca. Tamtejszy dyżurny poinformował Prokuraturę Rejonową w Lublińcu, że doszło do takiego zatrzymania, a kierowca miał dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdu. Oba zakazy zostały wydane przez sąd w Pabianicach. Pierwszy z nich sąd wydał w grudniu 2025 r. na okres 48 miesięcy, a drugi obowiązuje od 26 maja 2026 r. i jest na okres 24 miesięcy. Jak to możliwe, że przy drugim razie nie trafił do więzienia? Nikt tego nie wie, może w Pabianicach prawo działa inaczej. Wróćmy do zatrzymanego. Decyzją prokuratury zatrzymany został zwolniony do domu.
Media się dowiedziały o sprawie, ludzie się oburzyli, więc czas na reakcję. Prokurator Generalny Waldemar Żurek polecił Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Kornelukowi podjęcie natychmiastowych działań w związku z decyzją prokurator z Prokuratury Rejonowej w Lublińcu o odstąpieniu od osobistej realizacji czynności procesowych, a tym samym zaniechaniu rozważenia, czy wobec osoby zatrzymanej w dniu 18 lipca 2026 r. na autostradzie A1 zachodzi konieczność zastosowania środków zapobiegawczych.
Prokurator generalny Waldemar Żurek polecił prokuratorowi krajowemu Dariuszowi Kornelukowi podjęcie natychmiastowych działań w związku z decyzją prokurator z Prokuratury Rejonowej w Lublińcu o odstąpieniu od osobistej realizacji czynności procesowych, a tym samym zaniechaniu rozważenia, czy wobec osoby zatrzymanej w dniu 18 lipca 2026 r. na autostradzie A1 zachodzi konieczność zastosowania środków zapobiegawczych
Realizując polecenie Prokuratora Generalnego, Prokurator Krajowy podjął niezwłoczne działania nadzorcze. W ich efekcie zostanie podjęta decyzja o odwołaniu zastępcy Prokuratora Rejonowego w Lublińcu, do którego obowiązków należało sprawowanie nadzoru nad czynnościami prokuratorów pełniących dyżury zdarzeniowe w tej jednostce prokuratury. Jednocześnie postępowanie zostanie przekazane do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Częstochowie.
Niezależnie od działań zainicjowanych na polecenie Prokuratora Generalnego, Prokurator Okręgowa w Częstochowie zarządziła wszczęcie postępowania służbowego, którego celem jest ocena prawidłowości decyzji wydanej przez prokurator pełniącą dyżur podczas konsultacji z funkcjonariuszami Policji w związku z zatrzymaniem nietrzeźwego kierowcy.
Postępowanie obejmie ocenę sposobu realizacji obowiązków służbowych w świetle obowiązujących przepisów oraz standardów działania prokuratury.
Taki komunikat wysłała Prokuratura Generalna. W demokratycznym państwie takie komunikaty budzą zdziwienie, ale w Polsce to po prostu wtorek, więc przejdźmy dalej. W ferworze tych wszystkich zawirowań, wzajemnych oskarżeń itd., nagle pojawił się głos rozsądku. Napisał go prokurator Jarosław Zając.
I tu jest całe sedno polskiej procedury. Widzicie - od dawna wiemy, że w naszym kraju nadużywa się instytucji tymczasowego aresztu, o czym wielokrotnie informowały różne raporty. Jako podatnicy zapłaciliśmy wielomilionowe odszkodowania zatrzymanym, którzy kiśli w tymczasowych aresztach, mimo że przesłanki zastosowania tego środka są jasno określone. Oddajmy głos art. 258 kodeksu postępowania karnego:
Tymczasowe aresztowanie i pozostałe środki zapobiegawcze można stosować, jeżeli zachodzi:
1) uzasadniona obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
2) uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne.
Ściśle określony katalog, który w założeniu miał ograniczać nadużywanie tego środka zapobiegawczego. Najwidoczniej prokurator prowadzący śledztwo uznał, że nie ma ryzyka ucieczki, tożsamość jest ustalona, więc nie ma sensu trzymać zatrzymanego w areszcie. Wbrew pozorom to nie jest miłe miejsce.
Owszem, powiecie mi, że złamał prawo, że powinien zostać osądzony. Ja się z tym zgadzam, tylko stosujmy prawo, a nie kierujmy się żądzą odwetu. Takich kierowców jak ten z autostrady A1 w Polsce zatrzymywanych jest dużo. W zeszłym roku w naszym kraju policja ujawniła 17 tys. kierowców, którzy naruszyli zakaz prowadzenia pojazdów i 95 tys. pijanych kierowców. Gdyby każdego z nich zatrzymywać tymczasowo, to rząd musiałby wprowadzić program Areszt+, który zakłada budowę aresztu na każdym osiedlu w Polsce. Absurd.
Sprawa stała się medialna
Podsumujmy - mamy odwołanego zastępcę prokuratora rejonowego w Lublińcu, mamy przekazanie sprawy do prokuratury okręgowej, która powinna zajmować się poważniejszymi sprawami niż pijany kierowca, a wisienką na torcie jest to, ze w sumie nie padają żadne konkretne przepisy, tylko stwierdzenie, że decyzje podejmowane przez prokuratorów w tego rodzaju sprawach powinny odpowiadać charakterowi zarzucanych czynów, uwzględniać wagę zagrożenia dla życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego oraz służyć budowaniu społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości.
Powiem wam jedno moi mili - nie chcecie żyć w państwie, w którym decyzje prokuratora zależą od jakichś widzimisię, a nie od konkretnych przepisów. Co to jest budowanie społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości? Nikt nie wie, ale za to brzmi dumnie.
To wszystko dlatego, że prawo jest skomplikowane
Powinna być jedna kara: IDZIESZ DO PIERDLA i gotowe. Zero rozkmin, zero paragrafów, tymczasowych aresztowań, środków zapobiegawczych, przesłanek. Szybko i prosto. Jak dorwę się do władzy, to zreformuję kodeks postępowania karnego. Na razie trzeba się trzymać jego reguł, mimo że mogą oburzać.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.