Zakaz parkowania tyłem do budynku. Iluż kierowców zmyliła ta tabliczka
Można parkować tyłem do budynku, czy nie można? Oto jest pytanie. Według tabliczek, nie można. Według przepisów, można, ale zarazem i nie można. To w końcu można, czy nie można?

Miałem ostatnio niezbyt sympatyczną sytuację, gdzie jeden z przypadkowych przechodniów groził mi sądem, wieloletnim więzieniem i zsyłką całej mojej rodziny do obozu pracy, ponieważ jego zdaniem nieprawidłowo zaparkowałem samochód. Wjechałem na miejsce postojowe tyłem, bo było mi po prostu łatwiej się złamać, a ów przechodzień od razu wyskoczył do mnie z pianą na ustach, że tak nie wolno i wymachiwał rękami w kierunku tabliczki z obwieszczeniem “zakaz parkowania tyłem do budynku”.
Przyznaję, nie zauważyłem tej tabliczki, ponieważ mniej więcej na jej wysokości stał zaparkowany większy pojazd i ją zasłaniał - tutaj faktycznie dokonuję aktu samokrytyki. Rzecz wszakże w tym, że tabliczka nie ma w świetle polskich przepisów żadnej mocy prawnej, o czym wspomniany przechodzień już chyba nie zdawał sobie sprawy, ale nie byłem w stanie przekonać go do swojej racji.
Tego typu tabliczki stanowią wyłącznie oddolną inicjatywę mieszkańców
Ustawiane są oczywiście rękami zarządcy terenu, niemniej dzieje się tak na wniosek mieszkańców osiedla lub pojedynczego budynku. Nie jest to ani oficjalny znak drogowy figurujący w rozporządzeniu, ani żaden formalnie obowiązujący przepis ruchu drogowego.
Zasadniczo, jej treść bardziej odpowiednio brzmiałaby wypowiedziana słowami “Uprzejma prośba o nie parkowanie samochodu tyłem do budynku”
Tabliczka stanowi raczej prośbę, dlatego tryb rozkazujący jest w tej sytuacji nieco przesadzony. Kierowca, który tę sugestię zignoruje, nie łamie żadnego obowiązującego w polskim prawie przepisu.
Zwłaszcza, że znak jest zazwyczaj ustawiony w przestrzeni publicznej, gdzie obowiązują ogólne przepisy ruchu drogowego. Co innego, jeżeli taka tabliczka znajdzie się w przestrzeni prywatnej - wówczas to gospodarz ustala zasady i może sobie zabronić robienia dowolnej rzeczy.
To, że taki przepis nie istnieje, nie oznacza, że tak należy parkować
Jedna rzecz to obowiązujące prawo, druga zaś to zwykła ludzka kultura. O ile wspomniany zakaz jest wyłącznie wymysłem zarządcy terenu lub obiektu, o tyle sama zasada ma swoje oczywiste uzasadnienie.
Samochód, który stoi zaparkowany tyłem bezpośrednio do budynku, wydmuchuje spaliny z rury wydechowej wprost w okna znajdujące się na niskim piętrze. Fakt, że wyziewy trafią do atmosfery niezależnie od ustawienia samochodu, niemniej skierowanie ich wprost do czyjegoś mieszkania jest znacznie bardziej szkodliwe, niż wypuszczenie ich w drugą stronę.
Czy aby na pewno w każdej sytuacji można parkować tyłem do budynku?
No właśnie nie do końca. Tyle, że z rozważań należy wykreślić słowo “budynek”, ponieważ jego obecność lub jej brak nie ma tutaj żadnego znaczenia. Otóż, parkowanie tyłem nie jest w niektórych przypadkach legalne, jeżeli pojazd zaparkowany jest na chodniku.
Dzieje się tak w momencie, kiedy na chodniku jest zaparkowany pojazd ciężarowy lub autobus o masie nieprzekraczającej 2,5 tony. Dokładna treść przepisu brzmi, że “dopuszcza się zatrzymanie lub postój na drodze dla pieszych kołami jednego boku lub przedniej osi pojazdu samochodowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 2,5 tony.”
W dalszej części pojawia się wzmianka, że m.in. samochody osobowe można na luźno parkować wszystkimi czterema kołami, jeżeli zostawi się pieszym miejsce do życia - nie ma natomiast żadnej wzmianki o ustawianiu auta tyłem.



















