REKLAMA

Te urządzenia oszczędzą wam pieniądze. YANBOX GO i YANBOX RS to czyste złoto

Miałem okazję przetestować dwa urządzenia przeznaczone dla kierowców, którzy chcą unikać nieprzyjemnych sytuacji na drodze. YANBOX GO i YANBOX RS od marki Yanosik powstały z myślą o osobach, które wolą otrzymywać ostrzeżenia drogowe na osobnym urządzeniu

Te urządzenia oszczędzą wam pieniądze. YANBOX GO i YANBOX RS to czyste złoto
REKLAMA

Używam aplikacji Yanosik praktycznie od początku jej powstania. Przejechałem z nią cały kraj i nie ruszam się bez niej w żadną dalszą podróż. I wcale nie chodzi o to, że chcę przekraczać dozwoloną prędkość, bo ostrzeżenia o fotoradarach i patrolach policji to jedno, ale siłą aplikacji jest rozwinięta społeczność, która informuje o zagrożeniach na drodze, utrudnieniach, blokadach czy nieprzewidzianych sytuacjach, które mogą mieć miejsce.

REKLAMA

Jedyny zarzut, jaki miałem do aplikacji to drenowanie baterii w telefonie, a że mam iPhone'a, to latem rozgrzewał się do ogromnych temperatur. Nie jest to wina samej aplikacji Yanosik, tylko sposobu działania - pobieranie informacji o położeniu samochodu, działanie w tle plus łączność z serwerami musi zużywać baterię, nie ma tu żadnej filozofii.

Pierwsze informacje o YANBOX, który nie wymaga aktywnego używania telefonu do działania, usłyszałem od mojego kolegi, który pokonuje setki kilometrów tygodniowo. Był zachwycony, a jakiś czas później trafiły do mnie dwa urządzenia, które pozwalają korzystać z popularnego systemu Yanosik w inny sposób. Przyjrzyjmy się im.

REKLAMA

YANBOX GO to cudeńko dla miłośników minimalizmu

Wiedziałem, że to niewielkie urządzenie, ale nie sądziłem, że jest aż tak minimalistyczne. Kostka o wymiarach 45 x 45 x 15 mm waży zaledwie 40 g. Jakość wykonania stoi na wysokim poziomie, urządzenie nie zbiera odcisków palców. To zasługa m.in. pokrycia przycisków dodatkową warstwą silikonu. YANBOX GO urzeka formą, bo mamy tutaj w gruncie rzeczy dwa przyciski przedzielone paskiem LED.

I to właśnie ten minimalizm skradł mi serce, ale o tym za chwilę, bo najpierw przyjrzyjmy się urządzeniu. Skoro nie ma wyświetlacza, to jak kierowca jest powiadamiany o zagrożeniach? Za pomocą sygnałów dźwiękowych. I to nie w rodzaju: "fotoradar 500 metrów", tylko piknięć. W zależności od rodzaju zgłoszenia urządzenie wydaje inny rodzaj dźwięku. Błyskawicznie nauczycie się znaczenia poszczególnych sygnałów.

REKLAMA

W pudełku znajdziecie urządzenie, zestaw montażowy i kabel USB-C. Zestaw montażowy to ściereczki do przetarcia i odtłuszczenia powierzchni, do której przylepiamy rzep. Do niego montuje się urządzenie. Dzięki niewielkim rozmiarom możecie je przykleić praktycznie wszędzie. Rzepy trzymają pewnie i umożliwiają odpięcie urządzenia, gdy chcecie je zabrać ze sobą np. do naładowania w domu.

Jak zacząć korzystać z YANBOX GO? Potrzebujecie do tego aplikacji o takiej samej nazwie. Włączamy ją, aktywujemy urządzenie i gotowe. Od tego momentu nie musimy nic robić. Aplikacja samodzielnie łączy się z urządzeniem za pomocą Bluetooth. Wykrywa ruch pojazdu, więc nawet nie musimy jej włączać. Można powiedzieć, że jest kompletnie bezobsługowa. Aplikacja YANBOX GO jest dosyć prosta, ale to akurat zaleta. Znajdziemy w niej samouczek, wytłumaczenie poszczególnych komunikatów, a także możliwość wyłączenia powiadomień danego typu, np. o robotach drogowych.

REKLAMA
Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Jedną z największych zalet YANBOX Go jest wbudowana bateria o pojemności 250 mAh, która zapewnia kilka tygodni działania na jednym ładowaniu. Producent mówi, że do 6, ale w praktyce zależy to od długości tras, liczby komunikatów. Moje urządzenie miało 75 proc. baterii, po tygodniu ma około 60, więc zapewnienia producenta mają pokrycie w rzeczywistości.

REKLAMA

A jak urządzenie sprawdza się w praktyce? Zaskakująco dobrze. Miałem obawy o to, że nie będę wiedział jaki rodzaj komunikatu otrzymuję, że nie będzie to intuicyjne. Tymczasem prostota sprawia, że z urządzenia korzysta się fenomenalnie. YANBOX GO błyskawicznie wykrywa ruch, wystarczy kilka metrów jazdy, żeby przywitało się z nami odpowiednim dźwiękiem. Później daje znak, że jest włączone i czuwa, migając co jakiś czas światłem.

Gdy zbliżycie się do fotoradaru, patrolu policji itd., to usłyszycie piknięcie, a pasek LED zacznie się zapełniać, oznaczając zbliżanie się do zagrożenia. Po kilku przejazdach będziecie je bezbłędnie odróżniać, a także określać odległość jaka dzieli was od danego zdarzenia. To naprawdę instynktowne. Skrótowo można powiedzieć, że kolor niebieski to policja, pomarańczowy to fotoradary, a czerwony to inne zagrożenia. Duże przyciski pozwalają łatwo potwierdzić lub odwołać komunikat. YANBOX GO informuje również o pomiarze odcinkowym i pokazuje ile zostało do jego końca w formie zapełniającego się paska LED. Możliwości tego urządzenia są wręcz zaskakujące w stosunku do jego rozmiarów.

REKLAMA

Dlaczego warto wybrać YANBOX GO?

Minimalizm YANBOX GO to największy plus. Współczesny kierowca odbiera wiele informacji. YANBOX GO sprawdzi się u osób, które wolą otrzymywać krótkie ostrzeżenia dźwiękowe i sygnały LED, bez dodatkowego ekranu. Kostka z dwoma przyciskami i paskiem LED ostrzega przed wszystkimi możliwymi sytuacjami. Jednocześnie nie jest w centrum uwagi, nie przykuwa wzroku. Realnie wspiera kierowcę, a nie odbiera jego uwagi. Uruchamia się automatycznie po wykryciu ruchu pojazdu, bez ekranu, bez chaosu. Telefon leży zablokowany w kieszeni, a wy możecie się skupić na tym, co ważne.

Jednocześnie nie przegapicie żadnego ważnego komunikatu, a inteligentny algorytm sklasyfikuje zagrożenie. W ogóle nie ma potrzeby potwierdzania zgłoszenia, możecie skupić się na prowadzeniu, wiedząc, że niewielka kostka czuwa nad wami. Plusem jest to, że nie wymaga żadnych abonamentów ani dodatkowych opłat. Jednorazowy zakup pozwala korzystać z urządzenia bez żadnych ograniczeń. Cena? 299 zł. To tyle co nic, spokój jeszcze nigdy nie był tak tani. Jeżeli jednak nie wyobrażacie sobie życia bez ekranu i potrzebujecie więcej informacji to mam dla was kolejną propozycję.

REKLAMA

YANBOX RS to Porsche wśród oferty producenta

Perła w koronie - tak najprościej podsumować to urządzenie. Ma dotykowy, 2,8-calowy wyświetlacz LCD, więcej przycisków i przede wszystkim nie działa bez zasilania. W środku pudełka znajdziemy ładowarkę do gniazda 12 V, kabel USB-A - USB-C, który ma ruchomą końcówkę, co ułatwia montaż urządzenia w uchwycie. Moja wersja ma dożywotni abonament, ale o tym za chwilę.

YANBOX GO przekazuje ostrzeżenia za pomocą dźwięku i paska LED, natomiast YANBOX RS dodatkowo prezentuje informacje na ekranie. Oprócz standardowych ostrzeżeń o policji, fotoradarach, odcinkowych pomiarach prędkości czy robotach drogowych mamy kilka innych funkcji. Urządzenie może łączyć się z interkomem w kasku motocykla, ale ten aspekt mnie nie zainteresował. Ponadto współpracuje z systemem e-Toll i rozpoznaje autostrady. Jak to działa? Gdy wjedziecie na autostradę, to zobaczycie informacje o tym, gdzie znajduje się najbliższa stacja paliw, MOP, punkt poboru opłat czy zjazd. Urządzenie rozpoznaje również strefy płatnego parkowania i wyświetla cennik obowiązujący w danej strefie.

REKLAMA

To kombajn, który umożliwia zarządzanie jazdą i bezpieczne pokonywanie kolejnych kilometrów. Zacznijmy jednak od wykonania. Jakość wykonania jest wysoka, od razu czuć, że to urządzenie z półki premium. Obsługa jest wygodna. Mamy główny przycisk pod ekranem, a po boku klawisze funkcyjne. YANBOX RS działa zarówno w trybie pionowym, jak i poziomym, a na boku i tyle urządzenia znajduje się otwór montażowy 1/4" do dedykowanych uchwytów. U mnie akurat mieścił się w standardowym uchwycie na telefon.

Zaskoczyła mnie płynność działania i przełączania się pomiędzy trybem poziomym a pionowym. Widać, że programiści odrobili pracę domową, bo przejście jest płynne, a menu skaluje się w odpowiedni sposób, nie tracąc nic ze swojej czytelności i funkcjonalności.

REKLAMA

Aplikacja Y24 służy do początkowej konfiguracji YANBOX RS oraz późniejszego zarządzania urządzeniem. W niej możemy zarządzać YANBOX RS. Włączymy tryb noc-stop, który powiadomi nas, że auto zostało uruchomione w godzinach 22:00-6:00. Aktywujemy również tryb antykradzieżowy, który wyśle powiadomienie, że auto jest w ruchu. Jeżeli użyczymy samochodu z aktywnym urządzeniem innemu kierowcy, w aplikacji Y24 możemy włączyć powiadomienia o przekroczeniu prędkości.

YANBOX RS zapisuje również położenie zaparkowanego samochodu. To duże ułatwienie w przypadku poszukiwania auta na dużym parkingu. Docenicie to przy galeriach handlowych czy lotniskach.

REKLAMA

Montaż w samochodzie jest prosty - podłączamy urządzenie do zasilania i po kilku chwilach jest gotowe do używania. Pokazuje prędkość, odległość do najbliższego zdarzenia/komunikatu i kierunek, w którym się znajduje. Jeżeli zbliżymy się odpowiednio, to ekran podświetla się na kolor odpowiadający komunikatowi, dzięki czemu łatwiej zauważyć, co się dzieje. Sam ekran jest bardzo czytelny i jasny, a do tego ma automatyczną regulację jasności. Przejrzyste ikony ułatwiają odnalezienie się w powiadomieniach, a wszystkiemu towarzyszą komunikaty głosowe.

YANBOX RS korzysta z modułu GPS, więc precyzyjnie określa swoje położenie. W trakcie jazdy widzimy nazwę miejscowości, ulicy lub numer drogi. Ma również zapisaną bazę fotoradarów i to nie tylko polską, ale i europejską. Przy czym, zanim włączycie go poza granicami kraju, to lepiej sprawdźcie, czy możecie go używać w danym państwie. Nie wszystkie mają tak liberalne podejście jak Polska.

REKLAMA

Jak się korzysta z YANBOX RS? Obsługa jest intuicyjna, a osoby znające aplikację Yanosik szybko odnajdą się w systemie ostrzeżeń. Jest czytelnie, liczba możliwych informacji imponuje, a pozycjonowanie jest niezwykle precyzyjne. To jest największa zaleta tego urządzenia - macie bogactwo treści, a przy tym nie obciążacie telefonu. Zgłaszanie i potwierdzanie zgłoszeń jest bajecznie wygodne - wystarczy nacisnąć przycisk lub odpowiednią opcję na dużym ekranie. Pokochacie go jeszcze za coś innego - bezbłędne odczytywanie Odcinkowych Pomiarów Prędkości oraz pokazywanie waszej średniej prędkości na tym odcinku i tej dozwolonej. Szybki rzut oka i już wiecie, czy się mieścicie, czy nie. Dodatkowym wsparciem w trasie jest Asystent Autostradowy, który pokazuje informacje o najbliższych stacjach paliw, MOP-ach i zjazdach.

Kiedy wybrać YANBOX RS?

Gdy jeździcie dużo, w tym często odwiedzacie autostrady i drogi ekspresowe, a przy tym chcecie mieć dostęp do maksymalnej liczby danych. Niektórzy powiedzą, że to idealne urządzenie dla kierowców zawodowych, zwłaszcza biorąc pod uwagę integrację z systemem e-Toll. Zwykły kierowca również znajdzie tu funkcje dla siebie, jak strefy płatnego parkowania. Jednak największą zaletą jest możliwość pracy bez udziału telefonu, bez obciążania jego baterii. Nie rezygnujecie przy tym z bycia częścią ogromnej społeczności użytkowników. Nawet w zwykłe leniwe niedzielne południe widziałem ponad 200 tys. aktywnych użytkowników. Taka społeczność sprawia, że można jeździć bez obaw.

REKLAMA

Urządzenie kosztuje 2099 zł w wersji z dożywotnim abonamentem, obejmującym transmisję danych potrzebną do pobierania aktualnych ostrzeżeń drogowych i przesyłania zgłoszeń. W tym wariancie nie trzeba ponosić opłat za jego przedłużanie. Biorąc jednak pod uwagę aktualny taryfikator mandatów i punkty karne, dla kogoś, kto spędza w trasie setki godzin rocznie, ten wydatek może zwrócić się zaskakująco szybko.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

Tagi:
REKLAMA
REKLAMA