REKLAMA

20 lat temu graty stały tu na każdym kroku. Dziś brak po nich śladu

W ramach cyklu wspominkowego "kiedyś to gniło", ze starych dyskietek wysypała mi się paczka zdjęć przykładowych wrostów z warszawskiego Ursynowa, mniej więcej sprzed 20 lat. Wiem, że szalenie Was to interesuje, zatem proszę najuprzejmiej.

20 lat temu graty stały tu na każdym kroku. Dziś brak po nich śladu
REKLAMA

Kiedyś to gniło, teraz już nie gnije, bo większość parkingów została dawno posprzątana. Inna sprawa, że nawet jeżeli coś faktycznie zapada się w trawnik, to jest jedynie czymś pokroju Lanosa, Mondeo albo Astry F. 20 lat temu było pod tym względem o wiele ciekawiej, bo i starych parkingów osiedlowych było jakby więcej.

REKLAMA

Popatrzmy sobie zatem, co gniło sobie na warszawskim Ursynowie 20 lat temu

Kolejność projekcji całkowicie losowa. Ani chronologiczna, ani alfabetyczna, tylko bez żadnego ładu i składu, jak się akurat zgrało ze starego dysku twardego na pendrive’a. Łubudu!

Ten Morris Minor to jeden z bardziej swego czasu znanych i charakterystycznych ursynowskich gratów. Stał sobie tak zaparkowany na jednym z osiedlowych parkingów i spokojnie dogorywał.

REKLAMA

Z tego, co pamiętam, aktualnie w miejscu jego postoju wybudowana jest droga dojazdowa na ów parking, która na zdjęciach satelitarnych po raz pierwszy pojawia się w 2008 roku - bardzo możliwe, że jedno z drugim ma związek. Kojarzę mgliście, że samochód ten pojawiał się przedtem albo potem w innych lokalizacjach, ale dokładnych jego losów niestety nie znam.

Opel Rekord Caravan przez dłuższy czas parkował w pobliżu Stacji Techniczno-Postojowej Metra Warszawskiego. Urocze jest również jego otoczenie, gdzie w tle można zobaczyć zaparkowane chociażby dwa Duże Fiaty - wówczas użytkowane jeszcze jako tanie daily, a nie poważane klasyki.

REKLAMA

Ciekawostką jest, że widoczny Opel Rekord istnieje do dzisiaj i spędza emeryturę, wygrzewając się w kapciach na Wyspach Kanaryjskich:

REKLAMA

To naprawdę ten sam egzemplarz, nie ściemniam.

Peugeot 304 był już z kolei w tamtym czasie samochodem niemal niespotykanym na ulicach, również w postaci wrastającego grata. Pamiętam, że parking, na którym stał, był w tamtym czasie bardzo bogaty we wrosty, a Peugeot był jednym z wielu - co widać w oddali. Jeszcze do tego tematu powrócimy.

REKLAMA

Już wracamy. Kojarzę, że ten Tarpan stał tutaj bardzo długo, a w jego bezpośrednim towarzystwie parkowała jeszcze m.in. widoczna obok Tavria. Oczywiście, było też dużo innych, z dzisiejszej perspektywy ciekawych aut, ale przypominam, że było to 20 lat temu - Polonezy Caro na czarnych nikogo wówczas nie interesowały.

Ten Opel Kadett to chyba natomiast najbardziej znany ursynowski grat, ponieważ parkował tutaj baaardzo długo. Na zdjęciu Opel jest mysio szary, natomiast w przyszłości został pomalowany na żółty kolor i tak też przetrwał kolejne lata swojego życia.

REKLAMA

Nie wiem, jak ostatecznie potoczyły się jego losy, ale z tego, co się orientuję, nadal ma się dobrze, ponieważ na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy pojawił się nawet w ogłoszeniach sprzedaży.

Radziecka Wołga, w dodatku jeszcze jako starszy model 21, była już wtedy na drogach i parkingach w zasadzie nieobecna. Ten egzemplarz parkował przy jednej z głównych dróg na Ursynowie, w dodatku w towarzystwie uroczego Renault Estafette - nie mam niestety jego zdjęcia, ponieważ tak długo się do tego zbierałem, że to w końcu zniknęło mi z oczu. Wołga także, ale pojawiła się niewiele dalej - właśnie na terenie podwórka, gdzie zostało wykonane widoczne zdjęcie.

REKLAMA

Ta Warszawa stała niedaleko wspomnianej powyżej Wołgi, robiąc za stojak reklamowy. Warszawy w okolicy 2006 roku były już w zasadzie pełnokrwistymi zabytkami (podobnie zresztą, jak Wołga 21), ale dużo egzemplarzy stało porzuconych na osiedlowych parkingach.

Warszawa "Garbuska" była już wszakże prawdziwym dinozaurem i w roli zgniłego wrosta na mapie stolicy już praktycznie nie występowała. A tu proszę, niespodzianka.

REKLAMA

W tamtym czasie robiłem dużo zdjęć takich aut, ale z zupełnie innych pobudek, niż robię to dzisiaj

Fotografowałem je raczej w celu dokumentacji na przyszłość, że dany samochód tak wygląda - Internet nie był wówczas jeszcze tak rozwinięty, jak dzisiaj, dlatego człowiek jeszcze nie myślał, że w 2026 roku wpisze sobie hasło w okienko wyszukiwarki, a ta wypluje mu kwadrylion zdjęć i opisów danego modelu auta.

Kiedy jeden model samochodu miałem już udokumentowany, raczej ignorowałem inne tego typu, chyba że różniły się jakimiś szczegółami, np. generacją albo wersją nadwozia. Dzisiaj trochę żałuję, że nie robiłem więcej takich zdjęć, bo kojarzę mnóstwo takich wrostów, tylko że ich obraz mam jedynie w głowie, a nie na kliszy.

Zgrałem sobie dane ze starego dysku twardego, więc będę Was co jakiś czas bombardował takimi wspominkami

Nie pytam, czy Was to interesuje, bo nie macie nic do gadania. Muszę gdzieś dać temu upust i tyle.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA