Możesz kupić Warszawę Garbuskę. Ale najpierw musisz ją sobie złożyć
Jeżeli ktoś znudził się składaniem kioskowego modelu Warszawy w skali 1:8, wszechświat wyszedł mu właśnie naprzeciw. Może zrobić to samo, ale w skali 1:1, z opcją uruchomienia silnika i tankowania benzyny.

Ogłoszenia Warszaw na sprzedaż nie robią na mnie wielkiego wrażenia, chyba że są to egzemplarze w szczególny sposób spatynowane, mające jakąś niezwykłą historię albo poddane niestandardowym modyfikacjom.
Tym razem oferta przykuła moją uwagę dlatego, że samochód jest w postaci puzzli do składania i znajduje się pomiędzy regałami w zamkniętym pomieszczeniu.
Oferta sprzedaży wspomnianej Warszawy pojawiła się na Facebooku
Pewnym utrudnieniem jest to, że pojawiła się ona na prywatnej grupie Stara motoryzacja odnaleziona w szopach, dlatego jeżeli ktoś chce podrążyć temat, musi do niej zaaplikować. Niestety, sprzedający nie pozostawił do siebie żadnego kontaktu innego poza komentarzami pod ogłoszeniem.

Samochód to Warszawa M20, czyli egzemplarz sprzed większej modernizacji
Trudno powiedzieć coś więcej, ponieważ raz, że sprzedający jest dość oszczędny w opisie sprzedawanego przedmiotu, a dwa, że sam przedmiot jest dosłownie rozebrany na śrubki. Niemniej, po detalach idzie rozpoznać dość wczesny rocznik tego egzemplarza.


Gdzieś pośrodku wszystkich walających się po garażu części można zauważyć coś na wzór podstawy ozdobnej osłony chłodnicy, z charakterystycznym "pięterkiem", na którym widniał emblemat "M20". Inny sugestywny detal to klosz tylnej lampki światła pozycyjnego. Tak, czy inaczej, rocznik będzie raczej do uzgodnienia.
Warszawa miała być remontowana, ale coś nie wyszło
Z tego, co zrozumiałem, auto zostało 20 lat temu rozebrane w celu wykonania remontu, ale ten nigdy nie został ukończony, ponieważ prawdopodobnie ówczesny właściciel Warszawy zmarł. Był to dziadek sprzedającego, o czym sam wspomina w treści ogłoszenia.



Z planowanych prac udało się wykonać zaledwie piaskowanie, po czym wszystko zostało wrzucone do przysłowiowej piwnicy i tam zaległo na wiele lat. Nie będę wypowiadał się na temat ewentualnej kondycji oblachowania, ale piaskowanie i porzucenie w stanie sautee nie tworzy chyba dobrego połączenia.
Inna sprawa, że dookoła skorupy nadwozia zalega dużo części blacharskich wyglądających na nowe, tak jak drzwi, maska czy błotniki. Może coś da się z tego poskładać, aczkolwiek nie ma gwarancji, że na widocznej na zdjęciach stercie są wszystkie brakujące elementy, z których da się poskładać kompletny samochód.
Samochód nie ma dokumentów, a sprzedający nie zażyczył sobie żadnej ceny minimalnej
Mówiąc szczerze, z biznesowego punktu widzenia projekt jest raczej mało atrakcyjny i bardziej widzę w tym wszystkim potencjał na części zamienne do innego wozu niż materiał na jeżdżący egzemplarz. Do odważnych świat należy i nie wykluczam, że ktoś podwinie rękawy i zrobi jeszcze z tego samochód, ale będzie go to kosztowało mnóstwo zachodu.


Oprócz konieczności złożenia wszystkiego w jedną całość, pojawia się problem aktu własności, ponieważ sprzedający od razu zaznaczył, że do Warszawy nie ma dokumentów. Ja wiem, żółte tablice, ale jednak jest to kolejna z wielu rzeczy utrudniających cały proces uruchomienia pojazdu.
Ceny nie ma, pozostała ona kwestią otwartą. Jeżeli właściciel nie zażyczy sobie kwoty jak za walizkę ze sztabkami złota, ma to wszystko jakieś perspektywy. Jeżeli miałoby kosztować fortunę, o wiele bardziej opłaca się zapłacić jeszcze więcej, ale mieć samochód gotowy do jazdy, ewentualnie do niewielkiego remontu.
Jeżeli ktoś zaś lubi kioskową serię z modelami do składania i szuka czegoś ekstra? Do dzieła!
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.