REKLAMA

Spotkałem w Lublinie chińskiego Passata. Zazdroszczę go

Zobaczyłem w Lublinie Volkswagena Passata z Chin i szczerze go zazdroszczę. Nie sądziłem, że to tak dobrze wyglądające auto.

Spotkałem w Lublinie chińskiego Passata. Zazdroszczę go

Volkswagen Passat to samochód legenda i chyba nikomu nie muszę tego tłumaczyć. Gdyby nie generacja B5, to Polska byłaby w zupełnie innym miejscu, a nasze zdolności mobilne byłyby na minimalnym poziomie. Kolejne generacje tego samochodu już nie były tak niezawodne, ale za to wyglądały coraz lepiej.

W Europie aktualnie sprzedawana jest dziewiąta generacja i z dziwnych powodów występuje tylko jako kombi. Nie rozumiem tej decyzji, ale najwidoczniej osoby decyzyjne w niemieckim koncernie wiedzą lepiej.

VW Passat B9

Co ciekawe - Volkswagen Passat występuje w sedanie, ale wyłącznie na rynek chiński. I to właśnie ją zobaczyłem w Lublinie w pewien lipcowy wieczór.

Spotkałem chińskiego Passata w Lublinie. Ma folię na wyświetlaczach

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie. Idę z moim słodkim psiakiem po sąsiednim osiedlu, gdy nagle kątem oka zauważam samochód, który nie powinien pojawić się na ulicy Lublina.

Niby Passat B9, ale coś mi nie grało. Podszedłem do tyłu i faktycznie:

Passat Pro w sedanie. Od razu wiedziałem, że widzę białego kruka, coś czego nie powinno być w Lublinie. Obiecałem sobie, że wrócę rano i zrobię więcej zdjęć. Nie powiem, że nie mogłem spać, ale czułem ekscytację. Rano na szczęście samochód nadal stał na miejscu, a ja mogłem się mu dokładniej przyjrzeć.

Volkswagen Passat Pro produkowany jest na rynek chiński. Jest przedłużony o 10 cm względem europejskiej wersji, więc przekracza 5 m długości.

Jednak najważniejszą różnicą jest nadwozie. Sedan to najlepsze co wymyślono. Chiński Passat jest po prostu piękny, ma elegancką linię, tył ma ciekawe akcenty. Zobaczcie sami - listwa świetlna, napis z nazwą modelu. Piękność.

Powiem tak - brałbym jak szalony. Co ciekawe - na przedniej szybie znajduje się naklejka CCC, co oznacza China Compulsory Certificate, to obowiązkowy certyfikat bezpieczeństwa – odpowiednik europejskiego znaku CE. Dzięki temu mam pewność, że auto przypłynęło z Chin i patrząc na rejstrację - zrobiło to niedawno. To świeża rejestracja.

W środku jest podobnie jak u nas, ale zwróćcie uwagę na konsolę przed pasażerem - w chińskiej wersji można zamówić trzeci ekran, dokładnie jak w Audi. Tutaj widziałem zaślepkę, więc nie jest to najbogatsza wersja. Co ciekawe - na każdym ekranie była folia, więc to prawdopodobnie auto z niewielkim przebiegiem, świeżo sprowadzone.

Co pod maską? W tej odmianie albo 1,5-litrowy silnik benzynowy o mocy 160 KM albo 2-litrowa benzyna o mocy 220 KM. Jest czym się odepchnąć.

Zazdroszczę tego samochodu

Nie sądziłem, że Volkswagen Passat na rynek chiński tak mi się spodoba. Wygląda nowocześnie, ale ma te klasyczny sznyt. Linia jest wręcz piękna. Niektórzy powiedzą, że przypomina Audi A6, ale to akurat dobrze.

Gdybym teraz złapał złotą rybkę, to poprosiłbym ją o to, żeby Volkswagen wprowadził ten model w Europie. Jest doskonały.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.