REKLAMA

Uważaj jadąc tą drogą. Możesz wpaść do Wisły i popłynąć do Bałtyku

To oczywiście przesada, bo nikt raczej nie jest na tyle ułomny, ale fakt pozostaje faktem, że droga wojewódzka nr 518 urywa się w rzece i wynurza po jej drugiej stronie. Brakuje natomiast jakiegokolwiek połączenia.

Uważaj jadąc tą drogą. Możesz wpaść do Wisły i popłynąć do Bałtyku

Ów problematyczny fragment drogi znajduje się w miejscowości Gniew na Pomorzu, gdzie z drogi krajowej nr 91 należy skręcić w stronę Wisły. Droga wita kierowców tabliczką z numerem 518, prowadzi sobie kilkoma zakrętami przed siebie, po czym nagle się urywa. Jej dalszy ciąg jest po drugiej stronie rzeki, tyle że nie da się tam w żaden sposób dostać.

Do 2013 roku pływał tutaj prom samochodowy

Rozwiązanie zagadki jest trywialne - kiedyś znajdowała się tutaj przeprawa promowa, którą można było dostać się z jednego brzegu na drugi. Zgodność numeru drogi nie jest zatem niefortunnym błędem w oznakowaniu, a śladem po dawnej, nazwijmy to, ciągłości.

Zrzut ekranu z Google Street View. Rok 2012 i prom w trakcie kursu z Gniewa do Janowa - widać wystającą spod wody stalową linę prowadzącą.

Dzisiaj promu już w tym miejscu nie ma, aczkolwiek widać wyraźne ślady jego dawnej obecności. Droga opada charakterystycznie w stronę wody, a przy nabrzeżu znajdują się polery do przywiązania cumy statku. Aktualnie miejsce jest dodatkowo zabezpieczone betonowymi zaporami, aby ktoś, kto za bardzo się rozpędzi, nie zanurkował do Wisły.

Kilka poszlak wskazuje na to, że nadal da się tędy dostać na drugi brzeg

Oczywiście, w dobie wszechobecnej nawigacji trudno jest popełnić błąd w planowaniu trasy, jeżeli ta nie jest po prostu zaznaczona jako przejezdna. Co innego, kiedy jest się grzybem i za system nawigacji robi mapa drogowa i własna orientacja w terenie.

Promu nie ma, ale też jest zajebiщe.

Oprócz numeru drogi podanego na talerzu już na samym wejściu, który spina się z tym po drugiej stronie rzeki, bardzo sugestywną nazwę ma ulica do niej prowadząca - Promowa. Patrząc na to, że niektóre mapy drogowe z opóźnieniem aktualizowały dane dotyczące działalności przepraw promowych, zdarzało się niejednokrotnie, że prom w Gniewie był zaznaczony już po swojej likwidacji.

Prom został zlikwidowany, ponieważ kilka kilometrów dalej wybudowano most drogowy

Kolejne banalne rozwiązanie historii - prom kursował, dopóki był potrzebny, a potrzebny był, dopóki w pobliżu nie było alternatywy. Kilka kilometrów w górę Wisły, na wysokości Korzeniewa, w 2013 roku otwarto most drogowy, który przejął na siebie ciężar ruchu. Włączono go w ciąg drogi krajowej nr 90.

Zrzut ekranu z Google Street View.
Widok na drogę nr 518 od strony Janowa.

Przeprawa promowa przestała w tym momencie być potrzebna, dlatego została zlikwidowana w tym samym czasie. Nie zdecydowano się na pozostawienie jej w roli np. atrakcji turystycznej czy ewentualnego lokalnego substytutu, jak zdarza się to czasami w innych miejscach.

Połączenia promowego nie zachowano, ale uczyniono to z samą barką pływającą po Wiśle

Przeprawa promowa pomiędzy Gniewem a Janowem przestała istnieć w roli szlaku komunikacyjnego, niemniej samą jednostkę pływającą “wyłowiono” z wody i ulokowano na terenie pobliskiego Zamku, udostępniając do zwiedzania. Prom być może wróci jeszcze kiedyś do pływania, na tę chwilę jest jednak zimnym zabytkiem techniki.

Przed Wojną, oprócz promu samochodowego, pływał tutaj również parowy prom kolejowy obsługujący lokalną kolej wąskotorową. Przez kilka lat, “za Niemca”, pomiędzy Gniewem a Janowem rozpięty był most pontonowy. Jedno i drugie nie dotrwało jednak czasów powojennych, kiedy kursowanie rozpoczęła znana później barka.

To nie jedyny przykład numerowanej drogi, która nie ma ciągłości

Mówimy przy tym o braku jakiegokolwiek połączenia, ponieważ przeprawa promowa jakimś tam połączeniem jednak jest. Takich przykładów w Polsce jest wiele, natomiast miejscowo nie trzeba daleko szukać, aby trafić na inną drogę wpadającą do rzeki - jest nią droga wojewódzka nr 588, znajdująca się dosłownie o rzut kluczem do kół od drogi nr 518.

Tam historia takiego stanu rzeczy jest jednak nieco bardziej złożona, ale to temat na inną opowieść.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.