REKLAMA

Nie musisz sam jechać do serwisu. Nowa usługa dostępna w Polsce

Nie chcesz marnować czasu na dojazdy do serwisu i odbiór samochodu? To znakomicie się składa, bo na polskim rynku pojawiła się nowa usługa, dzięki której zaoszczędzisz czas.

Nie musisz sam jechać do serwisu. Nowa usługa dostępna w Polsce

Przejazdy do serwisu należą do jednego z bezproduktywnych zajęć, które trudno uniknąć. Nawet zwykły przegląd gwarancyjny oznacza czas stracony w korkach na dojazd, następnie oczekiwanie na wykonanie usługi i powrót. W praktyce tracimy pół dnia i to przy założeniu, że udajemy się na przegląd gwarancyjny. Gdy musimy zostawić samochód w serwisie na dłużej, to dodatkowo dochodzą nam ograniczenia związane z wyszukiwaniem transportu zastępczego.

Do dzisiaj pamiętam, jak kilka lat temu udałem się na kolejny przegląd serwisowy, który według procedury ASO trwał 2,5 godziny. Powiedziałem przy oddawaniu auta, że bardzo mi się spieszy, żeby nie myli i nie odkurzali samochodu (wchodziło to w pakiet), bo jest czysty, tylko wydali mi wcześniej samochód. Skończyło się na tym, że faktycznie nie umyli auta, ale przegląd i tak trwał 2,5 godziny, bo taka jest procedura. Śni się to po nocach, ale wszystko wskazuje na to, że takich sytuacji będzie można uniknąć dzięki nowej usłudze od Flovi.

Flovi wprowadza w Polsce przejazdy serwisowe. Czas jest najcenniejszy

Firma Flovi wprowadza na polski rynek nową usługę przejazdów serwisowych, która upraszcza całą logistykę związaną z obsługą samochodów. W praktyce oznacza to, że kierowca-partner odbiera auto spod wskazanego adresu, dostarcza je do serwisu, a po zakończeniu prac odwozi z powrotem do klienta. Dzięki temu właściciel pojazdu nie musi organizować wizyty w warsztacie, dojazdu ani szukać zastępczego transportu.

Usługa działa w modelu door-to-door i jest skierowana przede wszystkim do dealerów, autoryzowanych serwisów oraz dużych punktów obsługi. Zlecenie można złożyć przez platformę Flovi, a cały proces zajmuje około trzech minut. Wystarczy wskazać miejsce odbioru auta i preferowane okno czasowe - resztą zajmuje się operator.

Klient nie musi już samodzielnie dostarczać auta do serwisu. Kierowca-partner współpracujący z Flovi odbierze samochód spod wskazanego adresu, zawiezie go do warsztatu i odwiezie z powrotem. Jeśli naprawa się przedłuży, auto wróci kolejnego dnia - komentuje Michał Borek, Country Manager, Flovi Polska.

Według firmy każdy przejazd jest transparentny. Przy odbiorze pojazdu tworzona jest dokumentacja zdjęciowa, a status realizacji jest widoczny na platformie w czasie rzeczywistym. Dzięki temu zarówno dealerzy, jak i klienci mogą na bieżąco śledzić cały proces, podobnie jak w przypadku zamówionego przejazdu. Stawka za przejazd zależy od strefy: wewnątrz dużych miast do 25 km; podmiejskie miejscowości do 50 km; miejscowości dalsze do 100 km. Każdy pojazd objęty jest gwarancją Flovi do 100 tys. euro, a kierowcy-partnerzy przechodzą szczegółowy proces weryfikacji.

I tu się na chwilę zatrzymajmy. Postanowiłem dopytać się trochę o te warunki.

W jaki sposób firma weryfikuje kierowców wykonujących przejazdy serwisowe?

Dokładnie tak samo, jak wszystkich kierowców-partnerów na naszej platformie - przejazdy serwisowe nie są tu wyjątkiem. Podstawowe kryteria to minimum 19 lat, prawo jazdy posiadane od co najmniej roku oraz komunikatywna znajomość języka polskiego.

Sama weryfikacja dokumentów to jednak dopiero początek. Każdy kandydat musi zdać egzamin sprawdzający znajomość zasad działania platformy oraz naszych wymagań, takich jak dbałości o powierzone mienie, sumienności i punktualności. Bez zdanego egzaminu nikt nie przyjmie pierwszego zlecenia.

Dzięki połączeniu z CEPiK na bieżąco widzimy, czy kierowca nie utracił uprawnień. Jeśli prawo jazdy traci ważność, dostęp do platformy jest automatycznie blokowany. Nie ma ryzyka, że auto odbierze osoba bez uprawnień. Monitorujemy również sam przejazd, w tym prędkość - dostajemy alerty, jeśli kierowca przekracza dozwolone limity. Do tego dochodzi ocena po stronie klienta: każdy kierowca-partner jest oceniany w systemie gwiazdkowym od 1 do 5, więc jakość weryfikujemy nie tylko na wejściu, ale przy każdym zleceniu.

Części szczegółów procesu nie ujawniamy, ponieważ to element naszego know-how, ale zasada jest prosta: na platformie nie ma przypadkowych osób. Dlatego w naszym modelu biznesowym może wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za relokowane auto.

Nowe rozwiązanie ma odpowiadać na potrzeby rynku, ale w pierwszej kolejności będzie kierowane do biznesu, a dopiero w trakcie roku z rozwiązania będą mogli skorzystać klienci indywidualni.

Firma mówi o gwarancji do kwoty 100 tys. euro, a co jeżeli mój samochód przekracza tę wartość?

100 tys. euro to nasz standardowy model zabezpieczenia i wartość zdecydowanej większości aut naszych klientów mieści się w tym limicie. Mamy jednak klientów, którzy relokują z nami znacznie droższe pojazdy, wtedy ustalamy indywidualne warunki ochrony.

Takie zlecenia trafiają wyłącznie do doświadczonych kierowców-partnerów, którzy zrealizowali z nami kilkanaście przejazdów. Wyższa wartość auta oznacza więc nie tylko wyższy poziom zabezpieczenia, ale też zawężenie grupy osób, które mogą je prowadzić.

Flovi chwali się wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Co się kryje pod tym stwierdzeniem? Czy to modne hasło czy raczej konkretne przewagi?

To konkretna przewaga, którą widać w cenie. Większość relokacji dla klientów to trasy w jedną stronę. Nasza platforma wykorzystuje AI do budowania siatek logistycznych - łączy zlecenia od różnych klientów tak, żeby kierowca-partner po zakończeniu jednego przejazdu miał w zasięgu kolejny, a nie pusty powrót. To bezpośrednio przekłada się na koszt: klient płaci tylko za realnie przejechany odcinek, a my utrzymujemy konkurencyjne stawki.

Trzeba przy tym oddać prawdę: siatka logistyczna zaczyna w pełni działać dopiero przy odpowiednio dużym wolumenie. W Polsce dopiero wchodzimy na ten poziom - im więcej zleceń, tym efektywniejsza siatka i lepsza cena.

AI to też sposób działania całej firmy, nie tylko algorytm tras. Wdrażamy między innymi agentów AI, którzy będą odpowiadać na pytania kierowców-partnerów 24/7 — np. gdy auto zepsuje się w trakcie relokacji o drugiej w nocy, kierowca dostaje instrukcję postępowania od razu, a nie w godzinach pracy infolinii.

Jakie są przykładowe koszty transportu?

Nie operujemy jednym cennikiem, bo koszt zależy od kilku zmiennych. W przejazdach serwisowych stawki różnią się w zależności od strefy: trasy wewnątrz dużych miast do 25 km, miejscowości podmiejskie do 50 km i dalsze do 100 km.

Drugim czynnikiem jest dostępność kierowców-partnerów w danej lokalizacji. Warszawa ma bardziej konkurencyjne stawki niż na przykład aglomeracja śląska - po prostu dlatego, że dostępność chętnych osób jest tam większa, a siatka logistyczna gęstsza. Im więcej zleceń i kierowców w danym obszarze, tym lepsza cena dla klienta. Konkretną wycenę klient widzi natychmiast po wypełnieniu zlecenia w aplikacji, jeszcze przed potwierdzeniem, nie ma tu żadnych ukrytych kosztów ani wyceny "po fakcie".

Czy pomysł Flovi ma szansę powodzenia na polskim rynku?

Jak najbardziej. Jakiś czas temu rozmawiałem z pewnym przedstawicielem dużej marki samochodowej, który opowiadał mi o problemach z relokacją aut demonstracyjnych, prasowych i szkoleniowych. Narzekał na logistykę, na konieczność poszukiwania kierowców, na to, że nie może zaplanować nic z wyprzedzeniem i przewidzieć kosztów. Takie rozwiązanie to strzał w dziesiątkę i to nie tylko dla niego, ale i dla serwisów i dealerów, a z czasem i dla klientów.

Dodajmy do tego, że Flovi nie jest firmą krzak. Rozwija usługi relokacji samochodów od ponad 17 lat. Na rynkach macierzystych (w Finlandii i Szwecji), przejazdy serwisowe od dawna są standardowym elementem oferty dealerskiej. Firma współpracuje z ponad 200 partnerami i tylko w 2025 roku zrealizowała ponad 160 tys. przewozów aut. Czy w Polsce ten system się przyjmie? Na pewno, wspomnicie moje słowa./

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.