REKLAMA

Ten Tarpan jest lepszy, niż ten z fabryki. 3 tony to dla niego rozgrzewka

Aby poprawić konstrukcję Tarpana, nie trzeba było przeskakiwać zbyt wysoko zawieszonej poprzeczki. Tutaj powstał jednak naprawdę tłusty projekt, który na jednej z Facebookowych grup pojawił się właśnie na sprzedaż.

Ten Tarpan jest lepszy, niż ten z fabryki. 3 tony to dla niego rozgrzewka

Jest to późny egzemplarz Tarpana przerobiony na samochód samowyładowczy, co podnosi jego użyteczność o jakieś 450%. Nie jest to wszakże jakaś dziadowska przeróbka, gdzie ktoś po prostu zamontował z tyłu kiper i nic więcej nie zrobił - modyfikacje są daleko posunięte, a całość sprawia wrażenie bardzo przemyślanej konstrukcji.

Mechanicznie to hybryda co najmniej kilku samochodów

Zacznijmy od tego, co zostało po staremu. Otóż, niezmieniony pozostał silnik, którym jest cudowna jednostka wysokoprężna Perkinsa, od której aksamitnej pracy odpadają literki T A R P A N z pasa przedniego. Oryginalny jest też wał napędowy i prawdopodobnie również zawieszenie wraz z układem hamulcowym, a przynajmniej nie ma o tym słowa w treści ogłoszenia.

Zrzut ekranu posta z ogłoszeniem.

Co się zmieniło? Z tyłu siedzi oś napędowa na bliźniaku z trzeciego Forda Transita, aby lepiej dźwigać ciężary. Fabryczna skrzynia biegów została zamieniona na taką z Mercedesa, a przynajmniej wszystko na to wskazuje. Skrzynia ma układ “dog-leg” z odwróconym układem biegów, gdzie jedynka jest w jednej linii z wstecznym - tak było w większości dostawczaków, m.in. w Mercedesie Kaczce. Taka konfiguracja mocno ogranicza jednak osiągi auta, które może rozpędzić się do zaledwie 60 km/h. Z drugiej strony, przy wyższych prędkościach szło zapewne ogłuchnąć od klekotu Diesla.

Stalowa skrzynia opiera się na siłowniku ze Stara i potrafi dźwignąć kilka ton towaru

Mniejsza z tym, co uważa dowód rejestracyjny - tak zmodyfikowany Tarpan według słów sprzedającego, w zależności od rodzaju kruszywa, mógł zabrać na plecy nawet 5 ton ciężaru i bezproblemowo dostarczyć na miejsce. Wóz przy tym ani razu nie uklęknął na robocie.

fot. Marek Skoczek, zdjęcie pochodzi z komentarzy zamieszczonych pod postem z ogłoszeniem.

Wóz został tak przerobiony w latach 90., a motywem twórcy była potrzeba wożenia węgla w dużych ilościach. Z treści wynika, że Tarpan śmigał następnie na roli, gdzie zdarzało mu się na dokładkę holować załadowaną przyczepę. Warto pamiętać, że Tarpan oryginalnie został przecież stworzony właśnie do pracy na roli.

Wóz nie ma ważnego przeglądu i ma kabinę w kiepskim stanie

Dopóki Tarpan będzie pracował wyłącznie na terenie wewnętrznym, nie jest to problem - dopiero ewentualny wyjazd na drogę publiczną będzie stanowił przeszkodę. Jeżeli sprzęt jeździł głównie po polu, badanie techniczne nie jest tam potrzebne i nie wpływa ponadto na pracę silnika.

Gorzej ze stanem kabiny, ale w pakiecie sprzedający dokłada drugą kabinę do samodzielnego montażu. Tak że, jak ktoś zacznie już wysiadać przez podłogę, zawsze może chwycić za narzędzia i dokonać przekładki.

Tarpany na wolności właściwie już wyginęły, dlatego taki egzemplarz jest bardzo ciekawy

Bardzo prawdopodobnie ten również zakończył już służbę, niemniej nie skończył porzucony w krzakach, lecz cały czas był i jest w pełnej gotowości do pracy. Tarpany cechowały się beznadziejną jakością wykonania, dlatego większość została po prostu zajeżdżona do upadłego. Nieliczne egzemplarze przetrwały jako zabytki, ale te już raczej ciężkiej pracy się nie podejmą.

W ramach ciekawostki dodam, że to jeden z niewielu spotkanych przeze mnie Tarpanów zarejestrowanych na białych tablicach. Miałem wrażenie, że prawie wszystkie egzemplarze widziałem na czarnych, ewentualnie na żółtych, ale na białych może kilka sztuk.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.