Być może to najstarszy daily car w Polsce. Jeździ nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat
Zawsze szanowałem ludzi, którzy upalają jedno auto przez wiele lat, nie hańbiąc się zakupem nowego. Co innego jednak jeździć Skodą Felicią czy Oplem Astra, a co innego Syreną 101.

Pojazd ten jest wśród graciarzy dosyć dobrze znany, ponieważ wielokrotnie pojawiał się na różnych grupach miłośników rzeczy dziwnych i niepospolitych. Jest nim Syrena 101, która nie dość, że jest bodaj ostatnią Syreną użytkowaną “na poważnie”, to przy okazji też i jedną z najstarszych w ogóle istniejących. Pomimo upływu 60 lat, pewien starszy pan wciąż korzysta z niej na co dzień.
Tak stary wóz jako “prawdziwek” to dzisiaj rarytas
Ten przypadek jest o tyle niezwykły, że o ile jeżdżenie w 2026 roku Syreną nawet w roli codziennego wozu nie robi specjalnego wrażenia, to z pewnością robi użytkowanie jej w roli “prawdziwka”. Mam tutaj na myśli pojazd, którego ktoś używa na co dzień od etapu względnej nowości, aż ten się zestarzał i został skamieliną.

Takie historie są domeną starszych dzisiaj ludzi, którzy wychowali się w zupełnie innych realiach, kiedy posiadanie samochodu było ogromnym przywilejem. Dlatego, chociaż czasy już się zmieniły, dawne nawyki pozostały i jeszcze 15-20 lat temu po drogach jeździło dużo takich “zasiedzianych” pojazdów pokroju Dużych Fiatów, wczesnych Maluchów czy Polonezów.
Syrena to model 101, noszący ślady późniejszego modelu 102
Lata 60. to ogólnie okres bardzo dynamicznych modyfikacji Syreny, dlatego często nie należy bezwarunkowo ufać emblematowi na tylnej klapie. W tym przypadku jest to jednak najprawdziwsza Syrena 101 z 1961 roku - takie dane są przypisane do jej numeru rejestracyjnego.

Niemniej, chociaż model 102 wprowadzono dopiero w 1962 roku, owa Syrena nosi na sobie jej naleciałości. Najbardziej rzuca się w oczy krótka klapa bagażnika, występująca do “stojedynki” włącznie. Ponadto, z tyłu zamontowane są już nowego rodzaju lampy zespolone, które w starszym modelu wyglądały inaczej, chociaż to jest akurat element z łatwością wymienny. Typowe dla “stodwójki” jest również dwukolorowe malowanie, z dachem w kolorze kości słoniowej.
Obecny właściciel ma to auto od lat 70.
Nie znam dokładnej historii tego pojazdu, zatem wiele informacji być może będzie wymagało uzupełnienia lub sprostowania w przyszłości. Będąc na miejscu, nie udało mi się z nikim porozmawiać, a że nie chciałem dzwonić do przypadkowych drzwi, porobiłem po prostu zdjęcia i pojechałem dalej.
Z tego, co zaś wiem, Syrena nie jest w posiadaniu obecnego właściciela od nowości. Byłoby to zresztą raczej trudne, ponieważ przy założeniu, że pojazd pochodzi z 1961 roku, musiałby mieć on dzisiaj ponad 100 lat - nikt w wieku przedpoborowym nie był w stanie wejść w posiadanie, jakby nie patrzeć, nowego w tamtym czasie samochodu.

Aktualny właściciel Syrenę kupił mniej więcej w połowie lat 70., jako wóz wtedy kilkunastoletni. Tablice rejestracyjne o prefiksie LUO pochodzą z przydziału dla Opola Lubelskiego z lat 1976-1981, lecz jest wielce prawdopodobne, że Syrena została po prostu przerejestrowana - wszak po zmianie systemu w 1976 roku nakazano na przestrzeni kilku lat wymienić tablice starego wzoru na aktualne.
Syreny w roli codziennych pojazdów praktycznie wyginęły jakieś 20 lat temu
Pamiętam, że już na początku XXI wieku spotkanie jadącej po ulicy Syreny stanowiło wielką rzadkość. Kojarzę je spotykane jeszcze dość regularnie porzucone gdzieś w krzakach czy na osiedlowych parkingach, ale żadna z nich już nie rokowała.
Był to taki okres przejściowy, kiedy wozy te wymiotło z ulic w postaci codziennych samochodów, ale zarazm nie dorobiły się jeszcze statusu zabytku. Tym bardziej szanuję więc, że ktoś przetrwał ów “okres przejściowy”, dzielnie upalał Syrenę na co dzień i jeszcze dotrwał z nią do 2026 roku. I to z modelem 101, a nie późnym 105 czy 105L.
Dzisiaj Syrena jeździ już mało i raczej na krótkich dystansach, ale przez cały czas pozostaje “pod parą”
I oby, wraz z właścicielem, trzymała formę jak najdłużej!
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.