REKLAMA

Czas zatrzymał się tutaj 30 lat temu. Nadal możesz tutaj zatankować

Są takie miejsca, gdzie czas płynie wolniej. To wszelkiego rodzaju urzędy państwowe, dworce autobusowe, a także przyzakładowe stacje paliw, które jeżeli jeszcze funkcjonują, nie zmieniły się zbytnio od 30 lat.

Czas zatrzymał się tutaj 30 lat temu. Nadal możesz tutaj zatankować
REKLAMA

Tak wygląda sytuacja w łódzkiej miejscowości Rzeczyca, gdzie na terenie tamtejszej Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej funkcjonuje sobie stacja paliw, ogólnodostępna dla wszystkich kierowców za potrzebą. Jak często używam określenia, że gdzieś zatrzymał się czas i wszystko wygląda dokładnie tak, jak 30 lat temu, to w tym przypadku jest ono wyjątkowo trafne - stacja rzeczywiście wygląda, jakby nadal był 1996 rok.

Dystrybutory bez cienia żenady nadal zdobi logotyp CPN

Jestem wielkim fanem tego znaku występującego w naturze, ponieważ oprócz jednej stacji paliw na warszawskiej Pradze, został on całkowicie wyeliminowany z przestrzeni publicznej. Inna sprawa, że tego w Warszawie nie można zaliczyć do prawdziwków, ponieważ obiekt przeszedł modernizację w 2018 roku, wcześniej nosząc szaty sieci Bliska.

Tymczasem, dystrybutory na stacji w Rzeczycy nieustannie są udekorowane znakiem CPN, chociaż ten oficjalnie nie funkcjonuje już od ponad 25 lat. Co więcej, nie wisi on sobie gdzieś w tle na opuszczonym terenie, a znajduje się na wciąż czynnym obiekcie. Jeżeli ktoś w miejscowości mówi, że "jedzie na cepeen", głosi najprawdziwszą prawdę.

Same dystrybutory to stare maszyny czechosłowackiej firmy Adast

Czechosłowackiej, a nie czeskiej, ponieważ sprzęt pochodzi jeszcze z lat 80., a przynajmniej tak wynika z tabliczek znamionowych na ich obudowach. Nie są to więc te najwspanialsze dystrybutory, z obracającą się turbinką widoczną przez okienko - liczę, że gdzieś jeszcze funkcjonują na służbie.

Zasadniczo, gdyby nie współczesne symbole benzyny bezołowiowej i oleju napędowego, wszystko wyglądałoby, jak w latach 80. i 90. Włącznie z obsługą, gdzie pracownik stacji nalewa do zbiornika tyle paliwa, ile klient sobie zażyczy, a na końcu wyciąga kasę ze skrytki zamykanej na kluczyk, aby ściągnąć należność.

Tego typu obiekty kiedyś znajdowały się na zamkniętych terenach państwowych przedsiębiorstw

Przeważnie były to instytucje typu PGR lub PKS, które dysponowały wewnętrznymi stacjami paliw na użytek własny. W paliwo zaopatrywał je oczywiście koncern CPN, bo niby jaki inny mógłby wtedy to robić?

Na początku lat 90. wiele z takich stacji zostało udostępnionych publicznie, w tym prawdopodobnie i ta widoczna na zdjęciach. Niemniej, miejsce nie jest zaznaczone ani na starym Atlasie Samochodowym, ani na współczesnym, możliwy zatem jest scenariusz, że obiekt dłużej uchował się przed szerszą klientelą. Może właśnie dzięki temu ominął go wiatr zmian.

Stacja znajduje się na kompletnej prowincji, gdzie wrony pytają o drogę, a potem zawracają

Zasadniczy problem miejscówki polega na tym, że raczej mało kto przyjeżdża tam przez przypadek, ponieważ stacja znajduje się pośrodku niczego. Ponadto, stoi w miejscu, gdzie droga dojazdowa prowadzi donikąd i kończy się na obiektach wspomnianej Spółdzielni.

Spędziłem na stacji trochę czasu, robiąc zdjęcia i rozglądając się po otoczeniu - nie przejechał tamtędy ani jeden samochód, pomimo przebiegającej raptem 200-300 metrów dalej drogi wojewódzkiej.

I bardzo dobrze - mniejsza szansa, że ktoś coś tutaj zepsuje.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.