REKLAMA

Pojechali po grata za granicę. Sprzedający myśleli, że to żart

Sprowadzenie samochodu z zagranicy przeważnie wiąże się z zakupem jakiegoś rzadkiego i unikatowego pojazdu, którego nie idzie znaleźć w naszym kraju. Moi przyjaciele obrali sobie za cel sprowadzenie dość nietypowego wozu.

Pojechali po grata za granicę. Sprzedający myśleli, że to żart
REKLAMA

Tym pojazdem jest rumuńska Dacia Solenza, czyli ostatni rumuński samochód tej marki sprzed ery Logana. Jest pojazdem rzadkim? Jest. Niespotykanym w Polsce? Jest. W czym więc widzicie problem? Ja nie widzę nigdzie. Wszystko brzmi doskonale, a plan nie ma żadnych słabych punktów. 

Kłopot w tym, że coś, co dla graciarza wygląda na typowy dzień w biurze, dla kogoś nie rozumiejącego takiego sposobu pojmowania motoryzacji zakrawa na kompletne wariactwo. Włącznie ze sprzedającymi, którzy ekipą z Polski przyjeżdżającą po taki pojazd byli, delikatnie mówiąc, nieco zaintrygowani. Graciarstwo wszakże zaczyna się tam, gdzie kończy się ekonomia i zdrowy rozsądek.

To trochę tak, jakby ktoś z Rumunii kupił od nas Daewoo Lanosa

Trudno mi realnie oddać, jak absurdalnie oczami Rumunów wyglądała zagraniczna delegacja przyjeżdżająca po Dacię Solenzę, więc pozwólcie, że nakreślę nieco podejście do tego samochodu w jego macierzystym kraju. Mówiąc w skrócie, Rumuni nic nie mają do Solenzy - nawet szacunku. Zwłaszcza w dużych miastach, ze stolicą w Bukareszcie na czele.

Jest to daleko inne postrzeganie, aniżeli w Polsce np. późnego Poloneza w Plusie, który chociaż jest podobnym, jak nie jeszcze większym badziewiem od Dacii, to ma jednak rzeszę swoich zwolenników. Solenza jest natomiast traktowana jak kompletny paździerz i ludzie mają do niej stosunek mniej więcej taki, co u nas do Daewoo Lanosów. A nawet gorszy, bo Lanosy to jednak w miarę poważane tanie dupowozy do wożenia pizzy.

Dacia Solenza to ostatnia “stara” Dacia przed wprowadzeniem modelu Logan

Chociaż Solenza stanowiła jeszcze jedną z ewolucji Dacii pochodzących z lat 90., to sama weszła na rynek już po staniu się jedną z marek koncernu Renault. Można powiedzieć, że Solenza była pewnego rodzaju pomostem między starą, a nową erą, ponieważ o ile wciąż był to samochód oparty na starej konstrukcji Novy i SupeRNovy, o tyle posiadał już znacznie więcej ulepszeń i swoim wzornictwem zapowiadał Dacię Logan.

Logan wszedł do produkcji w 2004 roku i jeszcze przez około rok zjeżdżał na zakładkę z taśmy produkcyjnej razem z Solenzą. Starszy model wycofano w 2005 roku, po zaledwie dwóch latach produkcji, dlatego jest to auto dość rzadko spotykane nie tylko ze względu na swój status wśród społeczeństwa, ale także niewielką liczbę wyprodukowanych egzemplarzy w ogóle.

Kiedy mój kolega zadzwonił w sprawie ogłoszenia i zdradził, że chce przyjechać po Solenzę z Polski, śmiechom w słuchawce nie było końca

Powyższy rys sytuacyjny wyjaśniałby, dlaczego zainteresowanie przez klienta z zagranicy ogłoszeniem Dacii Solenzy na sprzedaż nie zostało z początku potraktowane poważnie. No bo jak to wyglądało? Sprzedajesz samochód, który w Twoim kraju traktowany jest jak ścierka do podłogi, a tymczasem dzwoni jakiś typ z Polski i proponuje, że przyjedzie po niego prawie 1500 km. Brzmi jak głupi dowcip, gdzie ktoś zaraz wyskoczy z kamerą i bukietem kwiatów.

Problem w tym, że kolega nie żartował, tylko mówił całkowicie na poważnie. Generalnie, rozmowa przybrała poważny ton dopiero wtedy, kiedy pochwalił się posiadaniem onegdaj Dacii Pick-Up, postawionej na budzie nieśmiertelnej 1310. W tym momencie do sprzedających chyba w końcu dotarło, że to nie żadna wkrętka, tylko poważna oferta.

Wóz kosztował około 3000 zł, tak że była to oferta na poziomie taniego dupowozu

W 2026 roku to kwota za tani, acz zupełnie sprawny ponaddwudziestoletni samochód ani wygórowana, ani szokująco niska - po prostu zwyczajna. Dacia miała jakieś tam swoje skazy, ale raczej były to typowe ślady bieżących doraźnych napraw, a nie jakieś dziury w progach wielkości pięści czy też lejąca się przez uszczelkę szyby woda. Brzmi jak dobry interes.

Dacia wróciła na kołach do Polski, a po drodze nikt nie zwrócił na nią żadnej uwagi

Po drodze przytrafiła się nawet niewielka awaria w postaci zjechanych do końca klocków hamulcowych, która przy okazji obnażyła pokrewieństwo z Renault 12 - części od tego modelu okazały się pasować jak ulał. Oczywiście, ten pojazd to zapewne nie był jedyny, do którego produkowano ten wzór klocków hamulcowych, ale zbieżność potwierdza pewną ciągłość historyczną - Solenza, podobnie jak Nova i SupeRNova to wciąż pochodne starych Renówek.

Aktualnie Dacia jest już zarejestrowana w Polsce, z powodzeniem przeszła również badanie techniczne i uzyskała dopuszczenie do ruchu. I co? I nic - nikogo to nie obchodzi, ponieważ samochód całkowicie znika w tłumie kostek mydła z przełomu lat 90. i 2000.

I takie bezsensowne historie są esencją graciarstwa.

W ramach niepowiązanego suplementu, jedni sprowadzają Solenzę do Polski, a inni Lublina do Węgier. Kawałej ojczyzny za granicą zawsze robi robotę.
Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.