REKLAMA

Omoda 5 Hybrid – test. Jeździłem tydzień i nic nie odpadło

Omoda 5 jest aktualnie trzecim najchętniej kupowanym chińskim SUV-em na polskim rynku. Postanowiłem zweryfikować, co tak właściwie oferuje hybryda za 126 900 zł, że tak za nią szalejecie. Jeździłem tym autem przez tydzień i chyba znam odpowiedź.

Omoda 5 Hybrid - przód
REKLAMA

Należąca do koncernu Chery marka Omoda oficjalnie zadebiutowała w Polsce w 2024 roku. Wydawać by się mogło, że to wcale nie tak odległa data, a jednak od tego momentu sporo się na rynku nowych aut pozmieniało.

REKLAMA

Omoda ewidentnie skorzystała na efekcie świeżości i zbudowała sobie pozycję, której większość wprowadzonych do nas w późniejszym okresie chińskich marek może tylko pozazdrościć. Dość powiedzieć, że od początku tego roku do końca września na polskie drogi wyjechało 10 080 aut ze znaczkiem Omody, z czego aż 5455 sztuk stanowił opisywany SUV z cyfrą 5 w nazwie.

Jakiś czas temu w moje ręce na tydzień trafiła Omoda 5 w wersji Premium z napędem hybrydowym. Nie był to mój pierwszy kontakt z tym modelem, ale po raz pierwszy miałem okazję spędzić z nim więcej czasu. Dzięki temu chyba w końcu zrozumiałem, dlaczego go kupujecie. A przynajmniej tak mi się wydaje.

REKLAMA
Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Cena czyni cuda

Zacznijmy od tego, co wydaje się głównym czynnikiem przyciągającym klientów do salonów Omody. Dokładnie taki egzemplarz, jak ten, którym jeździłem, według najnowszego cennika na stronie marki kosztuje 126 900 zł, a podstawową odmianę Comfort można dostać jeszcze taniej – za 112 900 zł.

REKLAMA
Omoda 5 Hybrid - bok

Do standardu w Omodzie 5 Hybrid w wersji Premium należą m.in. 18-calowe felgi ze stopów lekkich, szyberdach, przyciemniane tylne szyby, kamery 360, nagłośnienie Sony, dwa 12,3-calowe wyświetlacze, dwustrefowa klimatyzacja, tapicerka z ekoskóry oraz elektrycznie regulowane, podgrzewane i wentylowane fotele. Cennik nie przewiduje już jakichkolwiek dodatkowych opcji.

Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Tymczasem taka np. Toyota Yaris Cross w zbliżonej cenie też ma hybrydę, ale o mocy zaledwie 130 KM, a do tego jest wyraźnie mniejsza.

A co oprócz ceny?

Jak wiadomo, ludzie kupują oczami. A mnie Omoda 5 swoim wyglądem przekonuje. Po ubiegłorocznym liftingu, przeprowadzonym przy okazji debiutu wersji hybrydowej, ten chiński SUV może pochwalić się zdecydowanie bardziej wyrazistą stylistyką.

REKLAMA
Galeria: 4 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

W porównaniu z wcześniejszym modelem mamy tutaj mniejszy grill, napis OMODA przeniesiony z maski na czarną listwę łączącą przeprojektowane reflektory oraz zmieniony przedni zderzak o ostrzejszych liniach. Tylko tyle i aż tyle wystarczyło, żeby ten samochód zyskał znacznie więcej charakteru. Dobrze prezentują się także lakierowane na czarno obudowany lusterek, za to imitacje końcówek układu wydechowego w tylnym zderzaku już mniej.

REKLAMA
Omoda 5 Hybrid - deska rozdzielcza

Wnętrze Omody 5 jest całkiem nieźle wykończone, ale określiłbym je jako trochę efekciarskie – głównie za sprawą wielokolorowego oświetlenia nastrojowego, które może pulsować i zmieniać barwy w rytm muzyki. Nie brakuje tu też „subtelnych” zapożyczeń z innych marek, jak np. panel do sterowania szybami i lusterkami do złudzenia przypominający ten stosowany w Mercedesach poprzedniej generacji. I to akurat według mnie kiepska inspiracja, bo joystick do ustawiania lusterek jest za mały i trudno w niego trafić palcem.

Omoda 5 Hybrid - przyciski

Lusterka to zresztą osobny temat i moim zdaniem jeden z głównych problemów Omody. Jak wspomniałem chwilę temu, ich czarne obudowy mi się podobają, ale same szkła są trochę zbyt głęboko osadzone i odbija się w nich ramka, co potrafi być mylące – zerkając kątem oka, można uznać, że to samochód w martwym polu. Wsteczne lusterko również nie należy do zbyt pomocnych, bo przez niską tylną szybę i duże zagłówki niewiele w nim widać.

REKLAMA

Wracając jednak do samej kabiny, nie jest ona wybitna pod względem przestronności – z przodu ilość miejsca nad głowami ogranicza szyberdach, a z tyłu opadająca linia dachu. Wygodnie jest tak do ok. 180 cm wzrostu, później robi się ciasnawo. Siedzenia oceniam jako całkiem przyzwoite, choć bez fajerwerków. Przednim fotelom przydałaby się regulacja lędźwiowa, a kanapa mogłaby być trochę wyżej zamontowana.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Podobnie rzecz wygląda z bagażnikiem, którego bazowa pojemność, do wysokości półki, wynosi raptem 300 l, a po złożeniu tylnych siedzeń można go powiększyć do zaledwie 1079 l. Do tego kufer ma twarde, plastikowe boki i tylko skromny, płaski organizer pod podłogą. Jest jedno gniazdo 12 V, ale brakuje uchwytów na torby.

Galeria: 2 zdjęcia
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Omoda nadrabia przynajmniej dużą liczbą schowków (ten w przednim podłokietniku jest klimatyzowany), miękkimi materiałami (zarówno przednie, jak i tylne boczki są tapicerowane) oraz osłoniętymi progami (nie brudzą nogawek przy wsiadaniu).

Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
REKLAMA

Jadący w obu rzędach siedzeń mają do dyspozycji po dwa gniazda USB (typu A i typu C), a ci z przodu mogą także skorzystać z gniazda 12 V i ładowarki indukcyjnej. Ta ostatnia ma jednak zaskakująco małą wnękę, w której może być ciężko zmieścić smartfon z ekranem o przekątnej powyżej 6,5 cala.

Średnio przystępny jest także system multimedialny, który – co charakterystyczne dla chińskich aut – ma niezbyt intuicyjny i dość zawiły interfejs. Trzeba się go po prostu nauczyć, żeby później wiedzieć, co gdzie jest, bo poruszanie się po menu „na wyczucie” się nie sprawdza.

REKLAMA
Galeria: 5 zdjęć
Galeria zdjęć
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii
zdjęcie galerii

Taką np. funkcję auto hold można włączyć i wyłączyć tylko z poziomu rozwijanej od góry ekranu listy. W ustawieniach pojazdu jej nie ma i już. Docenić muszę za to jakość kamer 360 stopni. Jest dużo lepsza niż w wielu „szlachetniej urodzonych” modelach.

REKLAMA
Omoda 5 Hybrid - kamery 360

Napęd to najmocniejsza strona Omody

Pod maskę opisywanego egzemplarza trafił hybrydowy układ napędowy, na który składają się 1,5-litrowy, benzynowy silnik turbo o mocy 143 KM, dwie jednostki elektryczne (silnik trakcyjny o mocy 204 KM oraz ISG o mocy 136 KM), nieduża bateria o pojemności 1,83 kWh i automatyczna skrzynia biegów DHT.

Omoda 5 Hybrid - silnik

Systemowa moc tej konstrukcji wynosi 224 KM i trafia w całości na przednie koła, co skutkuje typowymi dla samochodów z Chin problemami z trakcją przy próbie bardziej dynamicznego startu z miejsca. Nieco irytujące jest też działanie dźwigni zmiany biegów, która nie przepada za szybkim przełączaniem między R i D, wrzucając często N zamiast wybranego przełożenia. Szczególnie przeszkadza to przy manewrowaniu i sprawnym wyjeżdżaniu z miejsca parkingowego.

Omoda 5 Hybrid - skrzynia biegów

Napęd jako taki działa jednak płynnie i harmonijnie, zarówno w mieście, jak i w trasie. Jego usposobienie i zestrojenie podwozia sprawiają, że hybrydową Omodą naprawdę całkiem komfortowo jeździ się na co dzień. Pewność prowadzenia także jest wystarczająca, choć układowi kierowniczemu jeszcze trochę brakuje do niektórych europejskich i japońskich konkurentów.

Omoda 5 Hybrid - logo

A ile pali Omoda 5 Hybrid?

Udzielenie jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie wbrew pozorom nie jest takie proste, o ile nie tankuje się za każdym razem do pełna i nie prowadzi dokładnych statystyk. A to dlatego, że hybrydowa Omoda 5 ma ubogi komputer pokładowy, który nie pokazuje nawet chwilowego zużycia paliwa, a tylko średnią z ostatnich 50 km.

Omoda 5 Hybrid - przód

Z mojego doświadczenia wynika jednak, że podczas codziennej jazdy trudno przekroczyć 6,0 l/100 km. Gorzej natomiast z precyzyjnym określeniem spalania na ekspresówce i autostradzie, wszakże na polskich drogach utrzymanie stałej prędkości przez ponad 50 km to karkołomne zadanie. Niemniej, spróbowałem i takie wyniki osiągnąłem:

  • ok. 5,0-5,5 l/100 km w mieście
  • ok. 6,5 l/100 km przy 120 km/h
  • ok. 8,0-8,5 l/100 km przy 140 km/h
  • ok. 4,5 l/100 km na drogach lokalnych
Omoda 5 Hybrid - tył

Z racji, że to już chyba wszystko, co na temat tego auta miałem do przekazania, wypadałoby nakreślić jakieś wnioski. Najważniejszy z nich jest chyba taki, że Omoda 5 zdecydowanie nie jest samochodem idealnym i ma wiele cech, które wymagają przyzwyczajenia, ale z jej cennikiem ciężko dyskutować.

Za niespełna 130 000 zł dostaje się bowiem wcale nie najmniejszego SUV-a z długą listą wyposażenia (w tym wieloma elementami kojarzącymi się z klasą premium, jak chociażby wentylowane fotele) oraz oszczędną hybrydą. A to bardzo silne argumenty, w obliczu których duża popularność tego modelu na polskim rynku przestaje zupełnie dziwić.

Omoda 5 Hybrid – dane techniczne

  • silnik: 1.5 T-GDI Hybrid
  • moc: 224 KM
  • moment obrotowy: 295 Nm
  • skrzynia biegów: automatyczna DHT
  • napęd: przedni
  • przyspieszenie 0-100 km/h: 7,9 s
  • prędkość maksymalna: 175 km/h
  • średnie zużycie paliwa: 5,3 l/100 km
  • długość: 444,7 cm
  • szerokość: 182,4 cm
  • wysokość: 158,8 cm
  • rozstaw osi: 261,0 cm
  • prześwit: 14,5 cm
  • pojemność bagażnika: 300-1079 l
  • masa własna: 1546 kg
  • ładowność: 506 kg
  • cena: od 112 900 zł
Mateusz Łubiński
Redaktor

Z motoryzacją związany od dziecka - rodzinna legenda głosi, że jego pierwsze pełne zdanie wypowiedziane w języku polskim dotyczyło Fiata Tipo. W 2018 roku rozpoczął współpracę z redakcją tygodnika Motor, a przez kilka ostatnich lat pisał dla Wyboru Kierowców. Specjalizuje się w prezentowaniu i testowaniu motoryzacyjnych nowości, ale graciarstwo też nie jest mu obce. W swoim garażu trzyma między innymi Mercedesa W115, dwa Maluchy i Mustanga. W wolnym czasie przeważnie serwisuje swoje wozy albo jeździ nimi na zloty i rajdy, a czasami zdarza mu się nawet samemu zorganizować jakąś imprezę dla zabytków.

Tagi:
REKLAMA
REKLAMA