Napaliłeś się na tanie auto z USA. Nie dzwoń, to fikcja
Właśnie poznałem nowy sposób na naciąganie ludzi w ogłoszeniach z używanymi samochodami. Wykorzystuje naturalną skłonność do szukania okazji absolutnie wszędzie, nawet tam, gdzie okazji być nie może. Widzisz tanie auto z USA bez uszkodzeń? Uważaj, bo rzeczywistość nie jest kolorowa.

Import z USA to nowy hit wśród Polaków, o czym świadczą wszystkie możliwe statystyki. Stany Zjednoczone to trzeci najchętniej wybierany kierunek importu aut do Polski, przegrywa tylko z Niemcami i Francją. Do tej drugiej brakuje mu zaledwie kilka procent udziału, więc spodziewam się, że już w przyszłym roku import z USA wskoczy na drugie miejsce. Jaki jest powód tego nagłego wzrostu zainteresowania autami z USA? Ceny moi drodzy.
Nie dajcie się zwieść - nie importujemy amerykańskich aut, tylko ciągniemy niemieckie premium z USA, aż furczy. BMW, Audi, Mercedes - te typowo amerykańskie marki Polacy wybierają najchętniej. Powód? W teorii można mieć tanie auto, które imponuje sąsiadom i świadczy o sukcesie życiowym. Czteroletnie BMW w cenie dobrze wycenionego kompakta? No przecież to brzmi jak bajka. Oczywiście bajek nie ma i import aut z USA ma wiele ciemnych stron, a najwięcej zarabiają pośrednicy, ale to temat na inny artykuł. Niska cena zakupu i łatwość znalezienia pośrednika sprawiła, że coraz więcej klientów chce kupić auto stamtąd. A im większa popularność, tym większe ryzyko, że coś pójdzie nie tak.
Widzisz śmiesznie tanie auto z USA? Nie istniej
Mój znajomy ostatnio nosi się z zakupem BMW G30. Chciał sprawdzić ile kosztują takie modele i się ucieszył, bo zobaczył, że może mieć nieuszkodzony kilkuletni samochód z USA za jedyne 49 000 zł. Aż ręka sama wybiera numer telefonu. Tylko tam nie ma żadnego auta.

Jak to?! Przecież widać go na zdjęciach, piękny samochód, bez absolutnie żadnych uszkodzeń, w końcu Amerykanie znani są z rozrzutności i konsumpcjonizmu, więc wyrzucają prawie nowe auta na śmietnik. Jednak gdy wybierzecie numer sprzedawcy, to usłyszycie, że niestety ten samochód dosłownie przed chwilą się sprzedał, zabrakło wam 4 minut. Ale nic nie szkodzi, sprowadzą wam takiego samego. W końcu w opisie ogłoszenia przeczytacie:
Większość naszych aut sprzedaje się jeszcze przed przyjazdem do kraju. Jeśli ten egzemplarz będzie już niedostępny — znajdziemy podobny lub lepszy. Codziennie monitorujemy aukcje w USA i Kanadzie, a część samochodów trafia do klientów jeszcze zanim pojawią się w ogłoszeniach.
To co się tu dzieje? Ano taki, że dostajesz propozycję sprowadzenia podobnego auta, napalasz się na takie BMW, podpisujesz umowę przedwstępną, w której oczywiście jest zastrzeżenie, że sprzedający jest tylko pośrednikiem w licytacji i transporcie (a czasem na transport jest oddzielna umowa) i nie odpowiada za ostatecznie wylicytowany samochód. I co się dzieje? Bierzesz udział w aukcji, często nawet wręcz na live w ramach wideorozmowy, a następnie okazuje się, że wylicytowane auto nie dość, że jest droższe niż w ogłoszeniu, to dodatkowo rozbite i trzeba je naprawić. Ale spokojnie, pośrednik mówi, że jest ok, że się na tym zna, ogarnie transport, rzeczoznawcę, który odpowiednio opisze auto, żeby można było je oclić za niewielkie pieniądze.

Szkopuł w tym, że zawieracie umowę na pośrednictwo. Wy stajecie się właścicielem tego samochodu, to wy odpowiadacie za podatki, cło, akcyzę, wartość auta. To do was zapuka urząd skarbowy, gdy uzna, że takie auto miało zaniżoną cenę, to wy będziecie musieli bujać się z ewentualnymi problemami z rejestracją. I tak jak się dopytacie, to oczywiście zostaniecie o tym poinformowani, więc trzeba być świadomym. Oczywiście - istnieje duża szansa, że nie będzie problemu, że wasz samochód będzie może droższy od kwoty z ogłoszenia, ale za to i tak wyjdzie taniej niż wartość rynkowa. Nie neguję tego, bo większość tych pośredników nie chce oszukać klienta, stara się, ale nie wszystko jest w porządku.

Widzicie cały problem jest taki, że te auta nie istnieją, Otomoto i inne portale ogłoszeniowe tolerują takie ogłoszenia, które są wabikiem. Nie kupicie tych aut pod dom za cenę z ogłoszenia. Te ogłoszenia są tolerowane, bo za każde trzeba było zapłacić. Szkopuł w tym, że psują kalkulację średnich ofert, psują biznes rzetelnym sprzedawcom i pokazują, że w tym kraju najlepsza reklama to ta, która wprowadza w błąd. Piękne zdjęcia, niska cena i brak szkód mają was zwabić. Rzeczywistość może dać po gębie.
Jak wybierać oferty aut z USA?
Szukaj legalnie działających firm, które nie zaniżają cen. Część z nich oferuje płatność ostateczną dopiero na miejscu w Polsce, gdy auto można zobaczyć na własne oczy, a nie tylko jako zbiór pikseli. Dopytajcie się o szczegóły umowy, czy płacicie za pośrednictwo czy nabywacie samochód od firmy. To drugie jest lepszym rozwiązaniem, bo jesteście wtedy chronieni. Pośrednik w razie kłopotów powie: ja ze swoje strony się wywiązałem - wylicytowałem i przetransportowałem auto, reszta jest po stronie nabywcy auta. No i najważniejsze - nie ma okazji mordeczki, po prostu nie ma.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.