Odmówili ubezpieczania tych chińskich aut. Podali szczegółową listę
Doszły do nas szokujące wieści z rynku ubezpieczeniowego, gdzie okazuje się, że chińskie auta mają pod górkę. Ubezpieczyciele nie chcą wydawać na nie polisy. Powód znany, ale powiedziałbym, że ten prawdziwy jest ukryty.

Chińskie samochody idą jak burza przez Europę, podbijają coraz więcej zestawień. W Polsce w lipcu zanotowały już 15-procentowy udział w rynku, co jest wręcz szokujące. Mój były redakcyjny kolega twierdził, że po przekroczeniu pewnego progu udziału w rynku samochody nie potrzebują już reklamy, bo są na tyle rozpoznawalne, że ich widok na ulicy jest najlepszą reklamą.
W samych Chinach jest ponad 100 marek, do Europy trafiło jakieś 20-30, a liczą się tak naprawdę najwięksi. W Polsce mamy Cherry, Omodę, Jaecoo, BYD, MG i gdzieś tam walczy BAIC. Inne marki nie mają znaczącej sprzedaży, ich udział w rynku nie powala. Podobna sytuacja ma miejsce w innych państwach.
Pewien holenderski ubezpieczyciel Unive, ogłosił, że nie będzie oferował ubezpieczenia dla chińskich aut. W sieci zawrzało, ale okazuje się, że powody są całkiem sensowne.

Ubezpieczyciel nie wystawi polisy dla chińskiego auta. Powód znany
Ubezpieczyciel, jeden z większych w Holandii, poinformował, że przeanalizował rynek chińskich aut, zwyczaje kierowców oraz sieć warsztatową. Nie ma dobrych wniosków. Według raportu tylko 12 proc. kierowców bierze pod uwagę sieć serwisową przy zakupie auta. Główny czynnikiem jest cena (67 proc.), później zużycie paliwa (czyli kolejny powód ekonomiczny), a na trzecim miejscu dopiero mamy bezpieczeństwo. Kraj pochodzenia samochodu jest wręcz nieistotny.
Po co mówię o tych badaniach, bo ubezpieczyciel podpiera się nimi w swoim oficjalnym komunikacie. Mówi jeszcze o tym, żeby klienci przestali kierować się ceną, tylko zaczęli patrzeć na kwestie eksploatacyjne. Według Unive sieć sprzedaży, a sieć serwisowa to dwie różne rzeczy i należy zacząć na to patrzeć. Brak sieci serwisowej przedłuża czas naprawy, utrudnia sprowadzenie części.

Dlatego ubezpieczyciel zmienia zasady wykupu polis dla chińskich aut. Lynk&Co - kleinci mogą kupić pełen pakiet AC i OC. DLa Dongfeng, Lucid, Firefly, Nio i Zeekr - tylko OC. Natomiast Hongqi, Changan, Voyah, KGM, Leapmotor, VinFast, Jaecoo, MHero i Omoda w ogóle nie są objęte ubezpieczeniem. Żadnym. Holendrzy nie mogą ich ubezpieczyć w Unive. Trochę dziwi Omoda i Jaecoo, ale to efekt tego, że są mało popularne w Holandii.
Ale o co chodzi? O pieniądze. Otóż ubezpieczyciel traci na drogich częściach - są przypadki, że nie mógł naprawić elementu zawieszenia, tylko musiał wymieniać całe nadwozie - efekt. - dziesiątki tysięcy euro straty na polisie za 1 lub 2 tysiące euro. Takich przypadków było na tyle dużo, że ubezpieczyciel powiedział stop. Co teraz? Tego nie wiemy. Jeżeli inni ubezpieczyciele pójdą tą drogą, to sytuacja chińskich aut w Holandii znacznie się skomplikuje. A jak w Polsce? O tym opowiem wam w następnym odcinku.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.