Znaleźliśmy auta na piątkę. Kładziesz 102 090 zł a autostrada to wróg
Po co komu automat, skoro można ręcznie zmieniać biegi? A skoro można ręcznie, to po co machać po sześć razy do przodu, skoro można pięć?

Jeśli ktoś tak właśnie pomyślał, to ten przegląd jest właśnie dla niego. Bo znajdziecie w nim wyłącznie samochody, które w 2026 roku oferowane są nie tylko z manualną przekładnią, ale też ta przekładnia ma "tylko" 5 biegów do przodu. Już nikt was nie oszuka, każąc bezsensownie dopłacać za 6. bieg.
Kia Picanto

Klasyczny układ napędowy, poszukiwany przez tłumy - a przynajmniej tak może sugerować lektura niektórych zakątków internetu. Wolnossący silnik, manualna skrzynia biegów, a to wiadomo, co oznacza - mniej rzeczy, które mogą się zepsuć.
Haczyk jest tylko taki, że ten wolnossący silnik to litrowe, 3-cylindrowe GDI o mocy 68 KM, a manualna przekładnia ma zaledwie 5 przełożeń. Gdyby to brzmiało niezbyt przerażająco, to można jeszcze kupić wersję ze zrobotyzowanym 5-biegowym manualem. Sprint do setki zajmie w tej droższej wersji 17,2 s (!), co oznacza stratę ponad 2,5 s w porównaniu do odmiany, gdzie biegi zmienia kierowca.
Ciekawostka - jeśli się wybitnie uprzemy, to za takie Picanto z manualem możemy zapłacić nawet 87 000 zł w wersji GT Line, a z oknem dachowym i jakimś lakierem do wyboru - przekroczymy 90 tys. zł.
MG3

Silnik większy (1,5 l), cylindrów więcej (4), cena niższa (promocyjnie 64 500 zł za podstawową odmianę, 70 900 zł za "wypas"), koni więcej (115), ale biegów tyle samo - czyli równo 5.
Niestety, poza tym MG3 jest mało zabawne. Setkę robi w znośnawe w tej cenie 10,8 s, wymiary ma słusznie miejskie, a przebicie jakiegoś śmiesznego pułapu cenowego raczej nie będzie możliwe. Chyba że dealer pozwoli nam zamówić jednocześnie wszystkie płatne lakiery z oferty - to wtedy jest jakiś potencjał.
Volkswagen Polo

Rynkowy lider 5-biegowych przekładni - w ofercie są aż dwa warianty z tym elementem.
Pierwszy łączy 5-biegowego manuala z 80-konnym, wolnossącym MPI, co przekłada się na niezłą jak na obecne czasy cenę (66 590 zł). Możemy ewentualnie wybrać 95-konne 1.0 TSI, ale przyjdzie nam dopłacić za to niemal 8 tys. zł.
Radosną ciekawostką jest natomiast fakt, że jeśli pominąć cennik promocyjny, to znajdziemy w nim wersję 1.0 TSI "manual 5 biegów" Edition 50, którą wyceniono na... 102 090 zł. Obniżenie ceny do 92 090 zł w sumie niespecjalnie uatrakcyjnia tę ofertę. Jak ktoś już upiera się na drogie Polo, to za 95 590 zł jest 1.0 TSI 116 KM Style - i to z DSG.
Skoda Fabia

Dokładnie to samo - te same kombinacje napędowe i bardzo zbliżone ceny. Zresztą po raz kolejny to samo znajdziemy też w bliźniaczej Ibizie.
Zabawnie wycenionych wersji nie stwierdzono w jednym i drugim przypadku.
Seat Arona

Podobna sytuacja, ale jednak mówimy już o crossoverze, więc jest trochę zabawniej. Nie można niestety wybrać konfiguracji z wolnossącym MPI - jedyny wariant, który przewiduje cennik - i którego my szukamy - to 1.0 TSI 95 KM i 5-biegowy manual.
Cena? 74 900 zł w najtańszej wersji Style. Brzmi całkiem ciekawie, nie ma co się śmiać.
Suzuki Swift

Rzutem na taśmę - zwycięzca zestawienia, czyli samochód, który oferuje albo 5 przełożeń, albo nieskończenie wiele.
W gamie Swifta znajdziemy bowiem trzy wersje napędowe - albo napęd na jedną oś i 5-biegowy manual, albo AWD i 5-biegowy manual, albo ośka i CVT. Szóstka się najwyraźniej jakoś tutaj nie przyjęła.
Z drugiej strony - należy Suzuki pogratulować. Napęd na obie osie w miejskim aucie, wycenionym na mniej niż 82 tys. zł? Tego to raczej inni nie grają.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.