REKLAMA

Przestali je produkować, teraz okupują place. Te auta to specyficzne okazje

Niektóre auta znikają z produkcji, ale nie chcą zniknąć z rynku. Te modele można dalej kupić w stanie salonowym, nawet jeśli odrobinę pokrywa je kurz.

Przestali je produkować, teraz okupują place. Te auta to specyficzne okazje
REKLAMA

Ok, w niektórych przypadkach ten kurz może tworzyć trochę grubszą warstwę. Ale nie uprzedzajmy faktów. Tym bardziej, że niektóre egzemplarze są już dostępne wyłącznie jako pojedyncze sztuki, więc za chwilę może ich nie być.

REKLAMA

Volkswagen Touran

Istnieje spore prawdopodobieństwo, że ludzkości - jako całości - nie będzie już w ogóle na tym świecie, a mimo to w ogłoszeniach nadal będzie wisiał co najmniej jeden egzemplarz Tourana.

Żeby jednak do tego doszło, z Otomoto muszą zniknąć dwa ogłoszenia z tym i tak długo utrzymywanym przy życiu minivanem. Oba wyglądają tak samo i zakładają, że ktoś w 2026 roku zapłaci za to auto 159 000 zł.

REKLAMA

Oferta nie jest wbrew pozorom taka zła, bo na pokładzie mamy 7-stopniowe DSG, pod maską sprawdzone 1.5 TSI 150 KM, a do tego wersję wyposażenia to Highline z dodatkami. Dostajemy więc w bonusie m.in. bezprzewodowy App Connect, kamerę cofania, podgrzewaną kierownicę z łopatkami i jeszcze kilka innych opcji, uzupełnionych oczywiście praktycznym do bólu nadwoziem.

Problemem Tourana może być to, że - wbrew temu, co ludzie twierdzą - zapotrzebowanie na minivany jest raczej umiarkowane. W tej samej cenie można spokojnie szukać też Kodiaqa czy innego Tiguana, które raczej będą pierwszym wyborem dla większości kupujących.

REKLAMA

Nie żegnamy się więc z Touranem na dobre - pewnie zobaczymy się z nim w przeglądzie za kilka lat.

Jaguar I-Pace

Koronny dowód na to, że Type 01 nie był wcale wpadką projektową, tylko powrotem Jaguara do projektowania samochodów, które przynajmniej jakoś wyglądają. Polecam przyjrzeć się chociażby temu I-Pace'owi i temu, jak zdublowano progi. Koszmar.

REKLAMA

Najwyraźniej tak też uznali klienci, którzy uznali, że od 2023 roku nie planują kupić I-Pace'a, nawet pomimo tego, że ma 400 KM pod maską i jest całkiem przyjemny we wnętrzu. Egzemplarz z ogłoszenia jest o tyle wyjątkowy, że a) auto jest według wystawiającego nowe, b) czyni to z tego egzemplarza jedynego nowego Jaguara (!), jakiego można kupić w całej Polsce i c) stoi tak sobie na placu od 3 lat.

Podejrzewam, że będzie stał jeszcze jakąś chwilę - naprawdę będąc jedynym takim.

REKLAMA

BMW serii 8

Nie napiszę, że to najpiękniejsze współczesne BMW - ten tytuł zostawmy modelowi F12. Do tego jedynym nowym egzemplarzem, który pozostał na sprzedaż, jest kabriolet. Wciąż jednak mowa o aucie, które zdecydowanie zwraca na siebie uwagę i obracają się za nim głowy.

Cena na poziomie niemal równego pół miliona złotych pewnie większość przyprawi o zawroty głowy, ale w sumie czego innego oczekiwać. Jest 3-litrowa, 6-cylindrowa benzyna o mocy 333 KM, jest cały zestaw obowiązkowych pakietów M, 20-calowe felgi, laserowe reflektory (tego już nie dostaniecie), fotele z wentylacją i całkiem długa lista pozostałego wyposażenia, czy to opcjonalnego, czy standardowego.

REKLAMA

Do tego auto teoretycznie powinno kosztować ponad 600 tys. zł, a kosztuje odrobinkę mniej niż 500 tys. zł. Ktoś się pewnie w końcu skusi.

Jeep Renegade

Trochę pod górkę może mieć natomiast ze znalezieniem klientów wiekowy Jeep Renegade, szczególnie w cenie, która przybliża go do katalogowej ceny... nowego Compassa. Z drugiej strony - ten Renegade nie tylko jest przyjemnie żółty, ale też ma 4-cylindrowy silnik 1.5 i całkiem długą listę wyposażenia.

REKLAMA

Nowy Compass ma natomiast pod maską... sami wiecie, co ma i pewnie nie jesteście tym zachwyceni.

BMW Z4

Nowiutki kabriolet BMW w cenie tłusto skonfigurowanej Skody Superb - to zdecydowanie jest jakieś. Fakt, że mowa o wersji z 4-cylindrowym, 2-litrowym silnikiem benzynowym, ale raczej nie ma nad czym tak bardzo płakać.

REKLAMA

Dodatkowy atut? To Z4 sprzedawane jest z... manualną przekładnią i ma zaskakująco długą listę opcji. Jak ktoś jednak chce czegoś trochę mniej angażującego, to do wyboru są jeszcze dwie sztuki z automatyczną przekładnią - ale są już wyraźnie droższe. Jedna kosztuje równe 250 tys. zł, druga natomiast... prawie 300.

Ford Focus

Zdecydowanie najliczniejsza grupa na tej liście, bo na samym Otomoto jest 20 egzemplarzy. Do tego mamy prawie cały przekrój gamy tego modelu - od podstawowego hatchbacka z 1.0 EcoBoost za mniej niż 86 tys. zł, aż po ST X z 2.3 280 KM za 153 900 zł.

REKLAMA

Zarówno jedna, jak i druga opcja są we współczesnych ofertach raczej rzadko spotykaną propozycją.

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.

REKLAMA
REKLAMA