To najtańszy hybrydowy SUV w Polsce. Pod jednym warunkiem
Chcemy kupić hybrydę, ale koniecznie muszą być przy tym spełnione dwa warunki. Raz - ma to być SUV lub crossover i dwa - nie powinien być z Chin. Co znajdziemy na rynku?

Oczywiście, jeśli zaczniemy szukać i sortować od najtańszych, zostaniemy wręcz zasypani chińskimi propozycjami. Dlatego tym razem - w końcu takie były poszukiwawcze założenia - dyskretnie je pominiemy.
Co więc zostanie - patrząc od cenowych nizin - do wyboru?
Toyota Yaris Cross

Przyjmując, że Aygo X raczej crossoverem nie jest, wychodzi na to, że przy wybranych kryteriach najtańszym autem pasującym do naszych wymagań jest mały crossover Toyoty. Obstawiam, że sporo osób w tym momencie przestaje czytać, zakłada buty i idzie do właściwego salonu.
Tam może ich czekać całkiem miłe zaskoczenie, bo Yaris Cross - oferowany wyłącznie jako hybryda - nie kosztuje wcale wyraźnie więcej od najtańszych chińskich propozycji. Jasne, te bywają większe, lepiej wyposażone i tak dalej, ale - wiadomo, o co chodzi.
W kwestii ceny Yarisa Cross - zaczynamy od promocyjnych 105 300 zł. Za tę kwotę dostaniemy napęd 1.5 Hybrid Dynamic Force 116 KM (11,2 s do setki), oczywiście z przekładnią e-CVT, a także zdecydowanie podstawowe wyposażenie wariantu Active.
Są tutaj elektrycznie sterowane przednie i tylne szyby oraz zewnętrzne lusterka, dzienne LED-y, 16-calowe felgi stalowe, kierownica i gałka dźwigni zmiany biegów obszyte skórą, dywaniki, podłokietnik z przodu, składana i dzielona tylna kanapa, CarPlay, Android Auto, 6 głośników, kamera cofania i jednostrefowa klimatyzacja automatyczna. W zasadzie - nie tak źle.
Trzeba przy tym oczywiście pamiętać, że Yaris Cross to mimo swojej crossoverowatej postury małe auto. Długość to zaledwie 4,17 m, szerokość bez lusterek to 1,77 m, natomiast między osiami zmierzymy 2,56 m. Całkiem przyjemnie prezentuje się natomiast spory, niemal 400-litrowy bagażnik.
Dla formalności - dostępna jest także odmiana z mocniejszą wersją jednostki 1.5 (130 KM), a także opcja napędu AWD-i. Ta pierwsza kosztuje minimum 113 200 zł (dostępna od wyposażenia Comfort), natomiast ta druga - 123 000 zł. Co ciekawe, różnica między 116 KM i 130 KM w przypadku odmiany Comfort to zaledwie 2 tys. zł.
Dacia Duster

Nawet jeśli nie będziemy uciekać się do wycinania chińskich aut z listy, to hybrydowy Duster nadal pozostaje jednym z najtańszych tego typu aut na rynku.
Do tego nie jest aż tak dużo droższy niż Yaris Cross (112 100 zł za hybrid 155), jednocześnie będąc od niego wyraźnie większym. Długość rumuńskiego SUV-a to już 4,34 m, między osiami jest 2,66 m, a do bagażnika wciśniemy 430 l. Najtańszy Duster jest też - w sprincie to setki - szybszy od najtańszego Yarisa Cross, potrzebując na ten wyczyn 9,4 s.
Hybrydowego Dustera nie da się przy tym kupić z podstawowym wyposażeniem Essential. Musimy sięgnąć po drugą od dołu wersję Expression, co oznacza obecność m.in. kamery cofania, automatycznych wycieraczek, 10-calowego ekranu centralnego, 17-calowych felg, świateł mijania LED, elektrycznie regulowanych lusterek i 2 gniazd USB-C z przodu.
Z dobrych informacji - za jedyne 1200 zł możemy dokupić podgrzewane przednie fotele i fotel kierowcy z regulacją podparcia lędźwiowego (spróbujcie to samo i za tyle samo zrobić w aktualnym Superbie). Ze złych - dopiero jeszcze wyższa wersja wyposażenia zaoferuje nam automatyczną klimatyzację.
Jeśli chodzi o inne warianty hybrydowe poza najtańszym, to w gamie jest jeszcze królewska odmiana hybrid-G 150. Czyli hybryda, 4x4, dwusprzęgłowy automat i... LPG. Niestety mówimy tu już o 119 900 zł za absolutnie najtańsze wydanie (ze wspomnianym wyposażeniem Expression). Do tego Dusterowi w tak ostatecznej wersji trochę kurczy się bagażnik - 348 l to niestety wyraźnie mniej niż nawet w mniejszym Yarisie Cross.
Kia Niro

Odświeżony crossover od Kii odrobinę podrożał, ale dramatu nie ma. Z drugiej strony - między nim a najtańszym hybrydowym Dusterem jest spora różnica. Mała Kia kosztuje bowiem minimum 123 900 zł.
Określenie "mała" może być tutaj jednak odrobinę krzywdzące. Niro ma bowiem aż 4,43 m długości, 2,72 m między osiami i 1,83 m szerokości - czyli spokojnie nada się na auto rodzinne. Jedyne, co może budzić pewne wątpliwości w kwestii dłuższych wypadów pełnym autem to pojemność bagażnika - 430 l to sporo, ale pewnie trzeba się będzie nagimnastykować.
Jeśli chodzi o wersje napędowe, to wyboru nie ma. Jest jedna kombinacja silnika benzynowego 1.6 o mocy 138 KM i elektrycznego o mocy 43 KM. Moc układu to 141 KM, a sprint to setki będzie trwał niezbyt zachęcające 11,3 s.
Na liście wyposażenia podstawowej wersji M znajdziemy m.in. LED-owe reflektory, 16-calowe felgi aluminiowe, dwa ekrany (4,2 i 12,3 cala), Android Auto i Apple CarPlay i oczywiście obowiązkowy pakiet systemów bezpieczeństwa.
Dacia Bigster

Wielkiej filozofii tu nie ma - większy i droższy Duster, oferowany z tymi samymi układami hybrydowymi. Czyli hybrid 155 (124 900 zł) i hybrid-G 150 4x4 (128 900 zł).
Główne zalety - poza napędem hybrydowym? Bez wątpienia wspomniany rozmiar, głównie na długość. Bigster ma bowiem aż 4,57 m długości, co czyni go jednym z największych aut w zestawieniu. Przy czym rozstaw osi to 2,7 m, a szerokość (bez lusterek) to 1,81 m, więc aż tak ogromny pod każdym względem to on nie jest - nawet na tle np. Niro.
Gdzie więc podziała się cała ta przestrzeń? W dużej mierze - w bagażniku. Bigster w wersji hybrid 155 pomieści w nim 546 l. Odmiana hybrid-G niestety aż takiego szału w tej kwestii nie zrobi i pomieści 444 l bagażu. Ciekawostka: wariant mild hybrid 140 ma bagażnik na 667 l, ale nie jest dostępny z automatyczną przekładnią. Wasz wybór.
O dziwo w parze z rozmiarem idzie też lepsze wyposażenie. Przykładowo już najtańszy hybrydowy Bigster ma automatyczną, dwustrefową klimatyzację czy fotel kierowcy z regulacją podparcia odcinka lędźwiowego.
Renault Captur

Najdroższy z naszej najtańszej piątki - bez 127 000 zł, przynajmniej cennikowo, nie ma tu czego szukać. Co oznacza ponad 30 tys. zł dopłaty do najtańszej wersji spalinowej i 20 tys. zł dopłaty do porównywalnej wersji spalinowej z tym samym wyposażeniem.
Argumenty za hybrydą? Poza spalaniem - moc. Najtańsze TCe ma 115 KM, podczas gdy hybryda - 160. Zyskiem jest chociażby całkiem przyzwoite przyspieszenie do setki na poziomie 8,9 s.
Całkiem przyzwoite jest też wyposażenie w "środkowej" wersji Techno. Dostajemy m.in. automatyczną klimatyzację, 18-caowe felgi, przyciemnianą tylną i tylne boczne szyby, czujniki parkowania dookoła auta, kartę bezkluczykowego dostępu, skórzane wstawki na fotelach, czujnik deszczu i jeszcze kilka innych przydatnych gadżetów.
Z drugiej strony - Captur w porównaniu do poprzednich modeli na tej liście niespecjalnie wyróżnia się rozmiarem. 4,24 m i 1,8 m szerokości oraz 2,64 m między osiami raczej nie zrobią na nikim wrażenia. Aczkolwiek argumentem może być jeszcze bagażnik. Jeśli przesuniemy tylną kanapę maksymalnie do przodu, dostaniemy 480 l.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.