Najtańsze hybrydy plug-in w Polsce. 90 tys. zł i masz prawie Panamerę
Hybrydy plug-in kuszą tym, że jeśli chcemy - jeździmy na benzynie, jeśli nie - ładujemy się z gniazdka i jeździmy na prądzie. Tyle tylko, że głównie kojarzą się z drogimi samochodami - niekoniecznie słusznie.

Bo to, co jeszcze nie dawno kojarzyło się raczej z autami pokroju Panamery Turbo E-Hybrid za miliony, teraz może kosztować... mniej niż 100 tys. zł. O ile oczywiście dobrze trafimy i nie oczekujemy osiągów Panamery.
Co więc znajdziemy obecnie na rynku absolutnie najtańszego? Spoiler: kraj pochodzenia raczej będzie jeden.
BYD Dolphin G DM-i - 89 990 zł

Prawdopodobnie najtańsza hybryda plug-in w Polsce. Cennikowo powinna nas kosztować 120 800 zł, ale w ramach oferty wyprzedażowej dostajemy ponad 30 tys. zł rabatu. Niestety, jeśli chcemy trzymać się faktycznie najniższej ceny i "poniżej setki", nie możemy za bardzo kombinować z wersjami wyposażenia - drugi od dołu Boost kosztuje już - nadal w promocji - ponad 108 tys. zł.
Oferta BYD Dolphin G DM-i jest przy tym niemal tak skomplikowana, jak jego nazwa. Najtańsza odmiana oferuje akumulator o pojemności 7,4 kWh (teoretyczny zasięg do 60 km w mieście) i systemową moc na poziomie 175 KM. Wspomniany Boost to nie tylko dodatkowe wyposażenie, ale też zdecydowanie większy akumulator (18,3 kWh) i wyższa moc (212 KM) oraz opcja szybkiego ładowania.
Skoro jednak miało być najtaniej, to zostaje podstawowy Active, który i tak nie powinien rozczarować wyposażeniem. Są czujniki parkowania z przodu i z tyłu, jest kamera cofania, automatyczne światła LED-owe, wycieraczki z czujnikiem deszczu, 16-calowe felgi aluminiowe, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka, automatyczna klimatyzacja, bezprzewodowy CarPlay i Android Auto, bezkluczykowy dostęp i uruchamianie silnika i skromny, 4-głośnikowy system audio. Smutku raczej nie ma, szczególnie w promocyjnej cenie.
Oczywiście trzeba w tym wszystkim pamiętać, że BYD Dolphin G DM-i to zdecydowanie miejskie rozmiarowo auto. Długość? 4,16 m. Całkiem miły jest natomiast fakt, że między osiami znalazło się 2,61 m, natomiast bagażnik ma pojemność 425 l.
A jak podczas zakupów skończy się prąd, to w razie czego mamy benzynowe 1,5 l, z czterema cylindrami i - oczywiście - automatyczną przekładnią.
O dziwo problemów z dostępnością raczej nie będzie. Na stanie dealerów jest całkiem sporo tak wyposażonych i wycenionych egzemplarzy, więc nie jest to tylko oferta cennikowa.
BYD ATTO 2 DM-i - 102 630 zł

Tak, kolejny BYD, tym razem trochę większy (ok. 4,3 m) i trochę bardziej SUV-owaty. Co ciekawe, katalogowa pojemność bagażnika jest identyczna. Identyczny - niemal - jest też układ napędowy, z benzynowym 1,5 z 4 cylindrami i akumulatorem 7,8 kWh w wersji podstawowej. Moc? 166 KM. Zasięg na prądzie - do 40 km.
Z jakiegoś powodu Atto 2 też powinno kosztować na start 120 tys. zł, ale doczekało się mniejszego rabatu. Za odmianę Active trzeba więc zapłacić minimum 102 630 zł, a za Boost z większym akumulatorem i wyższą mocą - 118 170 zł.
Wyposażenie jest niezłe, ale już nie tak kuszące jak w mniejszym modelu. Na liście znajdziemy m.in. system bezkluczykowy, automatyczne światła drogowe, wycieraczki z czujnikiem deszczu, 16-calowe felgi aluminiowe, tylne czujniki parkowania i kamerę, wielofunkcyjną kierownicę, fotel kierowcy regulowany manualnie w 6 płaszczyznach (pasażera - w 4), 12,8-calowy ekran dotykowy, Android Auto i Apple CarPlay i dwa porty USB-C z przodu i z tyłu.
Niestety z racji braku opcji dokupienia opcji takie bonusy jak np. przednie czujniki parkowania wymagają wybrania całej droższej wersji. Tak samo jak np. pokładowa ładowarka 6,6 kW (identycznie jak w Dolphinie).
Geely Starray EM-i - ok. 110 tys. zł

"Około", bo teoretycznie auto powinno kosztować minimum 119 tys. zł w ramach promocji, ale na samym Otomoto można znaleźć sporo ogłoszeń z nowymi egzemplarzami nawet poniżej 110 tys. zł.
Trzeba przy tym przyznać, że oferta Geely w kwestii rozmiarów zewnętrznych jest trudna do pobicia. To auto ma 4,74 m długości i 2,76 m między osiami. Ci ciekawe, nie przełożyło się to specjalnie na pojemność bagażnika. O ile przy złożeniu tylnej kanapy dostajemy 2065 l, o tyle bez tego - 428 l.
Do wyboru są dwie wersje wyposażenia, ale tylko jeden wariant napędowy. Systemowo ma 262 KM, do setki rozpędzi auto w 8,1 s, benzynowemu 1,5 dano do towarzystwa akumulatory o pojemności 18,4 kWh i silnik elektryczny o mocy 217 KM.
Wyposażenie jest prawie kompletne, ale miejscami rodzącymi trochę pytań. Przykładowo - mamy system kamer 360 stopni i adaptacyjny tempomat, ale nie mamy czujników parkowania z przodu. Zabrakło też ładowarki bezprzewodowej, ale są 18-calowe felgi, tapicerka ze skóry ekologicznej, podgrzewane przednie fotele i kierownica oraz cały pakiet systemów bezpieczeństwa.
BYD Seal 6 DM-I - ok. 115 tys. zł

Zdecydowanie można przyjąć, że BYD wygrał - ilościowo - to zestawienie. Teoretycznie przed Seal 6 powinien się tutaj jeszcze pojawić Seal 5, ale "Szóstka" jest po prostu ciekawsza, a niekoniecznie wiele droższa.
Z czym mamy tutaj do czynienia? Z autem segmentu D o długości 4,84 m, systemową mocą na poziomie ok. 180 KM i pakietem akumulatorów o pojemności niemal równo 10 kWh. Silnik spalinowy to oczywiście znane już 1.5 z 4 cylindrami, a zasięg w mieście będzie wynosić do maksymalnie 75 km.
Na liście wyposażenia znajdziemy m.in. metalizowany lakier, LED-owe reflektory, 17-calowe felgi aluminiowe, wycieraczki z czujnikiem deszczu, lusterka zewnętrzne elektrycznie sterowane i podgrzewane, fotel kierowcy i pasażera regulowane elektrycznie, automatyczną klimatyzację, 6 głośników, 2 porty USB-C z przodu i z tyłu, czujniki parkowania z tyłu i kamery 360 stopni, adaptacyjny tempomat, monitorowanie martwego pola i opcję ładowania urządzeń zewnętrznych z akumulatora pojazdu.
Jak na okolice 115 tys. zł - brzmi zaskakująco dobrze. Choć trzeba pamiętać, że standardowa cena najtańszej wersji wyposażenia to cennikowo 152 600 zł, a gdybyśmy chcieli full opcję, to bez 180 600 zł by się nie obeszło.
Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.