REKLAMA

Najtańsze auta wcale nie są z Chin. Przyniosłem lepsze patrzałki

Jakie są najtańsze nowe samochody w Polsce? Jeśli odpowiedzieliście, że chińskie, to odpowiedzieliście źle. Nawet bardzo źle.

Najtańsze auta wcale nie są z Chin. Przyniosłem lepsze patrzałki
REKLAMA

O ile bowiem w przeliczeniu ceny za metr sześcienny auta chińskie samochody mogą tłamsić rywali, o tyle jeśli chodzi o auta najtańsze w wymiarze bezwzględnym, to sytuacja w tym momencie jest... ciekawa.

REKLAMA

Tak wygląda czołówka rynku, jeśli chodzi o auta, za które faktycznie trzeba zapłacić najmniej - przynajmniej katalogowo.

Dacia Sandero

No nie chce wyjść inaczej. Najtańszym - katalogowo - samochodem osobowym w naszym kraju była, jest i może nawet będzie Dacia Sandero. 63 900 zł daje nam dostęp do całkiem sporawego pojazdu, który ma koła, dach, drzwi i nawet znajdą się fotele, a tę całość w ruch wprowadza litrowy, 3-cylindrowy silnik benzynowy, łączony z 6-biegową, manualną przekładnią.

REKLAMA

Wyposażenie? W cenniku składa się głównie z "-", czyli z braków, ale znajdziemy tu m.in. regulator i ogranicznik prędkości, czujniki parkowania z tyłu, zdalnie sterowany centralny zamek, kierownicę z regulacją wysokości, gniazdo USB i w sumie to chyba skończył się cennik. Klimatyzacji nie ma nawet manualnej, a lusterka regulujemy ręcznie.

Liczba opcji i pakietów dostępnych do dokupienia: zero. Ok, można dokupić koło zapasowe i lakier metalizowany, ale kto miałby to zrobić.

REKLAMA

Fiat Pandina

 class="wp-image-688221"

Model sprzedawany przez Fiata w ramach wspierania wydarzenia "Noc Muzeów", bo inaczej trochę trudno wytłumaczyć, dlaczego auto, które debiutowało 15 lat temu, nadal znajduje się w ofercie.

Nieśmieszne żarty nie zmieniają jednak faktu, że Panda - albo Pandina - pozostaje obecnie jednym z najtańszych samochodów w Polsce. Ile dokładnie kosztuje? Trudno stwierdzić. Według strony produktowej Fiata - 54 900 zł, według konfiguratora - 64 100 zł, a według cennika to takiego modelu w ogóle nie ma.

REKLAMA

Zerknięcie na Otomoto sugeruje, że prawda leży gdzieś pośrodku, więc w zależności od humoru można przyjąć, że to jednak Pandina jest najtańszym nowym autem w Polsce, o ile znajdziemy dobrą ofertę.

Do wyboru są trzy wersje wyposażenia, w tym bardzo mocno stylizowany Cross, ale za niego cennikowo Fiat życzy sobie 80 tys. zł, więc powodzenia. Pozostaje więc Pop albo Icon, które różnią się ceną o niecałe 3000 zł i główna różnica polega chyba na tym, że jedna ma radio, a druga jest tylko przygotowana na instalację tego futurystycznego i luksusowego rozwiązania.

REKLAMA

Silniki są wszędzie takie same - 1.0 Hybrid o mocy 65 KM, łączony z 6-biegowym manualem. Osiągi - 15,9 s do setki.

MG3

Żeby nie było, że chińskich aut w ogóle w tym segmencie nie ma. Są, a przynajmniej jest MG3, które według aktualnorocznego katalogu startuje od promocyjnej ceny 64 500 zł. I trochę się nie dziwię, że może kusić. Silnik ma 115 KM i 1,5 l pojemności skokowej, więc pewnie niektórzy wybaczą 5-biegową przekładnię manualną, mogąc się cieszyć czterema cylindrami.

REKLAMA

Wyposażenie też miejscami jest całkiem miłe, bo dostajemy m.in. tempomat, tylne czujniki parkowania, 4 głośniki, 10,25-calowy ekran dotykowy, bezprzewodowego CarPlaya i Android Auto, kluczyk w smartfonie, manualną klimatyzację, centralny zamek z pilotem i elektrycznie sterowane lusterka - ale bez podgrzewania.

A, półki bagażnika nie dostaniemy.

REKLAMA

Skoda Fabia

ciche auto

Cennik Fabii jest jednocześnie dużo prostszy i dużo bardziej rozbudowany. Cena na start mniej więcej wiadoma - 66 700 zł w ramach katalogowej promocji, więc jest naprawdę nieźle. Żeby jednak nie było tak łatwo, to najtańsza wersja w katalogu wcale nie jest najsłabiej wyposażoną, ale nieważne - klient zyskuje.

Do wyboru mamy za to sześć (!) wariantów napędowych, w tym silniki wolnossące, 3-cylindrowe 1.0 i 4-cylindrowe 1.5. Jeśli jednak szukamy najtańszej oferty, to spokojnie - zostaje nam 1.0 MPI o mocy 80 KM - do czegoś z turbiną trzeba dopłacić ok. 5 tys. zł.

REKLAMA

Wyposażenie? Cóż - jest. Jest manualna klimatyzacja, 8-calowy ekran radia, dwa gniazda USB, 6 głośników, bezprzewodowy SmartLink, czujniki parkowania z tyłu, centralny zamek ze zdalnym sterowaniem, ogranicznik prędkości, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka boczne i... kierownica bez multifunkcji, ale za to z tworzywa sztucznego. Chyba warto dopłacić tych 900 zł.

Citroen C3

citroen c3 2024 pierwsza jazda

Przekraczamy magiczną barierę 70 tys. zł, żeby a) trochę poczuć się, jakbyśmy kupowali SUV-a i b) zobaczyć najsmętniejszą promocję w dziejach. Według oficjalnego cennika Citroen C3 Turbo 100 KM (1.2, 3 cylindry) z manualną skrzynią biegów został przeceniony z 71 900 zł na... 71 541 zł.

REKLAMA

Przejrzałem przy tym cennik podstawowej wersji wyposażenia You i wychodzi, że - pomijając lakiery - tej porywającej kwoty oszczędności nie będziemy w stanie wydać na dodatkowe opcje. Za 425 zł możemy - jak rozumiem - podmienić opony na zimowe, za 100 zł kupić zestaw naprawczy do opon, a za kolejne 100 zł - zapewnić sobie przygotowanie do montażu koła zapasowego. Koło zapasowe jest już chyba we własnym zakresie.

Na tym opcje się kończą i zostaje standard. Między innymi regulowana w dwóch płaszczyznach kierownica multifunkcyjna, tylne czujniki parkowania, port USB na desce rozdzielczej, uchwyt na smartfona, dwa głośniki, manualna klimatyzacja i elektrycznie sterowane lusterka zewnętrzne. Podgrzewania w nich nie stwierdzono.

REKLAMA

Kia Picanto

Cennik, który można uznać za dość odważny. Za najtańszy wariant Picanto Kia życzy sobie 72 000 zł, w pakiecie dając nam wolnossące 1.0 GDI o mocy 68 KM i manualną, 5-biegową przekładnię. Za 3500 zł dopłaty można mieć zautomatyzowanego manuala - też z 5 przełożeniami.

Pewnym usprawiedliwieniem dla ceny może być wyposażenie. Jest tutaj tempomat, kamera cofania z czujnikami parkowania z tyłu, wielofunkcyjna kierownica, 8-calowy ekran, CarPlay i Android Auto, 6 głośników, manualna klimatyzacja, elektrycznie sterowane i podgrzewane lusterka zewnętrzne i nawet przedni podłokietnik, który potrafi nie być standardem nawet w większych autach.

REKLAMA

Z drugiej strony - w tej cenie raczej po Picanto nie pędzą tłumy klientów. Dobra wiadomość jest taka, że stojące na placach auta są przeważnie o dobrych kilka tysięcy tańsze.

Piotr Barycki
Redaktor

Redaktor prowadzący Spider’s Web i autor tekstów na Autoblogu. Od 2008 r. nieprzerwanie publikujący w serwisach internetowych, a od ponad 10 lat na stałe związany z Grupą Spider’s Web. Regularnie pisze o tym, co go fascynuje - o smart domu, zegarkach sportowych, motoryzacji i… rowerach. Do tej pory napisał setki recenzji i - uwaga - większość sprzętów, które rekomendował, później sam sobie kupił.

REKLAMA
REKLAMA