Możesz kupić Mercedesa bez dachu. Nigdy nie był produkowany
Nie przepadam za Mercedesami, chociaż nie mogę starszym modelom odmówić klasy. O ile uważam je za pojazdy nudne, o tyle inna niż fabryczna wersja nadwozia zawsze początkowo wzbudza ciekawość.

Co tym razem? Mercedes 190 w wersji kabriolet, gdzie w przypadku tego modelu Mercedesa każda wersja nadwozia odmienna od sedana jest godna przynajmniej zwrócenia uwagi. Ani kabrioletu, ani kombi, ani coupe, ani niczego innego nie produkowano oficjalnie, chociaż były przymiarki w postaci prototypów.
Mercedes to być może dzieło firmy AKH Fahrzeugbau, a być może wcale nie
Być może, ponieważ sprzedający nie wspomniał o tym fakcie nawet słowem, a sam egzemplarz nieco różni się od tych wyskakujących w wyszukiwarce. Wygląd z grubsza się zgadza, jednak prezentowany na zdjęciach wóz wyposażony jest w dodatkowy pałąk przeciwkapotażowy, którego większość aut nie posiada.

Jeżeli nie AKH, to za przebudowę Mercedesa 190 mogła teoretycznie odpowiadać również firma Schulz. Niemniej, nie jest to raczej dzieło tej manufaktury, ponieważ egzemplarze spod dłuta Schulza posiadały dodatkowe pakiety stylistyczne, a te spod szyldu AKH pozbawione były jakiegokolwiek makijażu.
Auto w tej specyfikacji, jeżeli producent się zgadza, produkowano od 1986 do 1989 roku
Przy czym słowo “produkowano” jest mocno na wyrost, ponieważ takich samochodów powstało, w zależności od cytowanego źródła, od kilkunastu do najwyżej kilkudziesięciu egzemplarzy. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że odkryty Mercedes był koszmarnie drogi - kosztował niemal dwukrotnie więcej od tradycyjnego sedana.

Egzemplarz na sprzedaż rzekomo pochodzi z… 1984 roku, czyli tak jakby sprzed rozpoczęcia produkcji rzemieślniczego kabrioletu. Inna sprawa, że w dalszej części treści ogłoszenia pada data pierwszej rejestracji i przebudowy na kabriolet - 1988 rok. Wychodzi na to, że samochód nie powstał w tej wersji “fabrycznie”, a po kilku latach został mu amputowany dach.
Silnikowo to typowy 190 2.0
Jak na tak ekskluzywną wersję, dwulitrowy motor na gaźniku wygląda dosyć biednie - taki wynika z opisu samochodu, gdzie podana jest dokładnie taka pojemność i moc 90 koni mechanicznych. To najsłabszy silnik oferowany do 190-tki i, nie licząc Diesla, jedyny o mocy poniżej 100 koni.
Poza obciętym dachem, wóz ma inne drzwi oraz inne wnętrze
Mercedes 190 nie występował oficjalnie w wersji dwudrzwiowej, niemniej w wersji kabriolet są one zauważalnie dłuższe od tych z sedana. Jeżeli zaś chodzi o wnętrze, jest ono wykończone dodatkowo czerwoną alcantarą do spółki z czarną skórą. Mówiąc szczerze, wygląda to przeciętnie, tak “nowobogacko”. Ponadto taka kolorystyka kiepsko komponuje się z barwą nadwozia.

Sprzedający nie był zbyt wylewny w opisie ogłoszenia
Patrząc na to, że wóz kosztuje prawie 50 tysięcy złotych, a rzekomo jest w unikatowej wersji nadwozia, warto byłoby w ogłoszeniu napisać na ten temat nieco więcej. Tymczasem, nie ma prawie nic, w tym ani słowa o faktycznym producencie tego egzemplarza. Na innym portalu, gdzie Mercedes również został wystawiony na sprzedaż, właściciel auta pokusił się nawet o stwierdzenie, że “nie ma po co więcej pisać” - w przypadku sedana, zgoda, natomiast w przypadku rzadkiego kabrioletu, wolałbym jednak czegoś się dowiedzieć.
Podsumowując, pomimo początkowego zwrócenia uwagi, samochód mnie sobą nie przekonał. Niemniej, może Was przekona.
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.