Nie odebrali nowego SUV-a MG z salonu. Powód odpadł z wydechu
Oglądam nagranie z odbioru nowego MG z polskiego salonu i nie wierzę własnym oczom. Z samochodu odpada błoto, mimo że teoretycznie nikt nim nie jeździł. Co się wydarzyło?

W dzisiejszych czasach mówi się, że nawet samochody z salonu trzeba odbierać z ekspertem lub rzeczoznawcą, bo nie można nikomu ufać. Internet pełen jest historii o uszkodzeniach, powtórnie lakierowanych elementach itd. Dlatego coraz więcej firm oferuje możliwość asystowania przy odbiorze auta. Nagranie z jednej takiej inspekcji właśnie trafiło do internetu i o matko, co tu się dzieje.
Nie odebrali nowego SUV-a MG z salonu. Powód odpada z wydechu
Zobaczcie to nagranie:
Widać na nim salon, w którym stoi gotowe do odebrania nowe MG. Jednak firma zajmująca się sprawdzaniem aut przed zakupem zauważyła jedną rzecz - podwozie tego samochodu było całe w błocie. Stan jest okropny.
W komentarzach pojawiły się sugestie, że ktoś używał tego auta przed wydaniem go klientom, że to skandal. Wstrzymajcie swoje konie, moi drodzy. Gdybym miał zgadywać, co tu zaszło, to powiedziałbym, że to efekt niechlujności przy wydawaniu samochodu.
Auta nie stoją zazwyczaj na utwardzonych parkingach, bo po prostu nie ma ich aż tak dużo. Praktycznie każdy salon ma fragmenty terenu, w których auta stoją na nieutwardzonym gruncie. Jest to tańsze, praktyczniejsze, ale wiąże się z pewnym problemem - gdy jest mokro, to samochody podczas pokonywania podróży z parkingu do punktu wydawania aut jadą po błocie.
I dokładnie taką sytuację mamy w przypadku tego MG. Widać, że auto jest od spodu poryte błotem, a ostatnio nadeszła złota polska jesień, więc jest mokro, brudno i deszczowo. Samochód przed wydaniem klientowi jest myty, co zresztą widać na nagraniu, że jest na zewnątrz czysty, ale ktoś, kto przygotowywał nowe MG, zapomniał zająć się spodem auta. I w efekcie mamy słabą sytuację.
Do tego doszedł brak odkurzenia bagażnika z kurzu i pojawia się narracja, że samochód był używany. Moim zdaniem nie był, po prostu przygotowano go na odwal się.

Klienci nie odebrali samochodu, ale z tego, co udało mi się zrozumieć z nagrania - mają pojawić się w salonie jeszcze raz, żeby odebrać ten egzemplarz po myciu podwozia. Jestem przekonany, że wtedy będzie tak piękny, że aż zaniemówią z wrażenia.
Oczywiście może to nie zatrzeć fatalnego pierwszego wrażenia, ale liczę na to, że salon osłodzi to jakimś miłym upominkiem, może talonem na myjnię albo innym pakietem detailingowym.

Czy brudne auto to powód do odstąpienia od umowy?
Absolutnie nie. Klienci musieliby wykazać, że auto nie jest nowe, że było nim jeżdżone więcej, niż przewidują salonowe zasady. Tutaj mamy tylko niechlujstwo pracownika. A z racji tego, że rolka o tym zdarzeniu ma już kilka milionów wyświetleń, to mam przeczucie, że może mieć problemy w pracy.
Nie dziwię się, bo jednak wydając pieniądze na nowy samochód, chcemy doświadczyć obsługi w najlepszym wydaniu. A tego tutaj zabrakło.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.