REKLAMA

Legendarny Mercedes ma nowego właściciela. Trzymam kciuki

Lubię z zalewu nijakich ogłoszeń wyciągać te ciekawsze, tym razem się jednak spóźniłem - chociaż może to dobry znak, bo sprzedawany od kilku miesięcy legendarny dostawczy Mercedes z Łodzi w końcu zmienił właściciela.

Legendarny Mercedes ma nowego właściciela. Trzymam kciuki
REKLAMA

A przynajmniej wszystko na to wskazuje, ponieważ ogłoszenie zniknęło z listy, zatem wóz najprawdopodobniej został z sukcesem sprzedany. Mowa o słynnym dostawczym Mercedesie, modelu LP 808 z 1974 roku, który wbrew powszechnym trendom, od 1992 roku pracował pełnym ogniem aż do grudnia ubiegłego roku, a od kilku miesięcy bez powodzenia tułał się po ogłoszeniach. Aż do teraz.

REKLAMA

Początkowo Mercedes był wystawiony za 25 tysięcy zł, teraz za zaledwie 7 tysięcy zł

Problemem samochodu było to, że 90 proc. jego ceny stanowiła historia, niekoniecznie zaś kolekcjonerski stan utrzymania - dlatego początkowa kwota wydawała się być zaporowa. Przez kolejnych kilka miesięcy wóz nie mógł znaleźć nabywcy, acz z każdym następnym podejściem cena spadała, aż w końcu osiągnęła taki pułap, że znalazł się chętny.

Zrzut ekranu jednego z archiwalnych ogłoszeń sprzedaży.
Na tapecie ogłoszenie sprzed kilku tygodni, gdzie cena była nieco wyższa od obecnej.

Wóz pracował nieustannie do grudnia 2025 roku, pozostając od ponad 30 lat w rękach jednego właściciela

Co w tym aucie niezwykłego? Przede wszystkim to, że mając 51 lat na karku, nadal pracowało w firmie transportowej, podczas gdy wszyscy naokoło już dawno wymienili flotę na nowocześniejsze pojazdy. Mercedes natomiast pokazywał wszystkim środkowy palec i najnormalniej w świecie dalej pracował, mając w nosie swoje skończone 50 lat.

REKLAMA

Od 1992 roku znajdował się w posiadaniu tego samego właściciela, który darł tym wozem przez kolejnych ponad 30 lat. Lata mijały, czasy się zmieniały, stare ciężarówki ustępowały nowym, Mercedes zaś nie klękał, tylko robił swoje. Do teraz przejechał rzekomo 3 miliony kilometrów, co patrząc na specyfikę jego zatrudnienia, jak najbardziej może być prawdą.

Zrzut ekranu z aktualnego-nieaktualnego ogłoszenia.

Samochód w pewnym momencie swojego życia stał się sławny, zwracając uwagę innych swoim autentycznym wyglądem - nie był on bowiem rozklekotanym gratem, ale nie był również wypolerowanym na błysk klasykiem.

REKLAMA

Mercedes LP 808 to przedstawiciel serii produkowanej od 1964 do 1983 roku

Czyli ów egzemplarz, który został wyprodukowany w 1974 roku, pochodzi dokładnie ze środka tego przedziału czasu. Auta te potocznie nazywano "Kubische Kabine" ze względu na specyficzne, prostopadłościenne wzornictwo jego kabiny - inaczej do modeli Kurzhauber, produkowanych mniej więcej od tego samego momentu, mających silnik wyciągnięty przed kabinę. Seria Mercedesów LP, w zależności od dopuszczalnego obciążenia, mogła być przeznaczona zarówno do średniej, jak i do ciężkiej roboty.

Model LP 808 to przedstawiciel tej pierwszej grupy. Według nazewnictwa, pierwsza "ósemka" oznacza dopuszczalną masę całkowitą, czyli w tym przypadku 8 ton. Druga "ósemka" to natomiast moc silnika, która wynosiła zawrotne 80 koni mechanicznych. Wtedy 80-konne, wolnossące diesle w samochodach dostawczych i ciężarowych były widokiem zupełnie normalnym.

REKLAMA

Ten egzemplarz przez lata mocno się zmienił, co tylko dodaje mu realizmu

Najbardziej autentyczne są te auta, które godnie starzeją się razem z właścicielem, nabierając blizn i zmarszczek. Tytułowy Mercedes zmienił się dość wyraźnie, a widać to najbardziej po jego masce, gdzie brakuje charakterystycznej kratki osłony chłodnicy - jest to efekt przeprowadzonych prac naprawczych, gdzie blacharz poszedł po prostu na łatwiznę i odtworzył pas przedni po linii najmniejszego oporu.

Mam nadzieję, że samochód zostanie taki, jaki jest

Wiadomo, że to właściciel zdecyduje, co z nim dalej zrobić, ale mam szczerą nadzieję, że Mercedes nie zostanie odrestaurowany do wyglądu "nówki", a pozostanie w swoim autentycznym wydaniu. Restauracja z jednej strony podniesie obiektywną wartość wozu, ale z drugiej strony całkowicie zatrze jego historię.

REKLAMA

A to głównie historia robi robotę w przypadku tego egzemplarza.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA