Nowość w Mapach Google. Kierowcy na to czekali
Mapy Google to najlepsza rzecz, jaką wymyślono w zakresie nawigacji, ale wiem, że kierowcy tirów nie korzystają z nich, bo nie ma tam pełnego zestawu danych. To się właśnie zmienia i w końcu tirowcy zaczną przestrzegać ograniczeń tonażowych i wysokościowych.

Nie no dobra, żartowałem z tym przestrzeganiem ograniczeń, bo bez przesady, towar sam się nie dowiezie, a ograniczenia tonażowe to zbrodnia na szeroko pojętej wolności gospodarczej. Jednak coś się zmienia w zakresie korzystania z Map Google. Do tej pory miały małą użyteczność w przypadku ciężarówek, ale to się właśnie zmieniło, bo nadchodzi ważna aktualizacja. Swoją drogą - jest istotna, a Google jakoś woli się chwalić kompletnie bezsensownymi nowościami jak asystent AI, z którym możemy porozmawiać w trakcie jazdy. Kto tak robi? Spróbowałem raz i dałem sobie spokój, albo dobra, nieważne.
Mapy Google dla ciężarówek. Jest jeden szkopuł
Nowa aktualizacja ma przynieść możliwość planowania trasy dla dużych pojazdów - ciężarówek i autobusów. Zawiera funkcje optymalizacji trasy pod względem opłat, tonażu, wysokości wiaduktów i mostów, ograniczeń ruchu dla tego typu pojazdów itd. Krótko mówiąc - uwzględniają wszystkie niezbędne parametry, które są istotne dla floty. Tradycyjne Mapy Google biorą pod uwagę trasy i prędkości, a w opcji dla ciężarówek są rozbudowane o wszystko to, co do tej pory oferowały komercyjne nawigacje.

Przy planowaniu trasy należy podać informacje o pojeździe, w ty, wysokość, wagę, długość, szerokość, liczbę osi, tonaż, a nawet klasyfikację ADR. Przy planowaniu można również zobaczy różnicę w czasie i kosztach podróży przy uwzględnieniu płatnych odcinków e-Toll. Dzięki temu można podejrzeć, czy opłaca się jechać drogami wojewódzkimi bez opłat (spojler: nigdy się nie opłaca, ale to nie szkodzi).
Mapy Google dla ciężarówek mają również opcję dla operatorów flot, którzy z ich poziomu mogą planować trasy, operacje, postoje i zarządzać kilkoma pojazdami jednocześnie. To również uderzenie w komercyjne programy, których właściciele mają teraz ciepło. Nie da się konkurować z Google i wygrać, bo firma potrafi operować na tak dużej ilości danych, że nie sposób do tego dorównać.
A gdzie ten szkopuł?
Na razie funkcja debiutuje w USA, tam będzie testowana w praktyce i za jakiś czas dopiero doczekamy się jej również w Europie. Niestety dla branży technologicznej nadal jesteśmy wyborem drugiej kategorii, ale liczę na to, że do końca roku uda się wprowadzić nowe narzędzia. Wiadukty w Europie również potrzebują ochrony.
Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.