REKLAMA

Chińczycy szantażują Wielką Brytanię. Zakaz bycia motoryzacyjną Europą

Chińscy producenci poczynają sobie coraz śmielej na Starym Kontynencie. Jeszcze chwilę temu układali się z europejskimi urzędnikami w zakresie ewentualnych ograniczeń importowych i ceł, a dzisiaj grożą poważnymi konsekwencjami, jeżeli rząd wprowadzi ograniczenia handlowe. Trochę się boję.

Chińczycy szantażują Wielką Brytanię. Zakaz bycia motoryzacyjną Europą
REKLAMA

Unia Europejska jakiś czas temu poinformowała, że będzie prowadzić politykę Made in Europe. W skrócie chodzi o to, żeby promować lokalną produkcję, żeby jak najwięcej komponentów powstawało w Europie. To echa coraz powszechniejszego na świecie trendu, czyli patriotyzmu lokalnego. USA ma podobne podejście i wychodzi na tym świetnie, więc Unia chce zrobić podobny program na naszym kontynencie.

REKLAMA

Największym poszkodowanym takiej polityki jest światowy eksporter numer jeden, czyli Chiny. Wszelkie ograniczenia w handlu bezpośrednio uderzają w interesy Państwa Środka. Dlatego chińskie władze robią, co mogą, żeby złagodzić skutki nowej polityki. Negocjują stawki ceł, limity na sprzedaż samochodów elektrycznych i hybrydowych, przenoszą produkcję do Europy. Wydawało się, że idzie im świetnie, ale wtedy dostali cios ze strony, o której każdy zapomniał.

Wielka Brytania wspiera europejską produkcję. Chiny grożą odwetem

Wielka Brytania po wyjściu z Unii żyje sobie na uboczu w świecie, w którym mało kto liczy się z jej zdaniem, przestała odgrywać decydującą rolę w świecie, a Brexit brutalnie pokazał, że Unia nie tęskni z Wielką Brytanią, czego nie można powiedzieć o Zjednoczonym Królestwie. Obywatele skarżą się na utrudnienia w poruszaniu się, handlu, a także z coraz mniejszym znaczeniem gospodarczym.

REKLAMA

Motoryzacja Wielkiej Brytanii padła łupem chińskiej motoryzacji. Koncern Chery wszedł jak do siebie i podbił rynek, ale to się może wkrótce skończyć. Wielka Brytania zapowiedziała, że w ramach polityki Made in Europe będzie działać w zgodzie ze stanowiskiem Unii Europejskiej. To rozjuszyło chińskie władze, które powiedziały:

Jeśli Wielka Brytania będzie nalegać na nałożenie ograniczeń na chińskie pojazdy elektryczne, Chiny stanowczo odpowiedzą odwetem i zabezpieczą uzasadnione prawa i interesy chińskiego przemysłu.

Chiny wzywają Wielką Brytanię do przestrzegania zasad WTO, do głębokiego przemyślenia decyzji i niepodążania za Unią Europejską. Chiny będą uważnie monitorować rozwój sytuacji w Wielkiej Brytanii.

REKLAMA

Dlaczego Wielka Brytania nagle wspiera Unię? Bo Made in Europe uderza również w brytyjskie interesy. Dodatkowe cła na samochody elektryczne dotyczyłyby tych wyprodukowanych w Wielkiej Brytanii, a zasada preferowania firm i produktów z terenu Wspólnoty wykluczyłaby część brytyjskich firm. Dokonano kalkulacji i uznano, że w trudnych czasach lepiej nie iść na wojnę handlową z Unią Europejską. W końcu Made in Europe to narzędzie do wspierania państw Unii Europejskich, a nie krewnego, który się obraził.

Nadchodzą trudne czasy. Chińczycy o tym wiedzą

Europa może i działa wolno, może wszystko musi przez biurokratyczną procedurę, ale jak zacznie działać, to nie ma zmiłuj. Brukselska maszyna puszczona w ruch nie zatrzymuje się. Przekonali się o tym wszyscy, którzy poszli na noże - Apple, Google, Microsoft i reszta towarzystwa. Nie inaczej będzie z producentami samochodów.

REKLAMA

Chiny o tym wiedzą, dlatego naciskają na Wielką Brytanię, bo tam chińska ekspansja ma się wyjątkowo dobrze. Najwidoczniej jednak w Anglikach jest większy sentyment do Unii niż do dawnej półkolonii.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

REKLAMA
REKLAMA