REKLAMA

Ludzie co raz gorzej ogarniają manualną skrzynię biegów. Jestem bezradny

Często zdarza mi się podczas objaśniania ludziom zasady działania manualnej skrzyni biegów odwoływać do jazdy rowerem. Nawiązanie do rowerowych przerzutek zazwyczaj pomagało ogarnąć temat. Problem w tym, że właśnie przestało.

Ludzie co raz gorzej ogarniają manualną skrzynię biegów. Jestem bezradny
REKLAMA

Zasada działania skrzyni biegów w samochodzie i mechanizmu przerzutek w rowerze jest w gruncie rzeczy taka sama. Ok, oba mechanizmy są inaczej zbudowane, a samochodowa przekładnia daleko bardziej skomplikowana, ale umówmy się, że motyw przewodni jest taki sam.

REKLAMA

O ile przed rozpoczęciem kursu samochód rzadko kto miał okazję prowadzić, o tyle rowerem jeździła większość z nas, dlatego powołanie się na przerzutki rowerowe w odniesieniu do manualnej skrzyni biegów przeważnie kończyło się pełnym zrozumieniem.

Coraz mniej ludzi jeździ tradycyjnymi rowerami, przez co nie ogarnia przerzutek

Kiedy zaczynałem pracę w zawodzie instruktora i w odniesieniu do przytoczonego powyżej tematu zadawałem komuś pytanie: "czy jeździłeś/jeździłaś kiedyś rowerem?", to odpowiedź w 100 proc. była twierdząca. Później statystyki nieco się popsuły, ale nadal było to niemal 100 proc. ankietowanych. Niby pytałem, ale byłem właściwie pewien odpowiedzi.

REKLAMA

A dzisiaj? Kiedy ostatnio zadawałem młodym ludziom to samo pytanie, w większości przypadków uzyskałem odpowiedź przeczącą. Przyznaję, że nie tego się spodziewałem. Nie muszę oczywiście dodawać, że w takiej sytuacji cały mój misterny plan nawiązania do przerzutek rowerowych właśnie poszedł się…

Młodzi są coraz mniej "inteligentni" manualnie

Nie wiem, czy coś takiego można nazwać inteligencją, ale obserwuję po prostu postępujący umysłowy beton, jeżeli chodzi o zrozumienie jakiegoś logicznego ciągu przyczynowo-skutkowego. Manualna skrzynia biegów jest tutaj flagowym przykładem, ponieważ bez logicznego myślenia i łączenia kropek nie da się ogarnąć, o co w tym wszystkim chodzi.

REKLAMA

Efekt jest taki, że najdalej w połowie kursu dużo ludzi zmienia plany na życie i przechodzi na szkolenie samochodem z automatyczną skrzynią biegów. Nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania, ale z drugiej strony - czasami to naprawdę jedyny ratunek, żeby ktoś przestał kopać się po głowie, a dalsza praca nad obsługą mechanicznej skrzyni kompletnie nie rokuje.

Manualna skrzynia biegów niedługo będzie fanaberią

Wszystko wpisuje się natomiast idealnie w pewien trend, czyli powolne wymieranie ręcznej skrzyni biegów w samochodach, a pośrednio także i ludzi chcących zdobywać na takiej szlify. Mam okazję obserwować ten proces wśród ludzi rozpoczynających kurs na prawo jazdy.

REKLAMA

W pracy dysponuję dwoma samochodami szkoleniowymi: z manualną i automatyczną skrzynią biegów. Jeszcze w ubiegłym roku proporcje rozkładały się mniej więcej po połowie, natomiast w roku bieżącym zdarzają się takie dni, a nawet całe tygodnie, że auto z manualem ani razu nawet nie zakręci rozrusznikiem. Zainteresowanych szkoleniem na automacie jest coraz więcej, a tendencja będzie tylko rosła.

Nauka obsługi manualnej skrzyni biegów będzie niedługo w jednym szeregu z hamowaniem pulsacyjnym, ręcznym ssaniem i podwójnym wysprzęglaniem

To, że młodzież średnio ogarnia obsługę manualnej skrzyni, to jedna sprawa. Natomiast to, że niedługo nie będzie musiała, to zupełnie inna - rozwiązanie bowiem zapewne w przeciągu 10-15 lat stanie się już na tyle niszowe i niespotykane, że po prostu wypadnie z programu nauczania.

REKLAMA

Tak, jak przytoczone w pogrubionym zdaniu umiejętności, których nie praktykuje się już od dawna, a jeżeli ktoś potrzebuje, musi się ich nauczyć na własną rękę.

Jeżeli ktoś w przyszłości zamierza uskuteczniać jeżdżenie gratami, to będzie musiał poświęcić dużo czasu na uzupełnienie wiedzy praktycznej.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.

REKLAMA
REKLAMA