REKLAMA

Spuścili wodę z jeziora. Ich oczom ukazały się graty

Zbiorniki wodne kryją w sobie wiele tajemnic, ponieważ kilku lub nawet kilkunastometrowa warstwa cieczy skutecznie zasłania to, co jest na dnie. A kiedy wody w zbiorniku pewnego dnia zabraknie, to…

Spuścili wodę z jeziora. Ich oczom ukazały się graty
REKLAMA

Od kilku dni z Zalewu Pilchowickiego intensywnie spuszczana jest woda - szerzej pisał o tym TUTAJ redaktor Grabowski. Nikt się jednak wtedy nie spodziewał, co odsłoni płaszcz wodny, kiedy opadnie o kilka metrów. Albo może i się spodziewał, bo utopione w wodzie samochody, które przeleżały tam wiele lat, nie są zjawiskiem niespotykanym. Nie przedłużając, dokładnie to się właśnie wydarzyło podczas opróżniania Zalewu Pilchowickiego z wody.

Okazało się, że na dnie Zalewu zalega kilka utopionych gratów

Niestety, nikt nie odnalazł przy okazji żadnego zaginionego cudu, ponieważ wszystkie znaleziska to dość pospolite auta. Co my tu mamy? Drugiego Volkswagena Golfa, drugie Audi 80 i Małego Fiata w dwóch kawałkach. Nuda, nic ciekawego, można się rozejść. Szczątków Syreny Sport nadal nie odnaleziono.

Wody jeszcze trochę zostało, nie jest zatem wykluczone, że jeszcze coś, nomen omen, wypłynie przed zakończeniem procesu opróżniania zbiornika. Operacja ma dojść do finału 28 czerwca, czyli z końcem miesiąca.

Dzięki akcji czyszczenia zbiornika można się dowiedzieć, że firma Esso produkowała kiedyś opony

Na fotografiach Audi 80 widać zbliżenie na przednie prawe koło, na którym widać oponę marki Esso. Firma kojarzy się głównie z przemysłem paliwowym, natomiast mało kto przypisuje jej również produkcję opon. W każdym razie, tak było.

Zasadniczo, mało jest informacji na temat tej działalności i z własnej ciekawości zgłębię temat, aby później móc Wam przynudzać. Tak, czy inaczej, komplet gum na Audi sugeruje, że wóz wpadł do wody raczej dawno temu.

Zdjęcie prospektu reklamowego kapci Esso. Może i jest dziadowskiej jakości, ale za to nie da się niczego przeczytać.

Wyłowione z wody graty mogą mieć ciekawe historie

Co się stało, że każdy z samochodów znalazł się w Zalewie Pilchowickim, można sobie jedynie pogdybać. Wozy są mocno zdewastowane i nie mają na sobie zapewne żadnych śladów pozwalających na ewentualną identyfikację.

Mogłoby to być ciekawe przedsięwzięcie, ponieważ być może któryś z topielców to auto kiedyś skradzione i nigdy nie odnalezione? Wszystkie przypadki mogą być jednak o wiele bardziej prozaiczne, np. że auta znalazły się w wodzie w rezultacie nieszczęśliwego wypadku lub braku zaciągniętego hamulca ręcznego.

Nieco tajemniczo prezentuje się stan Malucha, który zalegał w zbiorniku w dwóch kawałkach. Audi i Volkswagen również są lekko poturbowane, ale jednak w całości, a nie strzępach.

Niski stan wody czasami ujawnia takie skarby

Wraki samochodów na dnie Zalewu Pilchowickiego to nie żaden ewenement, ponieważ takie sytuacje zdarzają się dość regularnie, kiedy w jeziorze lub rzece stan wody opada poniżej pewnego poziomu. Nie inaczej było oczywiście i tym razem, a takich miejsc czekających na odkrycie jest na pewno dużo więcej.

Niemniej, odradzamy poszukiwania na własną rękę, a i ze zwiedzaniem dna Zalewu lepiej uważać. Ale popatrzeć z wysokości można, jak najbardziej.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-06-11T10:50:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-11T08:47:10+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T18:59:00+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T16:35:04+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T16:21:14+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T14:00:43+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T11:47:56+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T10:01:36+02:00
Aktualizacja: 2026-06-10T07:47:07+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T18:54:49+02:00
Aktualizacja: 2026-06-09T17:34:34+02:00